Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'stres'.
Wyświetlam 1 - 9 z 9 notek

Nadal wszystko źle

  • Napisane 11 lutego 2016 o 11:39

24 dni do porodu. Mam już dość tej ciąży. Mam dość: nieprzespanych nocek; wizyty w toalecie po kubku herbaty; uczucie kuli do kręgli w brzuchu; brak możliwości ubrania na to co akurat ma się ochotę; problem ze wstawaniem z pozycji leżącej; częstych opuchnięć dłoni; brak dobrego samopoczucia jak i humoru, chęć rozwalenia wszystkiego co ma się pod ręką; co dwutygodniowych wizyt u ginekologa; swojego odbicia w lustrze; brak bliskości z S; brak sprawności fizycznej; ciągły strach i stres przed porodem; tej huśtawki nastrojów Nie chcę już. Chcę by było po wszystkim. Końcówka jest najgorsza i najdłuższa. We wtorek przyszły paczki…

Okropny, podły humor

  • Napisane 9 lutego 2016 o 11:49

Wszystko mnie dołuje, wszystko wkurza by nie pisać gorszych słów. Znów chce mi się płakać przez błahostki. Moim humorem zarażam S; który stara się, ale mnie to jeszcze bardziej wkurza i w końcu odpuszcza zły na mnie.

Nie wiem skąd to się wszystko bierze. Stres związany z przeprowadzką, porodem i sądem, czy po prostu jestem taka beznadziejna?

Jedynym miejscem w jakim się odnajduję to łóżko. Mam ochotę nałożyć na siebie kołdrę i schować się przed wszystkim, bym nikogo nie denerwowała moim zachowaniem i nikt nie miał do mnie pretensji…. Pomimo tego, że w końcu zrobiłam coś w związku z pakowaniem to i tak nie mam na nic ochoty. Kompletnie na nic.

Najgorsze, tak jest jeszcze najgorsze…. Jest to, że z mojego salonu mam piękny widok na oddalone wzgórza, domy i szpital w którym odbędzie się poród. Ma on 12 lub 13 pięter, dlatego tak dobrze go widać z oddali. W nocy natomiast wszystkie piętra się świecą i gdy tylko spojrzę w okno, mój wzrok od razu rzuca się na ten budynek. Także gdy choć na chwilę zapomnę, że tak blisko znajduję się porodu to widok mi o tym przypomina.

Jedna z lepszych rzeczy, to wczorajszy bal karnawałowy od A. Przebrała się za Elsę, co pewnie w ogóle nie zadziwia. W tym roku na takich balach było pewnie pełno dzieci przebranych za Eslę. W przedszkolu, w grupie A. naliczyłam ze 3. A. mówiła, że tylko dwie dziewczynki miały takie sukienki jak ona, reszta miały inne. Do tego kupiłam warkocz i strój gotowy.

Następne wydarzenie to urodziny A. Prezent już czeka na pakowanie, ale zrobię to dzień przed urodzinami.

Wczoraj udało mi się też sprzedać moje meble z salonu. Wystawił je S. na eBay i zgłosiły się dwie dziewczyny, że chcą kupić. Były wczoraj oglądać, okazało się że również były Polkami więc dogadałyśmy się, że następnego dnia po urodzinach A. przywiozę im meble, bo mają problem z transportem. Mieszkają ulicę dalej więc nie ma problemu. Mogłabym już je im dać, ale stwierdziłam, że w urodziny salon będzie okropny i pusty, one się zgodziły więc wszystko dogadane.

Wczoraj dostałam 2 maile od firm przewozowych paczki, że dziś mają zostać dostarczone dwie. Jedna z nich ma być wózkiem dla dziecka, na które ciągle czekam. Nie mogę się doczekać, by go zobaczyć. Druga to buty dla S. które zamówiłam. Może choć te paczki poprawią mi choć trochę humor, bo jestem nie do życia…

 

Inness

Stres, stres…

  • Napisane 11 stycznia 2016 o 12:13

Jestem zmęczona. Nie tylko jeśli chodzi o niewysypianie się… Zmęczona sytuacją pogarszającą się i tym nowym rokiem. Dopiero się zaczął, a ja mam go już dość. Wszystko miało iść zupełnie inaczej od 2016. Tyle pracy, a ja nie mam żadnych chęci, żadnej motywacji, żadnych sił by się z tym zmierzyć. Czasem życie potrafi naprawdę zaskoczyć z niemiłej strony. Kłótnia z S. która ciągnie się od czwartku wieczorem o zupełną bzdurę, poszła w złym kierunku. Wyszedł podejrzewam na parę dni. Nie wiem kiedy wróci, ale czuję że nie będzie to prędko. Dokładnie zostało mi 49 dni do przeprowadzki, a wszystko stoi…

  • Napisane w kategorii:

Kolejne rozmowy i szukanie rozwiązań

  • Napisane 17 listopada 2015 o 17:25

Poruszyłam dziś na zajęciach temat A. z nauczycielką, bo w końcu ona powinna znać lepiej temat. Opowiedziałam pokrótce jak sprawa wygląda i co wczoraj powiedziała mi przedszkolanka. Ona niestety nie słyszała nigdy o przedszkolach innych niż zwykłe, ale obiecała się zapoznać i mnie doinformować. Jeśli chodzi o tę szkołę specjalną, powiedziała bym na zapas się nie martwiła, bo to w końcu jeszcze szmat czasu, kiedy A. będzie musiała iść do szkoły i być może do tego czasu się ogarnie. A jeśli nawet nie, to zawsze mogę ją dać do szkoły w wieku 7 lat a nie 6.

Jakieś pocieszenie dla mnie to jest. Być może, jak nie uda się tego okiełznać do 6 roku życia, to być może starsza o rok będzie inna i wtedy uda się ją dać do szkoły bez obaw… Z lepszą nadzieją przy duszy postanowiłam znów dziś porozmawiać, ale tym razem z dyrektorką z przedszkola. Powiedziałam, nad czym myślałam wczoraj i dziś. Ona powiedziała, że ciągle szukają jakieś pomocy, w sensie jak pomóc A; by uciszyć te nie potrzebne nerwy, że jest w przedszkolu pewna pani, która może codziennie rano przez pół godzinki z A. pouczyć się niemieckiego, bo być może wtedy coś się zmieni. Myślę, że może i nie tak dobra znajomość języka przeszkadza jej w danym momencie, gdy nadchodzi ten cały wybuch. Oczywiście się zgodziłam, bo chcę wszystkiego spróbować by pozbyć się tego zachowania.

Jak zostałam znów poinformowana, A. znów dziś krzyczała, ale potrafiła się szybciej niż wcześniej uspokoić.

Gdy mnie zobaczyła, jak przyszłam ją odebrać przyznała mi się sama od siebie, że była afera. Nie skłamała jak co dzień. Poczułam, że jednak z wczorajszej naszej rozmowy coś wyniosła.

Zobaczymy, co będzie dalej.

 

 

Piątek….. Nadzieja na spokój

  • Napisane 10 kwietnia 2015 o 11:52

To były dwa długie i okropne dwa tygodnie.

Stres, nerwy, problemy… Od 3 dni piję… Wysiadłam… Dziś w końcu się nie obudziłam na kacu, ale mało brakowało w związku ze wczorajszym.

A. do przedszkola nie zaprowadzam, stwierdziłam że i tak mam wolne, więc może się ze mną tam czy tu pojawiać. Dziś jednak ją dałam, bo już jej było tęskno za kolegami z przedszkola.

Papi dziś miała egzamin z kursu, jutro ma drugą część. Właśnie dzwoniła, byśmy razem (znów) wypadły na miasto. Nie będę siedzieć w domu, bo pogoda sprzyja. Ciepło jak na wiosnę przystało, więc idę zaraz się ogarnąć, pranie z wirującej już pralki powieszę, odbiorę A. z przedszkola i pojedziemy na miasto. Miałam na dziś troszkę inne plany, ale Papi i tak potem musi iść do pracy, więc później spędzę z A. trochę czasu na placu zabaw.

Dzień zapowiada się na spokojny i mam nadzieję, że taki pozostanie. Bo mam już dość niespodzianek, stresu i nerwów.

Od poniedziałku szkoła… Brrrr…. Zero chęci! ZERO!

 

Inness

Okropne samopoczucie

  • Napisane 29 marca 2015 o 13:04

Kiedy to się skończy?!

Znów weekend, znów nie wypał! Koszmarnie.

Ale z dniem dzisiejszym obiecałam sobie, że przestanę stresować się i denerwować tym wszystkim! Dość już tego.

Tylko, żeby to było takie łatwe…

 

Niedziela, znów sama z A. Wszystko byłoby normą, gdyby nie te nerwy…

Właśnie Papi zadzwoniła, ze wpada. Bynajmniej sama nie będę siedzieć…

Pogoda barowa, zimno i brak chęci do wszystkiego. Plus zaczynający się ból głowy.

Dodatkowo wolne mam, a tu zapowiada się prawie cały tydzień deszczowo! Super!

 

Inness

  • Napisane w kategorii:

Bunt A. w przedszkolu

  • Napisane 5 marca 2015 o 20:05

A. popisała się dziś w przedszkolu, no nie ma co. Myślałam, że jej już to przeszło. A. czasem ma swoje odchyły i zapomina się kto jest kim. Oczywiście nie wobec mnie. Do mnie ma szacunek, ale do innych… Czasem wymyka się jej to spod kontroli. Dziś jej opiekunka zatrzymała mnie, gdy przyszłam ją odebrać. Dyrektorka ponoć kazała jej pozbierać jakieś rzeczy, a ona jak to często w tych jej odchyłach bywa – zaczyna pokazywać swoje – nie zbiera, wręcz rzuca wszystkim, rzuciła nawet krzesłem w dyrektorkę.

Ciężko było mi tego słuchać. Poszłam z nią oczywiście do dyrektorki i musiała ją przeprosić. Rozmawiałam z obiema paniami i mówię, że nie wiem skąd to się bierze. Rozmawiam z nią dużo, ona wie, że trzeba mieć szacunek do innych. Że ma słuchać wszystkich pań w przedszkolu, itp. Łzy stanęły mi dziś w oczach. Wróciłam do domu i się rozpłakałam. Sama nie wiem czemu, w sumie już od wczoraj czułam jakąś chandrę no i dziś pęknęłam. Oczywiście rozmawiałam dziś z nią i znów zapewnienia, że już tak nie będzie robić. Powoli zaczynam opadać z sił, bo nie wiem jak mam sobie zaradzić z tym jej charakterem i jak na nią wpłynąć, by nie była więcej taka. Zupełnie nie wiem, co dalej. Dyrektorka powiedziała, że poczekamy jeszcze jakiś czas i poobserwujemy co dalej będzie się działo. W najgorszym wypadku będę musiała się z nią zgłosić do psychologa. Powiedziałam, że owszem pójdę, ale potrzebuję co najmniej tłumacza lub polskiego psychologa. Jutro S. ma iść z A. rano do przedszkola i jeszcze raz porozmawiać z paniami, bo nie wszystko rozumiałam dziś co starały mi się przekazać.

Jutro też ta nocka w przedszkolu A. Cieszyłam się, że jakąś przygodę przeżyje, ale z dniem dzisiejszym mam ogromną obawę, co będzie się działo przez całą noc w przedszkolu, jeśli przez 6 godzin potrafi coś odwalić. Zdenerwowałam się tym, że rozmawiałam z A. już wcześniej o takich sytuacjach, zapewniała i obiecywała, że się poprawi i że już tak nie będzie. Ale znów coś się jej odwidziało. Sama dyrektorka powiedziała, że przez dłuższy okres nic się nie działo, że sama była z niej zadowolona i nagle dziś… Brak mi słów. Jestem zawiedziona i rozczarowana.

S. wspiera mnie i jest ze mną w tej ciężkiej dla mnie chwili. Jutro mamy zaplanowany ten wyjazd do Hannoveru. Brak mi ochoty na to z dniem dzisiejszym. Być może jutro nastanie nowy dzień, prześpię się z problemem i wstanę z lepszym humorem…

 

Inness

Idioci wokół mnie!

  • Napisane 10 lutego 2015 o 16:53

Wszyscy się zmówili, czy jak? Wszyscy chcą na siłę udowodnić, że kłamię i jestem głupia czy co? Dodatkowo usłyszałam, że jestem zarozumiała. Ha ha ha! Dobre sobie, a ty niby kim jesteś? Jak można jedno palnąć, a potem w żywe oczy się wypierać? Wszystko na raz się skumulowało i jestem zdenerwowana.

Dziś przesoliłam obiad. To przez te nerwy.

Teraz na pewno wiem, że mam szpiega w grupie na zajęciach. Dodatkowo to stare babsko i nie wiem co ona robi na naszych zajęciach. Szok. Stare to, a kabluje jak dziecko w podstawówce, co najwyżej! Wrrrr!

Być może nie tylko ona bawi się w donoszenie. Trzęsę się ze złości!

 

Inness

……….

  • Napisane 17 stycznia 2015 o 23:27

Nienawidzę takich weekendów!!!!!!!!!!!

Coś kurwa okropnego!

Jak można?

Mam nerwicę, stres, trzepie mnie aż od środka!

Muszę jakoś to przetrawić do jutra.

Dziś nie jestem w stanie cokolwiek normalnego napisać.

 

Wkurwiona

 

Inness

  • Napisane w kategorii: