Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'szczęście'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Stworzyć małego geniusza

  • Napisane 4 listopada 2016 o 22:13

Wczoraj byliśmy z A. na Laterne. Zrobiła nawet dwie, jedna była popryskana farbami a druga była z obrazkami. Namalowała na niej mnie, siebie, wózek w którym była Ss; ptaka i karmik dla ptaków. Rozbawiła mnie tym. Pośpiewaliśmy, zjedliśmy po hot dogu, A. zaliczyła 3 kubki ciepłego kakao. Ss. była za to okropna, płakała bez przerwy. Później porozmawiałam z jedną z przedszkolanek od A. Bardzo ją chwaliła. Mówiła też, że jej płacz i frustracje naprawdę się zmniejszyły do minimum. Potrafi sobie już z tym poradzić i nie dochodzi do takich krzyków. Pokazała mi tablicę, gdzie były praktycznie same obrazki pomalowane od A; stwierdziła że potrafi pięknie malować z całej grupy, wpada na fajne pomysły, potrafi stworzyć kreatywne rzeczy. Aż mi się miło zrobiło. Pokazała mi rzeczy, które udaje się jej rozwiązywać i nie ma wątpliwości, że w szkole poradzi sobie bardzo dobrze, a na pewno w pierwszej klasie, bo rzeczy które ona już opanowała są właśnie w pierwszej klasie.

Dziś byliśmy zameldować A. w szkole. Zobaczyła swoją przyszłą szkołę i bardzo jej się spodobał plac zabaw. Poszliśmy do biura i jakaś babka przyszła i przejęła A. a myśmy mieli załatwić papierkowe rzeczy. Później wezwano nas do pokoju, gdzie była A. i okazało się, że robiła jakieś zadania, które miały stwierdzić czy nadaje się już do szkoły i czy poradzi sobie z nimi. No i kobieta, która robiła z A. te testy znów zachwycała się moją córką. Powiedziała, że wykonała wszystko prawidłowo. Zna prawie cały alfabet, wszystkie liczby, wie która liczba następuje po kolejnej. Jedyne zastrzeżenie miała do sklejania zdań i że potrzebuje kursu językowego lub logopedy, który poszerzy jej zasięg słów po niemiecku i będzie potrafiła lepiej układać zdania. Ja sama w przyszłym tygodniu chcę w końcu znaleźć jakiegoś logopedę w pobliżu nas i zapisać ją. No i znów dziś ta kobieta z pokoju pochwaliła moje dziecko. Dziś to już się wzruszyłam. Udało mi się nie uronić żadnej łzy, ale mało brakowało. Oczywiście ze szczęścia i z dumy, jaka mnie rozpierała. Ostatnimi czasy słuchałam prawie tylko o jej frustracji i problemach w radzeniu sobie z nerwami. Owszem też były pochwały, że zdolna i w ogóle, ale moją głowę zaprzątały ciągle myśli na temat tego zachowania. Teraz kiedy w końcu słyszę, że jej furia w większym stopniu się zmniejsza i słyszę same pochwały to w środku czuję się szczęśliwa.

Zastanawiam się tylko, czy urodziłam geniusza z łatwo przyswajalną wiedzą, z tendencją do złych zachowań, czy może to zasługa tego że poświęciłam jej dużo czasu na wymyślanie przeróżnych rzeczy, zajęć, uczyłam ją tego malowania, pisania, liczb czy ostatnio odejmowania i dodawania do dziesięciu… Zastanawia mnie to. Ale będę miała okazję to sprawdzić na małej Ss. już nie długo. A. od małego lubiła się uczyć i poznawać przeróżne nowości. Okaże się. Bądź co bądź – jestem z niej ogromnie dumna!

Jutro wybieram się z Papi do fryzjera. Babski wypad. S. wziął wolne i posiedzi z dzieciakami, a ja idę zmienić wygląd moich włosów. Mam już pomysł na nie, tylko nie wiem jak będę w tym wyglądać. A w niedzielę wyprawiamy z Papi nasze wspólne urodziny. Ale tak naprawdę mamy je dopiero we wtorek! :) Jutro zapowiada się miły dzień. Bo co lepiej nie poprawia humoru niż wizyta u fryzjera?

 

 

Inness

Dzień pełen zabaw i rozrywek

  • Napisane 7 lutego 2015 o 18:59

Szaleństwo na trampolinach, zjeżdżalniach, symulatorach, wspinaczkach, karuzelach, itd.

A. dziś poszalała. Byłyśmy w Herford w Springolino. Miejsce rozrywki dla dzieciaków. Istne szaleństwo. Jeszcze większe niż u mnie w mieście.

Nie czuję się dobrze, choroba nadal mnie trzyma. Plus od tego hałasu mnóstwa dzieci rozbolała mnie głowa. Ale kiedy A. widzi takie atrakcje, traci się. Nie mam momentalnie dziecka. Jak weszłyśmy i rozebrałyśmy się z kurtek i butów to tyle ją widziałam. Przyszła może z 3 razy napić się. Uwielbia takie rzeczy. Z resztą jak każde dziecko. Ale ona to chyba nagina :) A ja z każdą godziną spędzoną w tym hałasie czułam, jak każda kość po kolei zaczyna boleć. Ale wytrzymałam.

Przyszłyśmy do domu, rozpakowałam zakupy, Aspiryne wzięłam i leżę pod kocem. Jutro niedziela, więc dzień leniuchowania. Mam nadzieję, że do poniedziałku poczuję się już lepiej.

Nie wyrabiam już. Ile to jeszcze potrwa… Niech ta zima i mróz się już kończą…

Wieczorem znów seans kinowy z S. Kupiłam parę filmów na DVD, więc mamy co oglądać. Tym razem pizza z kurczakiem, mozzarellą i pomidorem, herbatka oczywiście z kardamonem i cynamonem.

Umieram…

 

Inness