Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'związek'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Druga połowa

  • Napisane 18 stycznia 2017 o 12:25

Czego tak naprawdę oczekujemy od drugiej połówki? Jak byłam nastolatką oczekiwałam dobrego humoru, wspólnej dobrej zabawy, jakiś dyskotek, zobaczenie tego, zwiedzenie tego. Jeśli chodzi o osobowość… Chciałam być kochana, nie oszukiwana, chciałam wzajemnego zaufania, nie musiał być przystojny. Wystarczyło by miał w sobie coś, co przykuło moją uwagę do niego i potrafił mnie rozbawić. Jak przekroczyłam magiczny próg 20 roku życia i przestałam być formalnie nastolatką moje życzenia, jeśli chodzi o facetów zbytnio się nie zmieniło. Poza wyskakiwanie na potańcówki czy jakieś grube imprezy. Wtedy byłam już matką jednej z moich córek. Nadal chciałam być kochaną i doszło jeszcze to,…

Eksplozja stresu i nerwów

  • Napisane 15 października 2016 o 20:25

Zawsze jakaś bomba musi wybuchnąć, by było dobrze… Po całym tym cholernym tygodniu wypłakałam się i trochę się lżej zrobiło. Pękłam.

Po wszystkim S. przeprosił za swoje zachowanie i zrozumiał, że opieka nad dziećmi i domem wcale takie łatwe nie jest. Tym bardziej jak się ma taką pięciolatkę w domu. Do tego problemy między nami… On też ma nerwy i stres w pracy, ja rozumiem. Ale powiedziałam mu, że mimo wszystko zazdroszczę mu, że może choć do tej pracy wyjść. Zostawić na chwilę dom, dzieci i wyjść do ludzi. Teraz przy takiej pogodzie mam ograniczone możliwości wychodzenia kiedy się chce choćby na spacer. Choćby z tego względu, żeby jedna nie zachorowała bo potem mam szpital w domu. A dzieci marudne są jeszcze gorsze niż zdrowe…

Poszliśmy na miasto, zjedliśmy obiad i kupiłam kurtkę która mi się podobała. Później wpadła Kami z córką, która została na noc u A. Więc pobawiły się razem i przynajmniej dziś choć  na chwilę A. nie siedziała mi na głowie tylko się czymś zajęły…

Ale i tak czuję jeszcze ten stres w sobie. Muszę cokolwiek z tym zrobić, bo to nie jest nic fajnego.

Głowa mi dziś pęka.

 

Inness

Sierpniowy skrót i odwiedziny

  • Napisane 5 sierpnia 2016 o 12:42

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu.

Coś mnie dziś natchnęło, by tutaj napisać.

Bardzo dużo rzeczy się wydarzyło między mną a S. W większej ilości tych złych. To był naprawdę ciężki okres. Nie wiem dlaczego, ale kłóciliśmy się o takie pierdoły, że aż dziwo bierze – potem przekształcały się w wielkie problemy, nie rozmawianie między sobą, złości, nerwy, itp. Aktualnie jest lepiej, nie ma takiej katastrofy jak było przez ostatnie jakieś 3 miesiące. Nie wiem czy to również nie za sprawą nowego dziecka, nowego mieszkania, tak naprawdę od marca mieszkamy dosłownie w jednym mieszkaniu i te resztki „dotarć” chyba się ukazały i które trzeba było jakoś przejść. Rozmawialiśmy, próbowaliśmy jakoś rozwiązywać na bieżąco owe problemy, ale nie na długo się to udawało. Teraz jest lepiej.

A. jednak poszła do innego przedszkola, do tego że tak to ujmę „specjalnego”, gdzie zamiast zwykłych przedszkolanek są psycholożki. Zaczęła od tego poniedziałku. Podoba jej się, panie również polubiła, mniej dzieciaków w grupie jest bo tylko 8 razem z nią. Na razie to tylko pierwszy tydzień i tylko raz jak na razie był płacz, co będzie – się okaże. Dojeżdża do przedszkola małym busem, bo taką ma możliwość to przedszkole. Rano wychodzimy pod dom i czekamy, aż przyjedzie a potem odbieram ją również spod domu. Wczoraj jechała pierwszy raz i powiedziała, że podoba jej się jeżdżenie z tym kierowcą i nie ma z tym problemu, jeżdżą również inne dzieci tym samym busem.

Ss. za chwilę skończy 5 miesięcy. Taki mały śmieszek się z niej zrobił, że szok. Najbardziej uśmiecha się do A. Śmieje się też na głos, zajada już serki, jogurty, słoiczki i domowe dania. Wszystko wkłada do buźki, wydaje przeróżne dźwięki z siebie, w ogóle jest bardzo kochana. A. jak tylko rano wstaje zaraz przylatuje koło jej łóżeczka i wita się z nią uśmiechem, mówi do niej słodko, śpiewa. Pomaga mi również gdy ja jestem przykładowo zajęta robieniem obiadu, a mała płacze to zagaduje ją, podaje jej smoczek. W sumie to jestem w lekkim szoku, że aż tak będzie blisko z nią, nie wiem czy to kwestia wieku czy czego, ale podejrzewałam że raczej będzie to tak wyglądało, że mała się urodzi no to ŁAŁ, SUPER, SŁODKO i szał minie, ale jednak nie.

Co z nowości? W poniedziałek, a raczej w niedzielę w nocy wyjeżdżamy do Polski na 3 dni. Mojej mamie będą remontować dach w bloku i wszyscy lokatorzy muszą na czas remontu opuścić mieszkanie. Zaproponowałam jej by przyjechała do nas, ale oczywiście ciężko było ją namówić. S. wypalił z pomysłem, że on po nią pojedzie, ale problem jest z językiem, bo on po niemiecku a ona tylko po polsku i co tu robić 8 godzin w aucie? Więc przedstawiłam mamie pomysł, że przyjedziemy wszyscy po nią i zabieramy ją do nas. Nadal nie była przekonana, bo musi pozałatwiać swoje sprawy i nie wie jak to będzie wszystko wyglądało. Ale w zeszły czwartek zadzwoniła do mnie i powiedziała, że udało się jej załatwić co musiała i że może przyjechać. Więc w poniedziałek będę w Polsce a w środę wracamy z powrotem, bo S. nie przepuścił by okazji by nie wejść do jego ulubionego sklepu „Biedronka” hahaha. Pokochał ten sklep, ale w sumie nie wiem za co. Dodatkowo we wtorki jest w mojej miejscowości targ więc stwierdził, że jeden dzień będziemy tam i potem powrót.

Ja zakupy już zrobiłam, trochę słodyczy dla rodziny, popakowałam. Jeszcze muszę spakować nas i w niedzielę wyruszamy. Nie wiem jak Ss. zniesie taką dłuższą podróż, ale małe dzieci na ogół śpią w aucie, więc mam nadzieje, że i ona będzie. Także w sierpniu będę mieć odwiedziny – moją mamę, która jeszcze nigdy nie była za granicą :)

 

Inness

Narastająca dziwna i zła atmosfera

  • Napisane 13 listopada 2015 o 10:31

  Obrazek wyżej doskonale oddaje, to co w tej chwili przeżywam. Po każdej burzy, nastaje słońce. Owszem. W moim przypadku ostatnio wychodzi ono na chwilę. Próbuję wszystko przełknąć. Ale nie mogę tak całe życie. Nie jestem odporna na takie rzeczy. Myślałam, że chwyciłam w końcu byka za rogi, że w końcu coś wygrałam. Ja rozumiem, że wszyscy mamy problemy, chcemy się wygadać, potrzebujemy wsparcia, dobrego słowa. Ale jak można codziennie się tym zadręczać? Przecież to człowieka prowadzi w złą stronę. Wstajemy codziennie rano, żeby zacząć nowy, oby choć trochę lepszy dzień od poprzedniego. Ale nie rozumiem, jak można codziennie wstawać…