Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'prezenty'.
Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Prezenty i planowany tort

  • Napisane 31 stycznia 2017 o 21:46

Ostatni dzień stycznia. Za 23 dni A. będzie mieć 6 lat. Boże, jak to? Za 14 dni Walentynki. Rozglądam się już za prezentem dla S. Myślałam najpierw o tym łańcuszku, który planowałam kupić na sylwestra. Stwierdziłam, że na walentynki będzie lepszy. Szukałam dziś na necie coś na walentynki i znalazłam bransoletkę z grawerem na życzenie. A potem przez przypadek zobaczyłam podręczny masażer i stwierdziłam, że kiedy byliśmy ostatnio u Kami i S. wziął do ręki jej przyrząd to w sumie sam do siebie powiedział, że takie coś pewnie musi być dobre. Oczywiście słyszałam, bo siedziałam obok. No i przypomniało mi…

Świąteczny czas!

  • Napisane 22 grudnia 2016 o 14:37

Jeszcze uda mi się coś naskrobać w tym starym roku. Długo się nie odzywałam, bo miałam ciężki okres. Coś ostatnio u mnie bywa za często. Jest ok, a zaraz na drugi dzień potrafi znów tak zbałamucić mój nastrój, że jestem okropna dla większości. Co to jest? Sama bym chciała wiedzieć i się tego pozbyć… Wszystko wkurza mnie na około. Nie wiem, czy to brak słońca. Czy może tego, że czasem czuję się jak uwięziona w jakieś wieży, ale z dwójką dzieci. Niby wychodzimy wszyscy razem – tu coś zjeść, tu na zakupy, tu do znajomych – ale nadal to dziwne…

Odnalezienie motywacji i zaplanowane prezenty

  • Napisane 2 lutego 2016 o 16:32

200. wpis! 200 wypocin. 200 przemyśleń. 200 żali. 200 smutków i radości. Uff… Po ponad tygodniowej przerwie A. poszła dziś wreszcie do przedszkola. Od ponad tygodnia pada, leje, pada i leje. Poprawy nie widać.. Więc z humorem coraz gorzej, bo ileż można oglądać deszcz i ponure chmury? Dziś czuję się nabuzowana, chyba hormony wariują mi na koniec. Do tego cholernie śpiąca. Wczoraj byłam z A. u dentysty i gdyby nie jej lekkie spięcie to wszystko byłoby superowo. Choć i tak, jak wspominam pierwszą wizytę i ten ryk, to tym razem było elegancko. Dostała zabawkę za dzielność, a ząbki czyste i zadbane.…

Choroba, przyjemne święta, dzieci, tępy ex

  • Napisane 27 grudnia 2015 o 13:25

Patrzę kiedy był ostatni post. No tak, dzień przed moją chorobą.

Dopadło mnie tydzień temu okropne choróbsko. Tak duszący kaszel z zapchanymi zatokami, że nie spałam cały piątek (18.12).  19.12 byłam w szpitalu, ale tylko na daremno czekałam na badanie, bo nie przepisał lekarz mi nic. Dodatkowo pojawiła się gorączka. Przepisał mi tylko krople na katar dla dzieci. Tutaj, gdy kobieta jest w ciąży ma przeje*ane. I to dosłownie. W Polsce w ciąży też byłam chora i lekarz w szpitalu powiedział, że mam zażyć jakiś syrop na kaszel. Tutaj nie dawają nic. Kami nalegała bym spędziła u niej noc, na wypadek gdyby się pogorszyło i trzeba by znów jechać do szpitala. Więc zostałam u niej. W zeszłą niedzielę zebrałam się do domu. Dwa dni leżałam w gorączce. W poniedziałek 21.12 późnym wieczorem w końcu wrócił S. Ja straciłam głos na dobre. We wtorek pojechałam znów do lekarza, ale tylko kazał mi się inhalować rumiankiem, który nic nie pomaga. W środę, dzień przed wigilią byłam u Kami lepić pierożki i przygotować parę potraw. Gorączki już nie miałam, ale nadal zapchane zatoki i ostry kaszel. Mimo tego zrobiłyśmy, co zaplanowałyśmy. W wigilię, bo razem ją robiłyśmy w tym roku pojechałam z S. i A. do Kami. Zaczęłyśmy przygotowania i już po godzinie 17:00 zasiedliśmy do wigilijnego stołu.

Dzieci już nie mogły się doczekać, by dorwać się do prezentów. A. dostała wymarzony zamek dla koników My little Pony. Boże, zobaczyć jej reakcję, na ten wielki prezent było czymś niezapomnianym. Trochę się wykosztowałam, pomimo przeceny… Ale ten pisk, wrzask i szczęście na jej twarzy… Opłacało się. Wiedziała, że musi na niego zapracować. Myślała, że dostanie go na mikołaja, ale w związku z jej beznadziejnym zachowaniem w przedszkolu nie dostała. Ciągle rozmawiałam z nią o prezencie pod choinką. Jaki on będzie, czy znów kartofle i marchewki, jak to zwykle „niegrzeczne dzieci” dostają, czy być może jednak ten wymarzony zamek. W drugi dzień świąt, przyszła do mnie i powiedziała:

- Mamo, opłacało się być grzecznym.

- Dlaczego?

- Bo dostałam mój ukochany zamek dla koników.

Uśmiechnęłam się pod nosem.

No i w końcu dziś już normalny dzień. Po świętach. Ja dostałam piękną torebkę z imitacją skóry z krokodyla i kurteczkę zimową. Dla S. kupiłam kardigan wełniany, perfumy z kosmetykami i coś, co nie wiem jak się nazywa. Jakby maszyna do mierzenia odległości z punktu A do punktu B. Nie wiem jak to się nazywa, ale on takie coś sobie wymyślił. Stwierdził, że przyda się przy przeprowadzce, bo nie trzeba latać z metrem. Śniegu nie było w święta – jak zawsze.

Święta minęły bardzo fajnie. Za rok mam nadzieję, że również z Kami, ale tym razem u mnie na nowym mieszkaniu z 9 miesięcznym urwisem.

Wczoraj jeszcze dostałam wiadomość od byłego – po co do mnie pisze ten dupek, skoro wszędzie gdzie się dało, go zablokowałam. Pisał z Facebooka swojego brata, żeby mi przekazać, że sprawa jest w lutym i czy się stawię czy nie, ona i tak się odbędzie. Że napisał list do córki i że go wkrótce wyśle. Żebym się kiedyś nie zdziwiła podejściem mojej córki do mnie, przez to że uniemożliwiam mu kontakt z dzieckiem. I parę jeszcze innych bzdur.

Myślał pewnie, że serce mi w związku ze świętami zmięknie i zacznę go szukać. Pewnie przyszedł do jego mamusi brat z synem i serce go zakuło, że jego dziecko jest daleko i że nie może z nią spędzić świąt. No tak, to wszystko moja zasługa, ja jestem wszystkiemu winna… On przecież był grzeczny, to ja uciekłam bez powodu. Kontakt urwałam nie ze względu na jego obiecanki cacanki wobec dziecka, tylko dlatego że miałam taki kaprys. Swoje dyrdymały wypisuje, ale po co. Podkreśla w swojej wiadomości, że nic ode mnie nie chce więc po co wypisuje, że jest mu mnie żal? Skoro założył sprawę w sądzie i jest pewny, że beze mnie również się odbędzie to po co jeszcze do mnie pisze? Po co?????!!!!!! Zobaczymy jaka decyzja przyjdzie w styczniu z sądu.

Z drugiej strony jest tak aż tępy, by myśleć że zakłada sprawę przeciwko mnie i ja nie zostanę o tym przez sąd poinformowana? Że on sam musi pisać o tym i dopisywać głupoty? Rzygać mi się chce jego postawą… Czekam z niecierpliwością na decyzję sądu. Ale będę się śmiać, jeśli okaże się, że sprawa zostanie przesunięta ze względu na brak mojej obecności, lub gdy sąd odrzuci wniosek, bo sprawa będzie musiała odbyć się w Niemczech. Jego pewność siebie zmaleje i chciałabym widzieć jego minę.

Do tego jego list. On myśli, że wyśle list, ja siądę z 4-latką i będę jej czytać o bzdurach jakie tatuś wypisuje? On chyba zapomina, że to tylko dziecko czteroletnie a nie osiemnastoletnie…

 

Inness

Stres, choroba, Mikołaj

  • Napisane 7 grudnia 2015 o 23:17

Podsumowując te parę dni nieobecności: Oj nie było mnie parę dni. Ale to przez stres i chorobę i brak chęci włączenia laptopa. W zeszły piątek otrzymałam list z Polski z sądu. Mój były chce się ze mną sądzić. Ciekawe tylko dlaczego sąd chce zrobić sprawę w Polsce, gdzie dziecko mieszka w Niemczech. To jakaś totalna bzdura. Mój były zażyczył sobie rozmów na Skype dwa razy w tygodniu i  raz w roku 2 tygodniowych wakacji  z dzieckiem w Polsce oczywiście, gdzie on po nią będzie przyjeżdżał i ją odwoził z powrotem. Jak to przeczytałam to poczułam, jakby ktoś strzelił mnie butem…

Rozmarzenie nad świętami

  • Napisane 2 grudnia 2015 o 17:52

Dziś pospaliśmy dość długo. Znaczy ja i A. Nie zaprowadziłam jej do przedszkola, bo tak naprawdę nie odespałam tego weekendu i czułam się senna. Ale jak teraz siedzę i marzę, by zasnąć to zauważam że nic to nie dało. Ciąża to jednak wiecznie wyczerpująca się bateria. Nawet jeśli nic nie robisz, myślisz by się położyć i przynajmniej chwilę przespać.

Zjedliśmy szybkie śniadanie, ogarnęłam mieszkanie, zrobiłam pranie i obiadek. Wpadła Papi – o matko i córko! Dotarła. Poczekaliśmy na S; aż wrócił z pracy i wszyscy zjedliśmy obiad. Potem cappucino, ciacho i pogawędki. S. walczy z telewizorem, by pojawiły się kanały. Nie udaje się jak na razie. Mam nadzieję, że do świąt zdąży :)

Święta… Czas wyżerki i prezentów. Wyżerka – jak najbardziej, choć w trakcie ciąży może to nie korzystnie wpłynąć na mój wygląd. Raczej w nowym roku będę wyglądać jak gruba ryba. Taaa, jeszcze większa niż teraz. Przerażająca wizja samej siebie. Przygotowywanie kolacji wigilijnej… Ujdzie, choć lepienie pierogów z brzuchem, przyrządzanie potraw z brzuchem może być wyzwaniem. Ale i tak najgorsze jest to kupowanie prezentów. Uwielbiam kogoś obdarowywać prezentem, nawet jeśli jest brak okazji. Czasem kupię coś dla A. i widząc jej uśmiech – jestem zadowolona. Czasem coś kupię i dla S. to też sprawia mi to ogromną przyjemność. Z resztą on też czasem z czymś przyjdzie. Czasem potrafi naprawdę mnie zaskoczyć pod względem ”prezentu bez okazji”. Ale prezenty na święta są okropne. Uwielbiam ten czas, gdy już wszystko mam i mogę je ładnie zapakować i czekają na ten dzień, by położyć je pod choinką. Najgorsze jest, co dla kogo kupić. Nie lubię prezentów nie trafionych. Wolę jak prezent wywoła uśmiech lub niedowierzanie na twarzy. A takie prezenty wymagają większego główkowania.

Lubię też w świętach to, że każdy jest w domu, czuć tą atmosferę świąt, każdy jest elegancko ubrany i wszyscy zajadamy pyszności przy stole. W tym roku nie będą one jeszcze takie, jakie mi się marzą. Ale w przyszłym roku będą one mam nadzieję lepsze. W lepszym mieszkaniu, w większym gronie… Będzie elegancko! :)

 

Innessoz

Urodzinowe przyjęcie A.

  • Napisane 22 lutego 2015 o 11:47

Wczoraj wysprzątałam całe mieszkanko, zrobiłam sałatkę na dziś, zamarynowałam kurczaka, nadmuchałam balony. Dziś w końcu nadszedł dzień przyjęcia mojej A. Na razie ogląda bajki, ja mam chwilkę, by coś naskrobać tutaj. Za nie długo muszę wszystko przygotować. Koło 15-16 godziny mają przyjść goście. S. w pracy, ale dziś nie na cały dzień, jak to zwykle w niedzielę bywa. Dziś krócej, na szczęście. W piątek przyszła paczka z Polski dla A. od tatusia i jego rodziny. Podpowiedziałam, co ma jej kupić, bo sam mnie o to prosił, więc prezenty były trafione. Mega zadowolona jest. Dziś kolejna porcja prezentów. Ja nadal chora,…

W skupieniu nad nadchodzącymi imprezami

  • Napisane 8 lutego 2015 o 15:43

No i nici z kina… Tak sądzę. Nie mam z kim zostawić A. Zawsze tak jest. Wszyscy się deklarują a potem? Ja rozumiem, że to Walentynki i że każdy ma jakieś plany, ale na czas filmu. Trudno. Zmiana planów.

Rozmyślam nad prezentem dla mojego Walentego. W tym miesiącu dość dużo się dzieje no i przy tym dużo wydatków.

  • Walentynki
  • Rosen Montag (pierwszy karnawał w życiu A.)
  • Urodziny A. – wyprawić przyjęcie plus słodkości do przedszkola

Nie mam pojęcia, jak na razie na prezent dla S. Jeszcze trochę czasu mi zostało. Jutro po zajęciach muszę zrobić obchód po sklepach.

Na bal dla A. jest zaplanowane przebranie za czarownicę. Też w tym tygodniu muszę to ogarnąć.

Urodziny… To już trochę grubsza sprawa. Prezenty plus przyjęcie i przyjęcie w przedszkolu. Ale to na samym końcu.

Na razie te Walentynki. Zrobiłabym coś romantycznego, ale na co dzień to robię więc muszę to jakoś przebić. Ha ha ha! Nie ma to jak dobry humor, po pysznym obiadku :) Czas poszukać coś w internecie, w końcu od czego on jest i wujek Google? Aaa, no tak miałam wysłać listę dla P. w związku  prezentem dla A. na urodziny. Okazał się hojny i chce jej wysłać paczkę na urodziny. Wysłał też na święta Bożego Narodzenia. Wysilił się. Szok. Ale co to dla tatusia, wysłać dwa razy w roku paczkę, jak całą resztą zajmuję się ja? Owacji na stojąco raczej ode mnie nie zbierze.

Okej, idę coś szukać i linkować. Jutro zaczynam polowania na mieście. Popijam w między czasie gorącą czekoladę, po smacznym obiedzie.

Po wszystkim jakiś film obejrzę.

 

Skupiona

Inness