Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'problem'.
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Trudny weekend

  • Napisane 17 października 2016 o 11:31

Weekend był ciężki…. Naprawdę.

Dzieci też dały popalić, ale najbardziej oczywiście A. Dziś już w końcu poszła do przedszkola i zrobiła się cisza. S. w pracy i jest jak makiem zasiał… Ss. właśnie zasnęła i mam trochę czasu dla siebie. Niezbyt dużo, bo zaraz muszę iść coś ugotować na obiad, ale zawsze coś.

Wczoraj Ss. nie mogła choć na dłuższą chwilę zasnąć, bo obie dziewczynki nie dały jej pospać swoją zabawą. Choć ja i S. apelowaliśmy do nich, by choć na godzinę się czymś po cichu zajęły, bo Ss. jest zmęczona. Ale nie dało się przetłumaczyć. Wieczorem po 19.00 kiedy wykąpałam Ss; dałam mleko i wzięłam jak zawsze do odbicia to biedna zasnęła mi na kolanach na siedząco. Odbiła sobie już podczas snu. Wzruszył mnie ten widok, ale z drugiej strony zawołałam A. i pokazałam jej jak małe dziecko potrzebuje snu w ciągu dnia, bo potem marudzi, płacze i męczy się okropnie. Nie wiem czy coś poskutkuje obrazek śpiącej Ss. na moich kolanach, bo mam już dosyć powtarzania do A. „Proszę cicho bądź! Daj jej pospać!”

Przez cały tydzień ferii miałyśmy z A. dużo sprzeczek. 3 razy dostała tej swojej oryginalnej furii. Robi to już tak długo, że przestało mnie to ruszać. Denerwuje mnie to, że ona drze się nie potrzebnie a potem Ss. płacze, bo najzwyczajniej w świecie się boi. Jedyną jaką poprawę zauważyłam, a może lepiej nazwać to „małym krokiem w lepszą stronę” jest to, że po całej akcji i darciu się przychodzi i przytula się i przeprasza za swoje zachowanie. Czego wcześniej w ogóle dotychczas nie było… Przestawała się wydzierać i zaczynała zabawę jak gdyby nigdy nic. Albo przychodziła do mnie i tylko dziwnie na mnie patrzała i zaczynała inny temat. Wczoraj też zrobiła swoją furie. Kami powiedziała, że syn jej siostry też miał dokładnie to samo i przestał to robić jak poszedł do szkoły. Mam wielkie nadzieję, że i u mnie to się skończy bo ileż można?!

Jeśli chodzi o wagę to w tym tygodniu jakoś dobrze mi nie poszło. Nie wiem dlaczego, nie zaczęłam się nagle objadać po nocach. Trudno… Może ten będzie lepszy. Ale i tak czuję się inna. I nie mam takiego uczucia pełności. Coś w ogóle zauważyłam, że moja waga pokazuje różny stan. Raz więcej, raz mniej i to nawet wtedy, kiedy wchodzę od razu drugi raz na wagę. Nie wiem co jest nie halo, przecież stoi w miejscu i nikt jej nie rusza…

__78.3  76.9 76.1  _______________________

 

 

Inness

Wieczór z procentami

  • Napisane 7 kwietnia 2015 o 20:44

Dziś piję JA!

W końcu mogę. Mam wolne! Do poniedziałku. Co z tego, że rano muszę wstać i pewnie głowa będzie boleć.

Ale to nic. Wezmę tabletkę, przed pójściem spać.

Chwilami miło, potem się psuje. Dlaczego? Po co robić problemy z niczego?

Ciągle coś…

Po całym tygodniu w napięciu, postanowiłam dziś zapić to procentami.

Choć na chwilę mieć spokój w głowie.

Takie moje refleksje na dziś.

 

Inness

  • Napisane w kategorii:

To uczucie samotności

  • Napisane 5 czerwca 2013 o 15:07

Siedzę, jest A. ale co z tego, jak jest pogrążona w bajkach? Poza tym jest za mała, żeby porozmawiać o tych rzeczach… Więc siedzę sama, z tym wszystkim. Próbuję opisać to przyjaciółce na odległość na komunikatorze, ale tak cholernie jest mi trudno opisać w słowach, to co w tej chwili odczuwam. Są rzeczy, których słowa nie opiszą, bo zwyczajnie jest trudno. A może żadne nie pasuje? Więc siedzę, pora obiadowa, wrzucę coś na ząb, potem przyjdzie On, ale po cholerę? Skoro albo nie rozmawiamy ze sobą, albo mam ochotę zrobić mu krzywdę. Łączy nas już tak naprawdę tylko dziecko i to że jestem jak na razie zależna od niego. Pisząc „na razie” mam na myśli, ze powoli zaczyna się to zmieniać, moje odległe plany są coraz bardziej realne. Tylko czasu jeszcze mi brakuje i pieniędzy. Tak naprawdę nie dawno zadałam sobie dopiero sprawę, jak pieniądze również ważną rolę odgrywają w życiu codziennym, w życiu człowieka. Można mówić przeróżne rzeczy i pisać, ale jeśli w tych czasach nie ma się pieniędzy, nie zrobisz nic.

Więc zjem coś, później do pracy, tylko że ta praca to tylko dorywcza, ale zawsze mogę wyskoczyć z tego domu pokrytym gęsta atmosferą. Wrócę i wieczór, jak co wieczór, zrobić tak, żeby znów sobie do gardeł nie skoczyć. Co aferę jest coraz trudniej, o pogodzenie się, o normalne funkcjonowanie. W każdej rodzinie, w każdym związku są spięcia, ja to wszystko rozumiem, ale jeżeli te spięcia dotyczą wybryku jednej osoby i na to nakładają się jeszcze codzienne problemy, niestety nie da się z tego wyjść bez sprzeczki. Prędzej czy później uruchomi się afera, a wtedy o dziwo nie latają noże. A może jeszcze nie ta pora?

 

Będę próbować pisać na czym to wszystko tak naprawdę polega, a dokładniej moje życie. Które jest zbyt skomplikowane jak na tak młody wiek. Niby sama się w to pakowałam, ale nie do końca wszystko było jasne od początku, jak to zwykle bywa. Wszystko wychodzi potem, w moim przypadku trochę za późno…

 

Pozdrawiam

  • Napisane w kategorii: