Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'podły nastrój'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Afera za aferą!

  • Napisane 13 października 2016 o 22:32

Ja chyba potrzebuję jakiegoś urlopu… Dzień wolnego… Cokolwiek…. Dziś już nawet myślałam, żeby się upić bo na trzeźwo nie da się tego przegryźć.

Wczoraj wieczorem pokłóciłam się znów z S. Ale najpierw zaczęło się z A. Po raz kolejny miała gdzieś to co do niej powiedziałam. Skończyło się na tym, że zabawki które miały być sprzątnięte na koniec dnia, pozbierałam ja do wora na śmieci i stoi w przedpokoju. A ona jak to ona kolejny atak furii. Później S. wrócił z pracy i focha walnął o dosłownie głupotę…. Kolejny cichy czas nadszedł… Boże, jak zczaiłam się, że się wkurzył o tak durną rzecz to sama wybuchłam. Skończyło się na tym, że poszłam spać i nawet nie wiem kiedy przyszedł do sypialni. Dziś rano zaczęło się od S; później A. i tak oto dzień kolejny w nerwach. Chciałam wyjść choć na chwilę na dwór, oczywiście w towarzystwie dzieci bo jakby inaczej – to zawsze muszę być ja – by zaczerpnąć świeżym powietrzem, ale skończyło się na balkonie. Nie dość, że zimno cholernie to wiedziałam że jak wyjdę, wejdę do sklepu nie potrzebnie i jutrzejszy poranek mógłby być dla mnie ciężki. Zrezygnowana poszłam gotować obiad. O dziwo wyszedł mi dobry. Nawet A. zachwalała. Jutro ma być ponoć słońce i 12 stopni, więc muszę gdzieś wyjść… Oczywiście z wózkiem i dwójką dzieci. Żadnej chwili dla siebie. No chyba tylko wtedy, gdy śpią. Bo tak to albo S. przylezie z pracy i rzuca jakimiś tekstami i sam coś chce, albo się nie odzywa i nastrój jest taki, że nie chce mi się nawet myśleć. No albo Ss. popłakuje co jakieś pół godziny, bo smoczek wypadnie i koniec z chwili dla samej siebie…

Szlag mnie dziś trafia…

Najchętniej weszła bym pod kołdrę i przespała cały dzień.

 

Inness

Nie cały dzień stracony

  • Napisane 3 kwietnia 2015 o 21:11

Po połowie zmarnowanego dnia, w końcu wstałam z łóżka i co nieco zrobiłam.

Ogarnęłam kuchnię, podgrzałam ze wczoraj obiad, upiekłam nawet po raz kolejny ciasto. Jeszcze nie próbowałam go, ale nie wygląda źle. Robiąc jednak to ciasto, stwierdzam iż nie najlepiej ciągle czuję się w tej kategorii. Lubię ciasta, ale mniej lubię je przygotowywać. Nadal czuję, że to nie jest moją mocną stroną.

Miałam na dziś trochę inny plan, ale mam nadzieję, że jutro zrobię to czego dziś nie udało mi się dokonać. Mimo braku chęci poszłam jednak na plac zabaw z A. zważywszy na to, że pogoda w końcu się odmieniła i przestało wiać na przemian z deszczem, śniegiem, gradem i nawet burzami. Po tygodniu czasu w końcu się polepszyło.

Jutro zapowiada się pracowity dzień. Trochę tego jest… Pewno nie zrobię wszystkiego, ale jeśli ogarnę większą połowę to będę z siebie zadowolona.

Inness