Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'poniedziałek'.
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Zabiegana. Ciężko w tym stanie

  • Napisane 18 grudnia 2015 o 11:14

Gdzież ja to byłam tak długi czas?

Szkoła, zakupy, latanina za prezentami, wizyta u lekarza, ustalanie kolacji wigilijnej, rozmowy z S. przez Viber.

W poniedziałek i wtorek po lekcjach szybki obchód na miasto, wymyślanie prezentów. Plus robię w tym roku Wigilię z Kami. Trzeba było ustalić to i to.

W środę byłam na mieście, po zakup prezentów. Byłam 3 godziny i myślałam, że już nie dojdę do autobusa, by dojechać do domu. Nogi całe spuchnięte. Miałam ubrane kozaki bez obcasu, ale czułam jakbym chodziła na szpilkach. Do tego uczucie płonących stóp i tysiące igieł wbijających się w pięty. Coś potwornego. Ale jakoś dałam radę dojechać, potem 3 piętro. Zejście na dół i dojście do przedszkola, by odebrać A. Tego dnia to było coś okropnego. Dopiero po kąpieli zrobiło się lżej.

W czwartek znów szkoła i po szkole ginekolog. Zrobiła mi USG i wyszło jednak, że będzie dziewczynka. S. nie chciał mi uwierzyć, bo myślał, że go kłamię. Ja natomiast przy badaniu pomyślałam – znów dziewczynka, a jednak. Trzymaliśmy się oboje mocniej myśli, że będzie chłopak. Ale jednak nie. Jedno wiem na pewno – więcej wiem o dziewczynkach, ekonomicznie tez będzie lepiej, bo wiele będzie rzeczy po A. No i ładniejsze imiona i łatwiej jest znaleźć dla dziewczynki. S. natomiast jest rozczarowany lekarzem, ponieważ mówiła, że na 90% będzie chłopak, on się nastawił i nici z tego. Prześpi się z tą myślą i przywykniemy do nowej wiadomości.

Co do S. – otrzymał już dokumenty we wtorek, ale najbliższy wylot jest w poniedziałek. Być może w poniedziałek wieczorem będzie. W poniedziałek również Kami ma urodziny. Rozmawiamy codziennie, ale telefon to nie to samo. Ja też nie przepadam za rozmowami telefonicznymi, wolę spotkać się i porozmawiać. Jakoś muszę wytrzymać do poniedziałku.

Prezenty popakowane, mam spokój. Święta za 6 dni.

A. ucieszyła się, że jednak będzie mieć siostrę.

Zwolnienie mam do 07.01.2016. Więc trochę odpocznę.

 

Inness

Przebranie na karnawał: Gorączka sobotniej nocy!

  • Napisane 13 lutego 2015 o 17:18

W końcu byłam dziś na mieście. Piękna pogoda była! Słonecznie, trochę zimno, ale tak przyjemnie w tym słoneczku! Oczywiście słuchawki w uszy i dzień nabiera barw. Kupiłam prezent dla S. Po dłuższych namysłach powiedział, że potrzebuje nowy portfel. Kupiłam z ładnej skóry. Mam nadzieję, że nie rozwali go szybko. Dla A. i H. kupiłam po lizaku z czekolady w kształcie serca plus dla S. misia z czekolady. Znalazłam różdżkę dla A. do stroju czarownicy. Byłam w tym sklepie, gdzie masa jest stroi na karnawał. Boże jakie mieli piękne peruki, ale były drogie. Nie miałam już tyle pieniędzy, by kupić. Ale…

Dzień jak każdy

  • Napisane 26 stycznia 2015 o 19:32

Dzień na zajęciach uciekł, że nawet nie zauważyłam. Było wesoło.

Byłam odebrać A. z przedszkola i musiałam wstąpić do dyrektorki w sprawie papierów. O dziwo dogadałam się w tym obcym języku! Wychodząc, zamknęłam za sobą drzwi i miałam takiego rogala na twarzy, że aż świeciłam tą dumą z samej siebie.

Infekcja gardła. Tak podejrzewam, bo zaczynam odczuwać dyskomfort przy przełykaniu i dziwnie pobolewa. Chyba nie ma nic gorszego niż chore gardło i katar.

Sytuacja ciągnąca się już od tygodnia nadal męczy. Jak to rozwiązać? Pytam sama siebie. Rozwiązanie przychodzi do głowy, ale jak ciężko mi to wykonać. Boże! Chyba strzelę sobie w łeb.

Dobrze jednak z jednej strony, że mam te zajęcia. Wiem, narzekam na wstawanie z rana, ale jak już się udźwignę, co nie raz graniczy z cudem dla mnie (6:50!) i zaprowadzę A. do przedszkola, założę słuchawki, zapodaję głośno muzykę (muzyka z rana, oooo tak!), a potem jednak jest wesoło na zajęciach – to nie myślę o tej chorej sytuacji. Dobra odskocznia. Szkoda CZASEM, że tylko 3 dni w tygodniu… Zawsze lepsze to niż nic.

Śniegu nie ma i niech już tak zostanie! Za to pada i pada. Jak nie urok to….

W przyszłym miesiącu wychodzi na ekrany kinowe „50 twarzy Greya”. Zapowiada się ciekawie. W Polsce co usłyszałam, ponoć premiera w walentynki. Tutaj 2 dni wcześniej. Nie wiem czy wybierać się do kina, czy zobaczyć w domu… W Polsce w kinie filmy są z napisami, więc z lektorem angielskim. Tutaj od razu jest tłumaczone i nie ma lektora angielskiego, więc ciężko będzie mi większość zrozumieć. Poza tym nie lubię filmów już przerobionych z innym dubbingiem, niż oryginał. No chyba że to bajki. Ale jak się wybiorę, to na pewno z Papi. Trzeba to rozważyć.

Wszystkie części książki są bardzo ciekawe. Wszystkie „połknęłam” z prędkością światła. Było hot :)

 

Inness