Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'weekend'.
Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Trudny weekend

  • Napisane 17 października 2016 o 11:31

Weekend był ciężki…. Naprawdę.

Dzieci też dały popalić, ale najbardziej oczywiście A. Dziś już w końcu poszła do przedszkola i zrobiła się cisza. S. w pracy i jest jak makiem zasiał… Ss. właśnie zasnęła i mam trochę czasu dla siebie. Niezbyt dużo, bo zaraz muszę iść coś ugotować na obiad, ale zawsze coś.

Wczoraj Ss. nie mogła choć na dłuższą chwilę zasnąć, bo obie dziewczynki nie dały jej pospać swoją zabawą. Choć ja i S. apelowaliśmy do nich, by choć na godzinę się czymś po cichu zajęły, bo Ss. jest zmęczona. Ale nie dało się przetłumaczyć. Wieczorem po 19.00 kiedy wykąpałam Ss; dałam mleko i wzięłam jak zawsze do odbicia to biedna zasnęła mi na kolanach na siedząco. Odbiła sobie już podczas snu. Wzruszył mnie ten widok, ale z drugiej strony zawołałam A. i pokazałam jej jak małe dziecko potrzebuje snu w ciągu dnia, bo potem marudzi, płacze i męczy się okropnie. Nie wiem czy coś poskutkuje obrazek śpiącej Ss. na moich kolanach, bo mam już dosyć powtarzania do A. „Proszę cicho bądź! Daj jej pospać!”

Przez cały tydzień ferii miałyśmy z A. dużo sprzeczek. 3 razy dostała tej swojej oryginalnej furii. Robi to już tak długo, że przestało mnie to ruszać. Denerwuje mnie to, że ona drze się nie potrzebnie a potem Ss. płacze, bo najzwyczajniej w świecie się boi. Jedyną jaką poprawę zauważyłam, a może lepiej nazwać to „małym krokiem w lepszą stronę” jest to, że po całej akcji i darciu się przychodzi i przytula się i przeprasza za swoje zachowanie. Czego wcześniej w ogóle dotychczas nie było… Przestawała się wydzierać i zaczynała zabawę jak gdyby nigdy nic. Albo przychodziła do mnie i tylko dziwnie na mnie patrzała i zaczynała inny temat. Wczoraj też zrobiła swoją furie. Kami powiedziała, że syn jej siostry też miał dokładnie to samo i przestał to robić jak poszedł do szkoły. Mam wielkie nadzieję, że i u mnie to się skończy bo ileż można?!

Jeśli chodzi o wagę to w tym tygodniu jakoś dobrze mi nie poszło. Nie wiem dlaczego, nie zaczęłam się nagle objadać po nocach. Trudno… Może ten będzie lepszy. Ale i tak czuję się inna. I nie mam takiego uczucia pełności. Coś w ogóle zauważyłam, że moja waga pokazuje różny stan. Raz więcej, raz mniej i to nawet wtedy, kiedy wchodzę od razu drugi raz na wagę. Nie wiem co jest nie halo, przecież stoi w miejscu i nikt jej nie rusza…

__78.3  76.9 76.1  _______________________

 

 

Inness

Miły weekend i wzruszająca wiadomość

  • Napisane 30 listopada 2015 o 21:26

Cały weekend był w drodze, tzn. narobiliśmy masę kilometrów. W sobotę 5 godzin i w niedzielę. Nie wiem jak ja to wytrzymałam… Było ciężko, szczególnie ciężko jest z powodu dużego brzuszka.

Byliśmy odebrać córkę S. i pojechaliśmy do Bonn na Jarmark świąteczny. O wiele większy niż tu, gdzie mieszkamy. Pochodziliśmy, pooglądaliśmy, pozwiedzaliśmy. Pogoda nawet dopisała i wróciliśmy późno do domu. W niedzielę trzeba było odwieźć córkę od S; bo nie mieszka w tym samym mieście i znów 2,5 godziny jazdy do Sankt Augustin, wskoczyliśmy do KFC coś zjeść, potem jechaliśmy godzinę do kuzyna od S. do Krepeld i z powrotem do domu ponad 2 godziny. Jak tylko weszłam do domu, to piżama i łóżko. Taka trasa jest naprawdę męcząca. Ale to był miły weekend. Miło było coś zobaczyć, wyrwać się choć na chwilę z miasta, pobyć z rodziną.

Dziś nie poszłam do szkoły, ponieważ w związku z rezerwacją mieszkania tylko do 04.12.15 – to czas abyśmy zdążyli dać znać czy bierzemy to mieszkanie czy nie – postanowiłam iść z S. do firmy, z której przyszła oferta wspomnianego przeze mnie wcześniej mieszkania. Jak się okazało słusznie postąpiłam, bo sprawdzali mnie jak i S. pod względem, czy posiadamy zadłużenie bankowe. Oczywiście nie posiadamy owego, więc mieszkanie otrzymaliśmy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie mogłam w to uwierzyć. Pod koniec już rozmowy nie mogłam nic więcej wydusić z siebie, bo połykałam już łzy szczęścia. Miałam ochotę tą kobitę uściskać, ale postanowiłam podziękować podaniem jej ręki. Wyszłam z biura i łzy zaczęły mi płynąć i nie potrafiłam ich powstrzymać. S. podszedł cały uśmiechnięty, objął mnie i powiedział tylko „Już dobrze, udało nam się”. Miałam nogi jak z waty.

Ile stresu przez szukanie mieszkań nas nachodziło. Od sierpnia szukaliśmy mieszkania. To ciągłe oglądanie, składanie papierków i dostawanie odmowy zabijało w nas nadzieję… Ale w końcu się udało. Co prawda nie podpisaliśmy jeszcze żadnej umowy, bo mamy ja podpisać za około 2 tygodnie, ale Pani zza biurka powiedziała stanowczo, że mieszkanie jest nasze. Facet, który tam mieszka ma się wyprowadzić do 15.01.16 i potem wchodzi ekipa remontowa. Będzie łazienka od nowa robiona, toaleta i wanna nowe, pokoje od nowa malowane. W Niemczech, jeśli uda ci się dostać mieszkanie z firmy, to mieszkanie dostajesz jak nowe, a nie takie rudery jak w Polsce. Ściany co prawda białe, ale nie w katastrofalnym stanie, jak miałam okazję przekonać się w Polsce.

Lecz i smutna nowina jest taka, że jednak jutro S. musi wyjechać do Iraku, by załatwiać to co miało być już załatwione. Ważne dokumenty, przedłużenie ich. Nie wiadomo dokładnie kiedy wróci, za 10 dni, może mniej? Może więcej? Dobija mnie ta sprawa. Ale pociesza fakt, że w maju wyjechał na całe 4 tygodnie, a tym razem będzie krócej. Oby!

 

Inness

Pożegnanie Ape i Ramadan

  • Napisane 16 czerwca 2015 o 22:48

Weekend minął z mieszanymi uczuciami. Choć były też i miłe momenty.

Dziś po zajęciach poszłyśmy z Ape do Pizza Hut. Takie pożegnanie Ape, przed jej odejściem. Nie było wszystkich, ale było miło. Całkiem inaczej było spotkać się z Ape, niż szkoła. Choć byłoby pewno na bank lepiej, bez Turczynek. Dałyśmy jej prezent, zjadłyśmy pizze i rozeszłyśmy się. Nie ma tego złego… Ape powiedziała, że spotkamy się jeszcze raz. Tym razem na koktajlu, czyt. drinku ale tylko z europejkami. Zresztą Turczynkom i tak zaczyna się jutro w nocy Ramadan, a i tak nie mogą pić alkoholu więc na jedno wychodzi. Cieszę się na to spotkanie.

Tak, Ramadan. S. też go praktykuje. Pierwsze dwa tygodnie da się jakoś to strawić, ale później nie jest już tak łatwo. Zaczyna być coraz bardziej rozdrażniony, zdenerwowany. Pamiętam co było w tamtym roku. Byłam zadowolona, gdy się skończyło. Na szczęście to tylko miesiąc…

Ja natomiast jeszcze jutro i w przyszłym tygodniu 3 dni idę na zajęcia i mam przerwę wakacyjną. Do sierpnia! Taaa, będzie nudno :)

Inness

Ból, ale mimo tego-miły weekend

  • Napisane 14 marca 2015 o 20:54

To się załatwiłam…

Dostałam wczoraj dwie szczepionki – na Tyfusa i przeciw różyczce… Bolą mnie obie ręce, jakbym się z kimś boksowała. Dziś zrobił się lekki obrzęk, co ponoć jest normalną rzeczą. Przy większym wysiłku, czyli sprzątaniu w domu – nie wyrabiam. Muszę przestać, bo później nie umiem ręki ruszyć. Pod koniec marca znów kolejne porcje szczepionek. Atakują mnie, bo nie mam karty szczepień z Polski i podejrzewają, że nie mam tego zrobionego. Poza tym miałam badanie krwi i nie wszystko jest kompletne.

Od wczoraj S. ma wolne. Weekend zaczął się trochę inaczej, niż się spodziewałam. Ale na pewno o niebo lepiej, niż sądziłam iż się odbędzie. Dziś zrobiłam tzw. bombki, czyli masa z mleka w proszku, cukru pudru i innych składników. Uformowane na kuleczki i polane czekoladą. Smak jest to mój z dzieciństwa. Uwielbiam takie bombeczki. Później na obiad zrobiłam cheesburgery, upiekłam ciasto no i S. zrobił po shake naszym ulubionym – bananowym. Jutro znów będę sama z A; bo S. oczywiście będzie cały dzień w pracy.

To był miły dzień, miła odmiana od całego tygodnia siedzenia praktycznie samej. Pomijając ból, który odczuwam cholernie w ramionach…

 

Inness

Just dance now

  • Napisane 18 stycznia 2015 o 20:04

Dziś musiałam odreagować.

Całe popołudnie przetańczyłam. Justdancenow.com stronka, do której trzeba mieć smartfona z aplikacją o tej samej nazwie. Ściągasz na telefon, wchodzisz na podaną stronkę. Włączasz na telefonie aplikacje, później PLAY na telefonie jak i na stronie i tańczysz. Super sprawa. Telefon zamienia się w kontroler ruchu. Zawsze coś takiego chciałam mieć, ale że to jest za drogie, więc to nadaje się znakomicie. Być może jutro będę mieć zakwasy na nogach, ale pośmiałam się z niektórych piosenek. Tańczyłam razem z A. Miłe popołudnie. Uwielbiam muzykę plus do tego taniec i spalanie kalorii – jak najbardziej jestem za :)

Choć na chwilę zapomniałam o tym koszmarze. Nie chcę o tym pisać, wolę puścić to w nie pamięć.

Zmieniam trochę podejście do paru spraw. Czuję, że coś zaczyna mnie stopować.

Czas pokaże. Jutro znów na zajęcia, A. do przedszkola. Ranne wstawanie – witaj!

 

Tanecznie

Inness

……….

  • Napisane 17 stycznia 2015 o 23:27

Nienawidzę takich weekendów!!!!!!!!!!!

Coś kurwa okropnego!

Jak można?

Mam nerwicę, stres, trzepie mnie aż od środka!

Muszę jakoś to przetrawić do jutra.

Dziś nie jestem w stanie cokolwiek normalnego napisać.

 

Wkurwiona

 

Inness

  • Napisane w kategorii:

Bez tytułu

  • Napisane 28 lipca 2013 o 22:48

Wypad do cyrku z dzieciakami. Było co oglądać, czasem nawet miałam gęsią skórkę. Weekend pozytywny nie ma to tamto.

 

Ostatnie dni lipca i nadchodzi długo wyczekiwany przeze mnie sierpień. Czasem czuję dziwne kłucie w brzuchu. Choć na razie próbuję to odpychać.

Bonanza w wykonaniu „Zdesperowanych” xD

  • Napisane 8 czerwca 2013 o 17:41

:mrgreen: Za pół godzinki wpadnie Zdesperowana z Desperadosem 8-O :D Ogólniej mówiąc będzie bonanza i tankejszyn :lol:  :) :) Ploteczki, niusy, marudzenia i inne duperelki! :D Odezwę się jutro, o ile udźwignę pisanie na kaca :) Udanego weekendu moi mili i kochani :) Z pozdrowieniami dla Daw ski i lola25honey :*

 

Ja uwielbiam a Wy? ;] to chluśnijmy sobie :)