Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'szkoła'.
Wyświetlam 1 - 10 z 11 notek

Nowości

  • Napisane 6 czerwca 2017 o 13:57

Kolejna przerwa w blogu. Blog.pl wysyła maile, że brakuje im moich wpisów. Ha ha, wiadomo że to wysyłają do wszystkich, ale śmiesznie się to czyta.

Od stycznia dużo się wydarzyło. Ale prawie nic nie zmieniło.

A. skończyła w lutym 6 lat. W sierpniu idzie do szkoły. A ja mam takiego stracha, chyba większego niż ona… Ale to w innym poście.

W marcu Ss. skończyła roczek. Aktualnie ma 15 miesięcy. Miała swoją pierwszą urodzinową imprezę i nie przejęła się tym szczególnie. Jak to u małych dzieci bywa. Ale za rok będzie już inaczej. Była lekko mówiąc nieznośna, ale było dużo gości i dla niej chyba za dużo się działo. Kolejne ząbki, nowe sylaby wypowiada. Na wszystko mówi „tata” no i tata wniebowzięty, bo uważa że jej pierwsze słowo to właśnie to.  A niech sobie tak myśli. Nie chce mi się tego więcej mu tłumaczyć ani komentować. Chodzi, a już raczej uczy się biegać. Choć ostatnio wróciła do raczkowania i teraz wygląda to komicznie.

Wczoraj wywrzeszczałam swojej „przyjaciółce” to co siedziało we mnie już od dawna. Co zbierało się i zbierało od długiego czasu i nie gadamy ze sobą. Jakby tego było mało po całej aferze na WhatsAppie, gdy wybrałyśmy się z Papi do Mc’Donalds on szła po drugiej stronie ulicy ze swoją siostrą i też do maca. Na szczęście usiadła na dworze. Jej córka przyszła do mnie, pogadałyśmy i uciekła bawić się z A. Gdy wychodziły obie z siostrą spojrzała na mnie i rzuciła tylko cześć. Jej siostra, która ma nieznany nikomu konflikt z moją siostrą rzuciła również „Cześć Inness” i wyszły. Odpowiedziałam również, bo nie powiedzenie cześć w takiej sytuacji byłoby durne. Kultura osobista wymaga takich rzeczy, ale nie zamierzam utrzymywać z nią kontaktu, dopóki rozum do głowy jej nie wróci. Jak to w zwyczaju mam mawiać, choć może niezbyt ładnie „za dużo to i świnia  z koryta nie zje”.

No i mamy czerwiec. Połowa roku uciekła mi gdzieś między palcami. Za kolejne pół roku gwiazdka i nowy rok. Śmieszne, jak ten czas leci do przodu. Tym bardziej jak posiada się dzieci…

 

Inness

Stworzyć małego geniusza

  • Napisane 4 listopada 2016 o 22:13

Wczoraj byliśmy z A. na Laterne. Zrobiła nawet dwie, jedna była popryskana farbami a druga była z obrazkami. Namalowała na niej mnie, siebie, wózek w którym była Ss; ptaka i karmik dla ptaków. Rozbawiła mnie tym. Pośpiewaliśmy, zjedliśmy po hot dogu, A. zaliczyła 3 kubki ciepłego kakao. Ss. była za to okropna, płakała bez przerwy. Później porozmawiałam z jedną z przedszkolanek od A. Bardzo ją chwaliła. Mówiła też, że jej płacz i frustracje naprawdę się zmniejszyły do minimum. Potrafi sobie już z tym poradzić i nie dochodzi do takich krzyków. Pokazała mi tablicę, gdzie były praktycznie same obrazki pomalowane od A; stwierdziła że potrafi pięknie malować z całej grupy, wpada na fajne pomysły, potrafi stworzyć kreatywne rzeczy. Aż mi się miło zrobiło. Pokazała mi rzeczy, które udaje się jej rozwiązywać i nie ma wątpliwości, że w szkole poradzi sobie bardzo dobrze, a na pewno w pierwszej klasie, bo rzeczy które ona już opanowała są właśnie w pierwszej klasie.

Dziś byliśmy zameldować A. w szkole. Zobaczyła swoją przyszłą szkołę i bardzo jej się spodobał plac zabaw. Poszliśmy do biura i jakaś babka przyszła i przejęła A. a myśmy mieli załatwić papierkowe rzeczy. Później wezwano nas do pokoju, gdzie była A. i okazało się, że robiła jakieś zadania, które miały stwierdzić czy nadaje się już do szkoły i czy poradzi sobie z nimi. No i kobieta, która robiła z A. te testy znów zachwycała się moją córką. Powiedziała, że wykonała wszystko prawidłowo. Zna prawie cały alfabet, wszystkie liczby, wie która liczba następuje po kolejnej. Jedyne zastrzeżenie miała do sklejania zdań i że potrzebuje kursu językowego lub logopedy, który poszerzy jej zasięg słów po niemiecku i będzie potrafiła lepiej układać zdania. Ja sama w przyszłym tygodniu chcę w końcu znaleźć jakiegoś logopedę w pobliżu nas i zapisać ją. No i znów dziś ta kobieta z pokoju pochwaliła moje dziecko. Dziś to już się wzruszyłam. Udało mi się nie uronić żadnej łzy, ale mało brakowało. Oczywiście ze szczęścia i z dumy, jaka mnie rozpierała. Ostatnimi czasy słuchałam prawie tylko o jej frustracji i problemach w radzeniu sobie z nerwami. Owszem też były pochwały, że zdolna i w ogóle, ale moją głowę zaprzątały ciągle myśli na temat tego zachowania. Teraz kiedy w końcu słyszę, że jej furia w większym stopniu się zmniejsza i słyszę same pochwały to w środku czuję się szczęśliwa.

Zastanawiam się tylko, czy urodziłam geniusza z łatwo przyswajalną wiedzą, z tendencją do złych zachowań, czy może to zasługa tego że poświęciłam jej dużo czasu na wymyślanie przeróżnych rzeczy, zajęć, uczyłam ją tego malowania, pisania, liczb czy ostatnio odejmowania i dodawania do dziesięciu… Zastanawia mnie to. Ale będę miała okazję to sprawdzić na małej Ss. już nie długo. A. od małego lubiła się uczyć i poznawać przeróżne nowości. Okaże się. Bądź co bądź – jestem z niej ogromnie dumna!

Jutro wybieram się z Papi do fryzjera. Babski wypad. S. wziął wolne i posiedzi z dzieciakami, a ja idę zmienić wygląd moich włosów. Mam już pomysł na nie, tylko nie wiem jak będę w tym wyglądać. A w niedzielę wyprawiamy z Papi nasze wspólne urodziny. Ale tak naprawdę mamy je dopiero we wtorek! :) Jutro zapowiada się miły dzień. Bo co lepiej nie poprawia humoru niż wizyta u fryzjera?

 

 

Inness

Zmęczona Zombie

  • Napisane 19 października 2015 o 16:45

Jezusie…………. Jak ciężko dziś było wysiedzieć te 5 godzin na zajęciach…..!!!!!! Myślałam, że zasnę. Wczoraj jeszcze tak późno poszłam spać z S. Wiedziałam, że jak minie granica północy to dziś będzie ciężki dzień. Rano, gdy zadzwonił budzik układałam plan a raczej wymówkę, co będzie powodem mojego dzisiejszego nie przyjścia na zajęcia. Wtuliłam się w S. i pół godziny się zastanawiałam. W końcu doszłam do wniosku, że to i tak by potrwało zanim znów bym zasnęła, a skoro już nie śpię to już wstanę. Więc w pozostałe pół godziny do wyjścia poranna toaleta, ubiór, śniadanie zrobiłam, A. wybudziłam no i ruszyliśmy.…

Wszystko jest jak było…

  • Napisane 8 czerwca 2015 o 12:25

Wydawałoby się, że wszystko wróciło na swój dawny tor.

Ja w końcu wróciłam z Polski z urlopu.

Przedszkole od A. zakończył strajk i wreszcie dziś poszła do przedszkola.

S. wrócił ze swojego urlopu i dziś znów poszedł do pracy.

Tylko ja zostałam w domu. Od jutra też szkoła, ale tylko do 24 czerwca. Potem wakacje.

Zmienili nam nauczycielkę, jestem okropnie zawiedziona. Ape była może czasem za wymagająca, ale polubiłam ją. No i lepiej szła mi nauka z nią u boku.

Weekend spędziliśmy z S. sami po ponad miesięcznej rozłące. Ja swój urlop, on swój. Ten czas bez niego był okropnością. I choć kupiłam w Polsce parę książek by zabić czas i myśli to i tak nie potrafiłam się skupić. Przeczytałam tylko jedną. Było ciężko. Nie miałam nawet chęci, by tu zawitać i wylać swoje uczucia. A zmieniały się one jak pogoda i buzowały jak woda. Katastrofa.

Tyle.

Inness

Krótki skrót

  • Napisane 25 kwietnia 2015 o 07:42

W końcu znalazłam chwilę, by coś napisać. Zaszalałam widzę z tymi postami ostatnio.

Prawda taka, że pogoda się zmieniła i od ponad tygodnia jest przepiękna i naprawdę ciepło! Korzystam więc, a to jakiś grill, to znów wycieczki na rowerach, odwiedziny u Kami. Od dwóch dni wzięłam się za naukę A. w jeżdżeniu na rowerze. Wczoraj było już lepiej, ujechała dość spore kawałki sama, ale pozostaje wciąż kwestia startu i równowagi. Trochę się przez to zniechęciła, ale jeśli znów pogoda dopisze, to wyciągnę ją na rowerek. Taaa, jak pogoda dopisze, bo z dniem dzisiejszym się popsuła. O dziwo i tak długo się utrzymało to ciepło.

Do tego S. miał ostatnio kłopoty zdrowotne (gdzie nadal są) i miał dużo wolnego, więc spędzaliśmy razem czas. Ja nie lubię korzystać ze sprzętów takich jak laptop czy telefon, jeśli z kimś siedzę. Sama nie lubię tego u ludzi, więc i ja tego nie praktykuję.

W szkole dosyć dobrze. Ostatnio test zdany na 25,5 pkt na 30 możliwych – tylko gramatyka. Uważam, że nie najgorzej. Mogłam mieć więcej, ale źle zrozumiałam jedno zadanie no i źle wypełniłam.

Co nowego?

Jest coś. Mianowicie wybieram się na urlop do Polski. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej nie. Głównym powodem wyjazdu jest komunia mojej siostrzenicy, ale postanowiłam wyjechać na dłużej, bo wydawać tyle kasy na weekend? Parodia. Więc wyjeżdżam na dłużej. Jadę tylko z A. i to mnie smuci. S. planuje coś innego. Ale z drugiej strony, trochę wolnego od siebie się przyda. W związku z jego pogorszeniem zdrowia i dobry nastrój mu się pogorszył, więc jest trochę dziwacznie.

Wyjazd planuję na 30 kwietnia i powrót na 13 maja. Ma być też i ładna pogoda. A. zobaczy się z rodziną no i z tatą swoim. Ja odpocznę. Chyba nie będzie tak źle…

Tak w skrócie o wszystkim.

 

Inness

Dwukołowy prezent!

  • Napisane 13 kwietnia 2015 o 22:24

Zawsze wpadam tu co trzeci dzień… Już od dłuższego czasu.. Czemu? Nie mam pojęcia. Weekend był mieszanką wybuchową. Trochę przyjemności pomieszane z tęsknotą. Nerwy razem ze śmiechem. Stres połączony z melancholią. Wszystko naraz. Na szczęście wszystko już wróciło do normy. W końcu! Do kiedy? Nie chce nawet myśleć. Rano lekarz – dwie szczepionki (ponawiane). Później skoczyliśmy na szybkie śniadanie lub lunch z S. czyli zupa z mięsem i jogurtem. Spóźniona, ale najedzona poszłam na zajęcia. Przesiedziałam jakoś z katarem, który mnie złapał od rana. Po szkole poszłam do drogerii, bo okazało się że mają fajne promocje. Skoczyłam jeszcze szybko do…

Czepiająca Ape plus dalsze planowanie piątku

  • Napisane 3 marca 2015 o 21:26

Myślałam, że dziś przybiję w końcu gwoździa do ławki na kursie… Wytrwałam, ale mało brakowało. To przez pogodę, ciągle pada, wieje, zimno, i pochmurnie. Katastrofa… Na zajęciach, oprócz mojego zmęczenia i senności było nawet śmiesznie. Raz ja rzuciłam jakiś tekst, raz Ayshe i pośmiałyśmy się. Po zajęciach poszłam na miasto, kupiłam parę kosmetyków do włosów, odebrałam A. i na obiad zrobiłam spaghetti. Po obiedzie wypiliśmy z S. herbatkę i czekoladę. On też zmęczony, więc zaproponowałam żeby się położyć i zdrzemnąć. Mały reset pomógł, ale i tak czuję się zmęczona. Ale choć trochę naładowałam baterii, by zrobić w końcu to pranie, posprzątać w kuchni, przygotować choć trochę obiad na jutro.

Wczoraj dostałam list z przedszkola, że A. ma w piątek nockę w przedszkolu. Mamy dać znać do jutra, czy dane dziecko przyjdzie. A. oczywiście chce spać w przedszkolu, tylko trochę to kolizuje, bo zaplanowaliśmy w piątek na Hannover jechać. A. musi być o 14.00 odebrana z przedszkola i o 18.00 zaczyna się nocka. Nie obrócilibyśmy. Plus mam o 11.00 wizytę u lekarza. Rozmawiałam z Papi, czy mogła by ją odebrać o 14.00, popilnować do 18.00 i zaprowadzić do przedszkola. Zgodziła się. Wszystko przygotuję w czwartek, dla nich obiad też, bo po wizycie u lekarza chcemy z S. obrać kierunek prosto na Hannover. Dzieciaki mają być odebrane w sobotę o 9.00 więc zapowiada się interesujący piątek. Cieszę się.

Mało tego jutro mam test z materiału przerobionego w szkole. Najlepsze jest to, że tą gramatykę, którą teraz przerabiamy NIC A NIC nie kumam! Dziś Ape znów powtarzała z nami materiał, ale we mnie mógłbyś dziś kamieniami rzucać, a pewnie i tak nie ruszyło by mnie to bo marzyłam tylko o łóżku. Więc na daremno Ape się dziś produkowała. Jutro pewnie oddam w większej połowie pustą kartkę i będę marzyła o końcu zajęć, by wyjść stamtąd. Dodatkowo małpa się czepia mnie, bo czasem coś spiszę od sąsiadki obok lub nie mam ochoty pisać, hyhy. Sorry, ale w takie dni moja głowa nie myśli. Plus sama zadaje zadanie, gdzie mówi że nie musimy pisać zdań, tylko mamy zastanowić się nad odpowiedzią. Temat był o balonach, czy chciałybyśmy się takim przelecieć. Jeśli tak – czemu, jeśli nie – czemu. Trzeba było ułożyć bynajmniej 4 zdania. No to ja siedzę, do głowy od razu przyszły mi pomysły co powiedzieć i siedzę, a reszta pisze jakby nie umiała powiedzieć z pamięci. Oczywiście Ape nie uszło uwadze, że siedzę i nie piszę.

- Czemu nie piszesz?

- Bo sama mówiłaś, że nie trzeba.

- Ale trzeba co najmniej 4 zdania ułożyć.

- Ape serio? Dla 4 zdań mam pisać? Wolę to powiedzieć.

- Jeśli pójdziesz na egzamin, będziesz musiała coś powiedzieć, a ty powiesz jedno zdanie to wtedy to mnie zasmuci.

- Nie martw się nic, Ape.

Oczywiście powiedziałam więcej niż trzeba było, wiadomo lepiej jest coś słowami opisać, niż przeczytać gotowca. Z resztą ja wolę powiedzieć, bo wtedy nie muszę zważać na tą całą gramatykę, jak przy pisaniu. Pytam Ape:

- Starczy?

- Tak.

- I co teraz już nie boisz się o mój egzamin ustny?

- Nie. Nie sądzę, że staniesz przed komisją i będziesz wstydliwa, bo ty do takich nie należysz.

Mam nadzieję, że dotarło coś do niej. Nie wiem czy chciałabym mieć ją za koleżankę. No chyba, że jest inna do znajomych, to wtedy by ją to ratowało.

 

Ah, ta szkoła…

Inness

#WomenDay #Shopping

  • Napisane 18 lutego 2015 o 20:35

Ależ był dziś przyjemny dzionek! Na zajęciach wesoło co niemiara. Połowy nie było, ale to nic, bo im mniej tym lepiej. Ja tak to odczuwam. Po szkole poszłam szybko na miasto, nie wiem sama po co – rozejrzeć się, bo miałam trochę czasu. Znalazłam śliczną sukienkę dla A. Pomyślałam, że kupię ją to będzie na niedzielne party urodzinowe plus na nadchodzący maj – wyjazd do Polski. Kupiłam jeszcze koszulę dla S. Pojechałam odebrać A. z przedszkola – jak zwykle rozczochrana w niebiosa. Dlaczego inne dziewczynki mają w nawet niezłym ładzie swoje włosy pod koniec pobytu w przedszkolu, a tylko mój…

Idioci wokół mnie!

  • Napisane 10 lutego 2015 o 16:53

Wszyscy się zmówili, czy jak? Wszyscy chcą na siłę udowodnić, że kłamię i jestem głupia czy co? Dodatkowo usłyszałam, że jestem zarozumiała. Ha ha ha! Dobre sobie, a ty niby kim jesteś? Jak można jedno palnąć, a potem w żywe oczy się wypierać? Wszystko na raz się skumulowało i jestem zdenerwowana.

Dziś przesoliłam obiad. To przez te nerwy.

Teraz na pewno wiem, że mam szpiega w grupie na zajęciach. Dodatkowo to stare babsko i nie wiem co ona robi na naszych zajęciach. Szok. Stare to, a kabluje jak dziecko w podstawówce, co najwyżej! Wrrrr!

Być może nie tylko ona bawi się w donoszenie. Trzęsę się ze złości!

 

Inness

Nieobecność i tak musi zostać nadrobiona…

  • Napisane 28 stycznia 2015 o 21:20

Jestem dziś padnięta! Leżę sobie już wygodnie w łóżku, wykąpana w piżamie. W planach jest film.

Dziś moja nauczycielka Ape zaatakowała mnie na WhatsApp’ie, żebym podała jej mojego Emaila, to ona mi wyśle zadanie, które mam wykonać na poniedziałek razem z testem który się dziś odbył, ale mnie nie było. Szok! Czy Ona w ogóle odpoczywa po zajęciach? Pytałam się jej, a raczej kiedyś podsumowałam, że jest pracoholiczką, ale się wyparła. Mi to jednak pod to podchodzi.

Odpisałam jej, że jestem chora i nie umiem zwlec się z łóżka, a co dopiero wykonywać jakieś zadania czy testy i że ma podejść do mnie trochę z sercem. Odpisała: To jest dobre dla głowy i serca. Na co ja: Ale nie dla mnie, teraz dla mnie jest najlepsze łóżko i spanie. No to Ona mi: Nie, nie, nie. Za dużo spania jest nie zdrowe. Nie poddałam się: Ale jeśli ktoś jest chory, to spanie jest dla niego bardzo dobre! Popuściła, odpisując: Masz rację.

Szok i zawał w jednym! W tamtym tygodniu też nie byłam na zajęciach, to zaraz po nich dostaję wiadomość z zadaniem do wykonania na jutro. I z niej żadna pracoholiczka. Dobra, może nie pracoholiczka, ale nadpobudliwe to, że zawału może w końcu dostać. Niech wrzuci na luz! Powiedziałam jej też to, na któryś z zajęć, ale Ona tylko na to, że jest młoda i że nie musi.

Nie dawno otrzymałam od niej kolejną wiadomość: Jestem miła i wyślę ci zadania jutro.

Szok po raz enty!

Nie raz idę sobie na zajęcia, a ona wiedząc, że się spóźni pisze do mnie: Strona ta i ta. Zadanie to i to. Zróbcie to do mojego przyjścia.  8-O

 

Dobra, jakoś to przetrawię. Jutro mam nadzieję, będę się czuć lepiej. Dziś by wstać i ogarnąć bałagan w domu plus zrobić sałatkę na obiad – najpierw musiałam zaliczyć tabletkę przeciwbólową, bo nie byłam w stanie się ruszyć. Ogarnęłam wszystko, ale gdy tabletka przestała działać, zaraz znów stan podgorączkowy się pojawił i tylko jedna myśl: ŁÓŻKO! NATYCHMIAST.

Plus do tego dziś dwójka dzieciaków na chacie. Dałam radę.

 

Inness