Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'pogoda'.
Wyświetlam 1 - 5 z 5 notek

Skomplikowane dzieci

  • Napisane 15 czerwca 2017 o 20:12

Chyba jakieś osłabienie organizmu mam, bo od wczoraj jestem cholernie śpiąca i zmęczona…

Auto się popsuło i teraz dupa jasna. Nie wiadomo, kiedy go naprawią. S. chodzi bez chęci do życia. bo naprawa koło 500€, a on biedy planował jakieś późniejsze wakacje i cały jego plan diabeł strzelił. Mówi, że zawsze gdy coś zaplanuje, nigdy się to nie udaje i chyba musi zacząć wszystko na spontana robić.

Pogoda się zepsuła, grzmi i leje jak nie wiadomo co. Ale w weekend mają być upały. Ja chciałabym w końcu z dzieciakami wybrać się na basen to oczywiście natura się odezwała. Jak w tamtym roku i dupa blada. Jak tak dalej pójdzie to pozostanie im znów basen na balkonie.

22 czerwca mam spotkanie w szkole i o jakże pięknej porze: 19:30! Nie wiem teraz jak to rozegrać, czy iść z dzieciakami czy bez. Nie wiem czy S. dostanie wolne. Wolałabym iść z nim, bo czego ja nie zrozumiem to on zrozumie. Dają też pewnie listę z wyposażeniem pierwszoklasisty. Jestem ciekawa jakie wymogi są w Niemczech.

Wczoraj byliśmy na polu zbierać truskawki. Dostajesz koszyczek  jaki chcesz i wchodzisz na pole pełne truskawek. Zbierasz i jesz ile chcesz, a płacisz tylko za wagę uzbieraną w koszyku. Piękne, czerwone, słodkie, soczyste truskaweczki. Tysiąc razy lepsze od kupnych! Dziś zabrałam dzieciaki do Mc’Donalds, bo jeśli mam gotować i za chwilę usłyszeć „fuj!”, „nie dobre!” to odechciewa mi się gotować. Z A. mam masę problemów, jeśli chodzi o kwestię jedzenia. Ona tylko na pierogi i kluski nie powie fuj. Na wszystko inne kręci nosem. Ss. lepiej jada. Uwielbia owoce, gdzie A. trzeba zmuszać, by zjadła banana lub jabłko. Ale daj jej czekoladę, loda czy chrupki. Ooooooo! Nigdy nie jest fuj. Teraz kiedy jeszcze S. robi ramadan to nie ma po prostu komu gotować. Ja sama nie mam apetytu, A. marudzi  za każdym razem. Za to Ss. zje tylko jak mały ptaszek. I gdzie tu sens?

 

Inness

Uciekający czas

  • Napisane 27 kwietnia 2016 o 22:53

W poniedziałek w końcu Ss. miała bilans. 6 tygodni po urodzeniu przytyła 1,100 kg i o 4 cm jest większa. Całe badanie poszło jak z płatka, bo jak się okazało nie było szczepienia. Będzie dopiero w 3 miesiącu życia. Kolejny bilans czeka mnie z A. Termin jest na maja. Na szczęście też jeszcze bez szczepionki. We wtorek przedszkole znów miało swój daremny strajk, ale A. poszła do przedszkola. Po godzinie dostałam telefon, że mam ją odebrać, bo znów nie potrafiła się uspokoić. Jak się okazało znów poszło o totalną bzdurę. Ręce opadają. Pogoda jest makabryczna. Najpierw 2 dni były mocny…

Odnalezienie motywacji i zaplanowane prezenty

  • Napisane 2 lutego 2016 o 16:32

200. wpis! 200 wypocin. 200 przemyśleń. 200 żali. 200 smutków i radości. Uff… Po ponad tygodniowej przerwie A. poszła dziś wreszcie do przedszkola. Od ponad tygodnia pada, leje, pada i leje. Poprawy nie widać.. Więc z humorem coraz gorzej, bo ileż można oglądać deszcz i ponure chmury? Dziś czuję się nabuzowana, chyba hormony wariują mi na koniec. Do tego cholernie śpiąca. Wczoraj byłam z A. u dentysty i gdyby nie jej lekkie spięcie to wszystko byłoby superowo. Choć i tak, jak wspominam pierwszą wizytę i ten ryk, to tym razem było elegancko. Dostała zabawkę za dzielność, a ząbki czyste i zadbane.…

Bardzo ciężkie dni

  • Napisane 17 października 2015 o 13:37

Od dwóch dni mam chandrę. Do tego jestem chora. Plus ciąża i jej złe strony – punkty na twarzy (pryszcze), złe zasypianie i w końcu nie wysypianie się, brak motywacji do czegokolwiek. Mieszkanie, które mnie załamuje coraz bardziej. Brak chęci od poniedziałku wstawania rano i chodzenia na zajęcia. Pogoda BAROWA! Wszystko, nawet najmniejsze rzeczy doprowadzają mnie do szału i stanu mało przyjemnego. Na końcu tego wszystkiego pojawia się płacz.

KATASTROFA!!!!

Nie wytrzymałam wczoraj i musiała, wyjść z domu pomimo durnego deszczu. Poszłam do Kami i na chwilę się wyluzowałam. Pośmiałyśmy się, poplotkowałyśmy. Cappucino, potem herbatka i czekoladki na osłodę. Później przyszła paczka z jej zakupionym laptopem, więc pomogłam jej mniej więcej na tyle ile pozwolił mi czas. Na koniec musiałam biec na autobus z A; bo byśmy nie zdążyły. O 20:00 byłyśmy w domu. Znów kaloryfery nie grzały. Powalczyłam z nimi i w końcu zaskoczyły…

Dziś znów pada i pada…

Dzwoniłam wczoraj do siostry, zapytać się jak tam nowe dziecko w rodzinie się czuje. Poza tym, że w nocy wstaje co 2 godziny do karmienia to wszystko jest w porządku…

Co dwie godziny……………. A ja się już teraz nie wysypiam…………… Co to będzie po porodzie?………… O matko i córko!

 

Inness

W końcu jest lepiej! Mimo tej okropnej pogody

  • Napisane 31 marca 2015 o 17:22

W końcu lepiej! Jak to tym razem spieprzę, to strzelę se w łeb!   Nie będę psuć sobie resztę połowy dnia na przykrości i rozmyślanie. Starczy tego! Dziś byłam znów na poborze krwi. 13 kwietnia znów szczepienia… Boże! Ale to wszystko egal! Później miałam termin w urzędzie, poszłam więc z Papi. Się okazało na miejscu, że to nie jest zwykły termin z doradcą, tylko spotkanie dla samotnych matek, które nie pokończyły szkół przez ciążę i nie mają żadnego zawodu. Totalna pomyłka! Przecież mnie to kompletnie nie tyczy! Posiedziałyśmy z Papi, posłuchałyśmy, powymieniałyśmy się uwagami i po ponad 40 minutach wyszłyśmy…