Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'partner'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Większa miłość. Większa ja.

  • Napisane 14 października 2015 o 13:10

No jak zawsze to bywa w moim mieście – cały dzień pada. Moje miasto z tego słynie. Trochę słońca, więcej deszczu…

Nie chciało mi się dziś cholernie wstać z łóżka. A. przybiegła do mojego pokoju, przez uchylone drzwi zobaczyła, że śpię. Odwróciła się i poszła do siebie. Ja rozmyślałam przez  2 minuty czy wstać i zaprowadzić ją do przedszkola, czy zrobić jej dzień wolnego. Z czego nie byłaby zadowolona, bo woli przedszkole. Przypomniało mi się, że wczoraj z przedszkola pożyczyła grę i Pani powiedziała, że może ją pożyczyć jeśli dziś ją przyniesie z powrotem. Więc nie było rady i wstałam. Zajrzałam do jej pokoju, a ona grzecznie podnosi główkę z poduszki i mówi, że czeka aż ja się obudzę, bo myślała że śpię. No złote dziecko normalnie. Gdyby nie te jej humorki. Ubrała się migiem. Wzięłyśmy po parasolce, po drodze wskoczyłyśmy do piekarni po drożdżówkę dla niej i pomaszerowałyśmy do przedszkola.

S. był od rana u lekarza, bo ma problemy z brzuchem. Lekarz oznajmił nietolerancję laktozy. Nie może pić mleka i jadać serów. No chyba, że są bez laktozy. Do tego jego cholesterol. Ostatnio zapytałam, czy obowiązuje go jeszcze jakaś gwarancja, bo zaczyna się powoli sypać z wiekiem. Być może mogłabym go wymienić. On zaczął się śmiać.

Nie wymieniłam bym go. Całkiem inny świat, niż ten który miałam wcześniej. Bez porównania.

Czasem odnoszę wrażenie, że mój powiększający się brzuszek podoba mu się bardziej i jest z niego bardziej dumny niż ja. To nie wrażenie, tak raczej jest. Na początku myślałam, że te komplementy które mi prawił były po to, by podnieść  mnie na duchu i pocieszyć, bym nie czuła się …hmmm… – jak „wielka kobieta”. Ale słysząc je dziennie i widząc jak patrzy na mnie i większy już brzuszek, to nie widać w tym odrazy – wręcz miłość i troskę. Zaraz się uśmiecha i podchodzi, by mnie przytulić.

Czuję się naprawdę kochana.

 

Inness

Czy przeciwieństwo to dobra rzecz w związkach?

  • Napisane 6 czerwca 2013 o 11:33

Leżąc wczoraj w łóżku, zaczęłam się zastanawiać, z resztą nie pierwszy raz nad zdaniem, że PRZECIWIEŃSTWA SIĘ PRZYCIĄGAJĄ. Czy to prawda? Jeśli chodzi o związki oczywiście. Zaczynam wątpić w to zdanie. Bo niby jeśli tak jest, to na początku wiadomo ma się te różowe okulary, i te przeciwieństwa nas śmieszą. Tak było w moim przypadku. Ale z czasem zaczynają one stawać między dwoma ludźmi, zaczynają lekko mówić denerwować.

Ja mam inny pogląd na życie, niż P; różni nas baaardzo dużo, na początku było to nawet urocze, wiązało się to również z tym, że mieliśmy dużo tematów, ale z czasem? Przestaliśmy się z tego śmiać, zaczęło nas denerwować, że Ty uważasz tak, a ja tak i że w życiu się nie dogadamy. I zaczyna powoli rosnąć tak zwany mur.

Dlatego co jest lepsze? Szukać drugiej połówki z innymi zainteresowaniami, poglądami na życie, na świat? Czy szukać osoby podobnej do nas? Bo ciągle nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć….

 

Inness