Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'ojciec'.
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Krótka opowieść o „ojcu”

  • Napisane 20 kwietnia 2016 o 23:45

Była dziś Papi. Pokazała mi zdjęcia „ojca”. Miała też krótkie nagranie, ale prawie go tam nie słychać. Jakoś nie potrafię w tych zdjęciach znaleźć podobieństwa jeśli chodzi o wygląd do siebie czy do mojej siostry. Opowiedziała mi to co od niego usłyszała i opisała jaki jest, a raczej o dwu dniowej obserwacji, bo tyle się widzieli. Dopowiedział, że nie może mnie w jakikolwiek sposób zmusić, bym chciała mieć z nim kontakt. Pytał, czy moje dzieci wiedzą o nim. Ha, dobre sobie. Co mam moim dziewczynkom o nim opowiedzieć, skoro sama o nim nic nie wiem. Mam zdjęcie pokazać A.? I co powiedzieć: To twój dziadek, ale nic poza tym nie mogę ci nic powiedzieć? Jedyne co mnie interesowało i o co zapytałam również Papi, to czy z jego strony ktoś miał jakieś kłopoty ze zdrowiem lub jakieś inne dolegliwości typu alergia czy coś gorszego. Ale ona sama nie pytała, bo nawet na to nie wpadła. Jedynie taka informacja na coś by się przydała, bo wiadomo wszystko idzie w genach. Warto wiedzieć, czy może ktoś tam ma jakieś problemy ze zdrowiem. Bo być może my coś odziedziczyłyśmy lub nasze dzieci mogą na coś w późniejszych latach chorować.

Papi zrobiła sobie tatuaż na wewnętrznej stronie nadgarstka – napis. Ogólnie podoba mi się. Sama lubię takie delikatne, że tak to ujmę. Gdyby nie ból wiążący się z tym to i ja dawno miała bym na pewno jeden. Opowiadała, że dało się wytrzymać, ale do mnie jakoś to nie przemawia. Choć to pewnie i tak mały pikuś w porównaniu z porodem :D

A. nauczyła się jeździć na rolkach. Zajęło jej to praktycznie 3 dni. Aż byłam w szoku, bo obstawiałam dłuższą naukę, jak na przykład z jazdą na rowerze, która trwała ponad 2 tygodnie. Od rana do wieczora potrafi mieć rolki na nogach i jeździć po mieszkaniu. A że mój przedpokój ma ponad 8 metrów długości, to ma pole do popisu. Dziś poszłyśmy razem z Ss. na długi spacer i przy okazji zabrałam ją do Mc Donald’s i zakupiłam prezent dla męża mojej koleżanki, który obchodzi urodziny w sobotę i na które zostałam zaproszona…

Nogi mi do tyłka wchodzą. Za mało mam ruchu w sensie takim, że nie wychodzę na długo dystansowe przechadzki, bo mała Ss. potrzebuje pić to mleko co 3 godziny i jest lekki problem później z wodą. Zabieram ze sobą termos z gorącą wodą, jeśli wybieramy się na dłuższy okres poza domem. Przyzwyczaiła się w końcu do kąpieli. Zrobiła się w końcu to dla niej przyjemność, a nie katorga jaka bywała wcześniej i była przy tym kupa ryku. Teraz leży zadowolona i obserwuje, co dzieje się wokół niej i co znajduje się na suficie w łazience. :)

 

Inness

Obcy więcej wart niż rodzina

  • Napisane 17 kwietnia 2016 o 23:27

Dziś moja mama skończyła 56 lat. Dzwoniłam na Skype i zaśpiewałyśmy jej z A. Sto lat. Była tam też i Papi, bo miała dziś wyjazd około 16:20 z powrotem do Niemiec. Porozmawiałyśmy wszystkie, trochę niezręcznie i dziwnie się zrobiło, kiedy weszłam na temat „ojca”. Ona jakaś dziwna się zrobiła po zapytaniu się przeze mnie, czy „ojczulek się popłakał jak się z nią żegnał?”. Na szczęście potem przyjechał bus i musiała odjeżdżać. Więc mogłam normalnie porozmawiać z starszą siostrą i mamą.

Papi i matka nigdy nie miały dobrych relacji pomiędzy sobą. Szczerze powiedziawszy, ciężko jest mieć dobre relacje z moją matką. Na ogół można z nią porozmawiać, ale sama odnoszę wrażenie że godzinna czy dwu godzinna rozmowa na Skype parę razy w miesiącu wystarcza. Była jaka była, już tego nic nie zmieni. Sama już mam dwójkę dzieci i sama wiem, rozumiem i dostrzegam na czym polega macierzyństwo i co to znaczy wychować dziecko lub więcej. Za to ona odnoszę wrażenie, że bardziej poważa całkowicie obcego sobie faceta niż kogoś, kto ją wychował. Ja jak pomyślę, że któraś z moich córek po wychowaniu jej, odwdzięczy mi się w taki sposób w jaki robi to moja siostra…. To szlag mnie trafia. Rozumiem ją po części, bo wesoło nie było. Ale mimo wszystko to nasza matka i jakiś szacunek jej się należ, a nie jeszcze dodatkowo podkreślać w jakiś tam sposób, że obcy facet jest bardziej w porządku niż ona sama. Wiele błędów matka popełniła, ale czy to wystarczający powód, by zachowywać się w taki sposób? Sama podkreśla i jak ponoć podkreślił to typ (ojciec) ja jestem cała matka i unoszę się honorem, bo nie chcę mieć z nim kontaktu i usunęłam go z FB. Nie rozumiem tylko co tutaj honor ma do rzeczy? Nie chcę mieć z nim kontaktu, bo nie znam go, jest dla mnie całkowicie obcym człowiekiem i nie czuję potrzeby, by to w jakikolwiek sposób zmieniać… Po co ten honor? Totalna kpina. Co jeszcze się dowiedziałam, że siostra była w tamtym roku w Polsce 2 razy i nie przywiozła mojej mamie żadnego upominku, a do obcego człowieka zajechała i kupiła mu jakąś lampę. Czym pochwaliła się przed moją siostrą i matką. Ja nie byłabym szczęśliwa, gdyby moje dziecko pamiętało o kimś, kto palca nie włożył w wychowanie dziecka, a dziecko o nim pamięta lecz o własnej rodzicielce nie. Ale taka właśnie jest moja siostra bliźniaczka. Do obcych więcej z siebie daje, niż dla własnej rodziny.

Poza tym dziś spędziłyśmy taneczne popołudnie z A. Odpaliłam grę Just Dance Now, gdzie już kiedyś to opisywałam i potańczyłyśmy sobie w dobrych humorkach.

Jutro wszyscy z rana musimy się uwinąć, bo najpierw do 9:00 godziny trzeba odwieźć A, do przedszkola a potem my śmigamy po dokumenty dla Ss. Kolejny dzień na załatwianiu papierkowej roboty…

 

Inness

Kłopoty z przedszkolem i dokumentami

  • Napisane 15 kwietnia 2016 o 21:11

Z nowym przedszkolem od A. może być problem, jak to ujęła dyrektorka teraźniejszego przedszkola. Dzwoniła do nowego przedszkola i jak się okazało jest dużo dzieci w jednej grupie i jeszcze mniej opiekunek niż w starym przedszkolu. Podsumowała, że ma obawy co do tego przedszkola, bo przez zachowanie A. która ponoć potrzebuje swojej uwagi będzie z tym problem przez małą ilość opiekunek. Nadal jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Tylko, że dojazd do starego przedszkola jest uciążliwy. Stwierdziła, że jeśli myślę o przeniesieniu A. do innego przedszkola to uważa iż lepsze byłoby przepisanie jej do specjalnego, gdzie opiekunowie są psychologami i lepiej radzą sobie z takimi dzieciakami. Ma się zorientować do poniedziałku w których są wolne miejsca i ma mi dać znać. W razie dalekiego przedszkola jeżdżą ponoć specjalne samochody, które zabierają dzieciaki z jakiegoś przystanku i przywożą w to samo miejsce, gdzie rodzic musi odebrać dziecko. Mam się nad tym zastanowić. Najpierw i tak wolę się przejść do takiego przedszkola i zorientować się jak owe wygląda i jaki tam panuje system.

Oczko Ss. poprawiło się, ale za to pojawiła się okropna wysypka na twarzy i szyi. Podejrzewam, że to potówki i nie podoba mi się to. Do lekarza na bilans nie przyjęli nas z powodu braku zaświadczenia z ubezpieczalni, że dziecko jest ubezpieczone. Oczywiście nie mam jeszcze takiego dokumentu, bo nie mam jeszcze aktu urodzenia, bo mieliśmy problem z wyrobieniem go. Ale dziś w końcu dzwonili, że w poniedziałek jest do odbioru i w końcu w poniedziałek możemy ruszyć się z dokumentami, ubezpieczeniem i pieniędzmi dla Ss. Wizyta u lekarza została przesunięta na 25 kwietnia.

Papi jest już w Polsce. Pojechała do Warszawy pozwiedzać. Jak się okazuje mój „ojciec” z którym nigdy nie miałam kontaktu, w tamtym roku znalazł nas na Fb i zaczął pisać. Ja zerwałam kontakt po paru wiadomościach, bo nie czuję żadnej potrzeby by go ciągnąć. Natomiast Papi pisała z nim i chciała się z nim spotkać, podczas wizyty w Warszawie. On sam mieszka koło Wawy więc do spotkania doszło. Nie wiem jak to wszystko się potoczyło. Opowie mi pewnie po przyjeździe, podsumowała tylko że jest bardzo w porządku.

Chcieliśmy zrobić grilla w niedzielę, ale oczywiście pogoda się popsuła i zaczęło padać i ma padać do niedzieli, więc odpada.

 

Inness