Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'płacz'.
Wyświetlam 1 - 6 z 6 notek

Gorszy dzień

  • Napisane 9 czerwca 2017 o 22:00

Nerwy rozsadzają mi głowę. Ostatnio coś za często. Najgorsze, że nie wiem czego jest to powodem… Denerwuje mnie wszystko. Dzieci, facet, ludzie, dom. Chciałabym uciec sama ze sobą gdziekolwiek i wyciszyć się… Ciągle marudne, głodne, kłócące się, coś chcące dzieci,. Facet, który także potrafi wyprowadzić z równowagi, że nie zrobił co miał, bo siedzi ciągle w pracy i go nie ma, a jak już jest to burzy mój poukładany (tak mi się wydaje) rozkład dnia, wieczne pretensje i wypominanie  czegoś, co i tak jutro nie będzie mieć sensu… Otoczenie ludźmi, którzy udawają kogoś kim nie są, rzucają mi na głowę…

  • Napisane w kategorii:

Eksplozja stresu i nerwów

  • Napisane 15 października 2016 o 20:25

Zawsze jakaś bomba musi wybuchnąć, by było dobrze… Po całym tym cholernym tygodniu wypłakałam się i trochę się lżej zrobiło. Pękłam.

Po wszystkim S. przeprosił za swoje zachowanie i zrozumiał, że opieka nad dziećmi i domem wcale takie łatwe nie jest. Tym bardziej jak się ma taką pięciolatkę w domu. Do tego problemy między nami… On też ma nerwy i stres w pracy, ja rozumiem. Ale powiedziałam mu, że mimo wszystko zazdroszczę mu, że może choć do tej pracy wyjść. Zostawić na chwilę dom, dzieci i wyjść do ludzi. Teraz przy takiej pogodzie mam ograniczone możliwości wychodzenia kiedy się chce choćby na spacer. Choćby z tego względu, żeby jedna nie zachorowała bo potem mam szpital w domu. A dzieci marudne są jeszcze gorsze niż zdrowe…

Poszliśmy na miasto, zjedliśmy obiad i kupiłam kurtkę która mi się podobała. Później wpadła Kami z córką, która została na noc u A. Więc pobawiły się razem i przynajmniej dziś choć  na chwilę A. nie siedziała mi na głowie tylko się czymś zajęły…

Ale i tak czuję jeszcze ten stres w sobie. Muszę cokolwiek z tym zrobić, bo to nie jest nic fajnego.

Głowa mi dziś pęka.

 

Inness

Zbliżające się urodziny i bardzo dobry zakup

  • Napisane 28 września 2016 o 20:28

Wczoraj dostałam przepiękny bukiet jesienny od S. ma się rozumieć. Co prawda wspominał rano, że ma dla mnie niespodziankę ale zdziwiłam się, że to kwiaty. Kiedyś były dość częstym prezentem bez okazji i dawno już od niego żadnych nie dostałam (pomijając te w doniczkach). Postarał się chłopaczyna. Myślę nad prezentem dla niego na urodziny, które wypadają na początku października. Wspominał kiedyś, że chciałby skrzynkę na narzędzia. Problem w tym, że ja na takich rzeczach się nie znam. Nie wiem jaka może mu się akurat przydać. Podpytałam kiedyś czy ma jakąś na oku i tak oto dowiedziałam się nazwę sklepu i…

Bomba w końcu wybuchła…

  • Napisane 12 lutego 2016 o 17:20

No i wybuchłam. Wczoraj. Myślałam, że się uspokoiłam, że wszystko już w normie. Ale pojawił się problem, który przełamał wszystko co do tej pory trzymałam i starałam się uporządkować w głowie. Wybuchłam ogromnym płaczem, że nie potrafiłam złapać oddechu. Zwymiotowałam nawet. Później było mi cholernie zimno i trzęsłam się, sama nie wiedząc dlaczego. Byłam jak naładowana bomba, która może się uruchomić od byle czego. Dziś już jest lepiej, choć nie mogłam spać do 3:00… Przez to jestem zmęczona i mam napuchnięte, zmęczone oczy. Ale widzę, że jest poprawa z samopoczuciem. Potrafię w końcu po prawie całym tym cholernym tygodniu się…

Nadal wszystko źle

  • Napisane 11 lutego 2016 o 11:39

24 dni do porodu. Mam już dość tej ciąży. Mam dość: nieprzespanych nocek; wizyty w toalecie po kubku herbaty; uczucie kuli do kręgli w brzuchu; brak możliwości ubrania na to co akurat ma się ochotę; problem ze wstawaniem z pozycji leżącej; częstych opuchnięć dłoni; brak dobrego samopoczucia jak i humoru, chęć rozwalenia wszystkiego co ma się pod ręką; co dwutygodniowych wizyt u ginekologa; swojego odbicia w lustrze; brak bliskości z S; brak sprawności fizycznej; ciągły strach i stres przed porodem; tej huśtawki nastrojów Nie chcę już. Chcę by było po wszystkim. Końcówka jest najgorsza i najdłuższa. We wtorek przyszły paczki…

Przykre wiadomości

  • Napisane 16 listopada 2015 o 18:54

Niezbyt miła wiadomość w połowie dnia do mnie przyszła.

Poszłam odebrać A. z przedszkola. Przedszkolanka zaraz podeszła, bo chce ze mną porozmawiać. Już miałam nogi jak z waty… Poinformowała mnie, że z A. nadal nie ma poprawy. Nadal są krzyki i płacze. Nie słucha innych pań, poza nią lecz i tak nie obywa się bez tych przykrych rzeczy… Zapytała czy w czwartek, następny poniedziałek i wtorek A. może zostać w domu. Na pytanie „dlaczego” odpowiedziała, że jej nie będzie w tych dniach, a inne przedszkolanki z grupy nie dają sobie z nią rady, bo tylko ona jakoś potrafi ją szybciej uspokoić, by nie doszło do większych afer i rzucaniem czymś. Odpowiedziałam, że w czwartek nie ma sprawy, ale z przyszłym tygodniem będzie ciężko, bo muszę być na zajęciach. Powiedziała również, że jednak w przyszłym roku będzie musiała iść do innego przedszkola, w którym są mniejsze grupy dzieciaków i przedszkolankami są psycholodzy. A jeśli to nie pomoże, to nie będzie mogła iść do normalnej podstawówki, tylko do specjalnej.

Nie bardzo wiem, na czym polega tutaj szkoła specjalna. Zaczęłam szukać w internecie. To szkoła dla upośledzonych dzieciaków, niepełnosprawnych lub z problemami w nauce czy zachowaniu.

Przyszłam do domu i się rozpłakałam, bo niezbyt miło jest słuchać takich rzeczy o swoim dziecku. Czytam o tej szkole i jest mi strasznie przykro. A. jest naprawdę mądrym dzieckiem, potrafi ładnie malować, rysować, zna literki, cyferki, potrafi się też ładnie bawić, szybko się uczy. Ale co z tego, jeśli przez swoje krzyki i płacze w przedszkolu o głupoty niszczy sobie szansę na zwykłą, normalną edukację. Serce mi się kroi….

Po raz kolejny rozmawiałam z nią dziś, najbardziej przykre jest dla mnie to, że codziennie gdy już ją odbieram sama mi woła, że była dziś grzeczna i że nie kłamie. A jednak… Boi się konsekwencji i dlatego chyba się nie przyznaje… Próbowałam jej wytłumaczyć, że przez swoje zachowanie może zostać wypisana z przedszkola, że będzie musiała iść do innego, że nie będzie tam kolegów i koleżanek z dotychczasowej grupy, że jeśli nadal tak będzie to i do szkoły pójdzie innej. Wszystko przez to zachowanie.

Widziałam jak jej przykro było, że się popłakała. Powiedziałam również, że wiem doskonale, że jest mądrą i bardzo zdolną dziewczynką i że nie chcę jej dawać do innego przedszkola, czy troszkę innej szkoły. Próbuję jej jakoś to wyperswadować.

Przestała – mam nadzieję, bo przedszkolanka mi już nie donosi takich rzeczy – rzucać stołami i krzesłami i czym popadnie, to mam nadzieję, że też przestanie się tak zachowywać.

Oby, bo moja nadzieja powoli się wypala.

 

Inness