Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'odwiedziny'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Eksplozja stresu i nerwów

  • Napisane 15 października 2016 o 20:25

Zawsze jakaś bomba musi wybuchnąć, by było dobrze… Po całym tym cholernym tygodniu wypłakałam się i trochę się lżej zrobiło. Pękłam.

Po wszystkim S. przeprosił za swoje zachowanie i zrozumiał, że opieka nad dziećmi i domem wcale takie łatwe nie jest. Tym bardziej jak się ma taką pięciolatkę w domu. Do tego problemy między nami… On też ma nerwy i stres w pracy, ja rozumiem. Ale powiedziałam mu, że mimo wszystko zazdroszczę mu, że może choć do tej pracy wyjść. Zostawić na chwilę dom, dzieci i wyjść do ludzi. Teraz przy takiej pogodzie mam ograniczone możliwości wychodzenia kiedy się chce choćby na spacer. Choćby z tego względu, żeby jedna nie zachorowała bo potem mam szpital w domu. A dzieci marudne są jeszcze gorsze niż zdrowe…

Poszliśmy na miasto, zjedliśmy obiad i kupiłam kurtkę która mi się podobała. Później wpadła Kami z córką, która została na noc u A. Więc pobawiły się razem i przynajmniej dziś choć  na chwilę A. nie siedziała mi na głowie tylko się czymś zajęły…

Ale i tak czuję jeszcze ten stres w sobie. Muszę cokolwiek z tym zrobić, bo to nie jest nic fajnego.

Głowa mi dziś pęka.

 

Inness

Sierpniowy skrót i odwiedziny

  • Napisane 5 sierpnia 2016 o 12:42

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu.

Coś mnie dziś natchnęło, by tutaj napisać.

Bardzo dużo rzeczy się wydarzyło między mną a S. W większej ilości tych złych. To był naprawdę ciężki okres. Nie wiem dlaczego, ale kłóciliśmy się o takie pierdoły, że aż dziwo bierze – potem przekształcały się w wielkie problemy, nie rozmawianie między sobą, złości, nerwy, itp. Aktualnie jest lepiej, nie ma takiej katastrofy jak było przez ostatnie jakieś 3 miesiące. Nie wiem czy to również nie za sprawą nowego dziecka, nowego mieszkania, tak naprawdę od marca mieszkamy dosłownie w jednym mieszkaniu i te resztki „dotarć” chyba się ukazały i które trzeba było jakoś przejść. Rozmawialiśmy, próbowaliśmy jakoś rozwiązywać na bieżąco owe problemy, ale nie na długo się to udawało. Teraz jest lepiej.

A. jednak poszła do innego przedszkola, do tego że tak to ujmę „specjalnego”, gdzie zamiast zwykłych przedszkolanek są psycholożki. Zaczęła od tego poniedziałku. Podoba jej się, panie również polubiła, mniej dzieciaków w grupie jest bo tylko 8 razem z nią. Na razie to tylko pierwszy tydzień i tylko raz jak na razie był płacz, co będzie – się okaże. Dojeżdża do przedszkola małym busem, bo taką ma możliwość to przedszkole. Rano wychodzimy pod dom i czekamy, aż przyjedzie a potem odbieram ją również spod domu. Wczoraj jechała pierwszy raz i powiedziała, że podoba jej się jeżdżenie z tym kierowcą i nie ma z tym problemu, jeżdżą również inne dzieci tym samym busem.

Ss. za chwilę skończy 5 miesięcy. Taki mały śmieszek się z niej zrobił, że szok. Najbardziej uśmiecha się do A. Śmieje się też na głos, zajada już serki, jogurty, słoiczki i domowe dania. Wszystko wkłada do buźki, wydaje przeróżne dźwięki z siebie, w ogóle jest bardzo kochana. A. jak tylko rano wstaje zaraz przylatuje koło jej łóżeczka i wita się z nią uśmiechem, mówi do niej słodko, śpiewa. Pomaga mi również gdy ja jestem przykładowo zajęta robieniem obiadu, a mała płacze to zagaduje ją, podaje jej smoczek. W sumie to jestem w lekkim szoku, że aż tak będzie blisko z nią, nie wiem czy to kwestia wieku czy czego, ale podejrzewałam że raczej będzie to tak wyglądało, że mała się urodzi no to ŁAŁ, SUPER, SŁODKO i szał minie, ale jednak nie.

Co z nowości? W poniedziałek, a raczej w niedzielę w nocy wyjeżdżamy do Polski na 3 dni. Mojej mamie będą remontować dach w bloku i wszyscy lokatorzy muszą na czas remontu opuścić mieszkanie. Zaproponowałam jej by przyjechała do nas, ale oczywiście ciężko było ją namówić. S. wypalił z pomysłem, że on po nią pojedzie, ale problem jest z językiem, bo on po niemiecku a ona tylko po polsku i co tu robić 8 godzin w aucie? Więc przedstawiłam mamie pomysł, że przyjedziemy wszyscy po nią i zabieramy ją do nas. Nadal nie była przekonana, bo musi pozałatwiać swoje sprawy i nie wie jak to będzie wszystko wyglądało. Ale w zeszły czwartek zadzwoniła do mnie i powiedziała, że udało się jej załatwić co musiała i że może przyjechać. Więc w poniedziałek będę w Polsce a w środę wracamy z powrotem, bo S. nie przepuścił by okazji by nie wejść do jego ulubionego sklepu „Biedronka” hahaha. Pokochał ten sklep, ale w sumie nie wiem za co. Dodatkowo we wtorki jest w mojej miejscowości targ więc stwierdził, że jeden dzień będziemy tam i potem powrót.

Ja zakupy już zrobiłam, trochę słodyczy dla rodziny, popakowałam. Jeszcze muszę spakować nas i w niedzielę wyruszamy. Nie wiem jak Ss. zniesie taką dłuższą podróż, ale małe dzieci na ogół śpią w aucie, więc mam nadzieje, że i ona będzie. Także w sierpniu będę mieć odwiedziny – moją mamę, która jeszcze nigdy nie była za granicą :)

 

Inness

Brak czasu dla samej siebie

  • Napisane 24 marca 2016 o 23:17

Niby nic się nie dzieje, a nie mam czasu odpalić laptopa, coś obejrzeć czy choćby zrobić porządek w szafie.

Mała Ss. śpi, pije mleko i śpi. W nocy koło północy wydaje się być wyspana, ale nie żeby płakała. Po prostu wpatruje się w jeden punkt, za chwilę w drugi i tak obserwuje. Dodatkowo jest również na feriach H. córka S. Więc trójka dzieci w domu to już wyzwanie. H. ma 7 lat, ale czasem odnoszę wrażenie, że mogłaby być zachowaniem 5-latką jak A. Jak nie kłótnie, to znów niepotrzebna wymiana zdań. Ciągle ktoś coś chce no i tak mało czasu mam dla siebie. W nocy pobudki do karmienia Ss; więc wieczorem, kiedy dzieciaki śpią sama mam ochotę tylko na prysznic i spanie. W dodatku ten tydzień S. musi pracować i wraca w nocy, więc wszystko pozostaje na mojej głowie.

Rana po cesarce ładnie się goi. Coraz mniej bólu. Mogę już prawie swobodnie się poruszać. W sumie to jest dobrze, nie patrząc na to, że po całym dniu na nogach jest dziwne uczucie w miejscu szycia.

Schudłam 13 kg w prawie dwa tygodnie. Dla mnie to nowość, bo z A. po porodzie spadło mi tylko to co wyciągnęli z brzucha, czyli dziecko i resztki. Ale apetyt mi gdzieś zanikł. Do tego nawet jak się pojawi, to po małej porcji już nie mogę dalej jeść. Z czego jestem zadowolona, bo przecież i tak nadal nie mam swojej wagi sprzed nawet pierwszej ciąży…

Mieszkanie nadal nie wygląda tak jak powinno. Pozostały do zrobienia małe rzeczy, do ogarnięcia również ale to właśnie one tak się ciągną. Czekam również na pieniądze z kaucji za stare mieszkanie, bo chcę kupić jakieś firanki, komody, bo bez tego nie umiem się ruszyć bo brakuje miejsca właśnie na te drobne rzeczy. Ale na to chyba będę musiała poczekać do przyszłego tygodnia.

Za parę dni Wielkanoc, ale jak to u mnie nie czuć tego święta. Niby coś jest, ale nie ma takiej magii jak przy Bożym Narodzeniu. W dodatku od tamtego tygodnia pada i pada, więc wiosna która towarzyszy tym świąt tak jakby nadal nie przyszła.

Dziękuję wszystkim za miłe słowa i życzenia dla Ss. i dla mnie.

 

Inness

Bardzo ciężkie dni

  • Napisane 17 października 2015 o 13:37

Od dwóch dni mam chandrę. Do tego jestem chora. Plus ciąża i jej złe strony – punkty na twarzy (pryszcze), złe zasypianie i w końcu nie wysypianie się, brak motywacji do czegokolwiek. Mieszkanie, które mnie załamuje coraz bardziej. Brak chęci od poniedziałku wstawania rano i chodzenia na zajęcia. Pogoda BAROWA! Wszystko, nawet najmniejsze rzeczy doprowadzają mnie do szału i stanu mało przyjemnego. Na końcu tego wszystkiego pojawia się płacz.

KATASTROFA!!!!

Nie wytrzymałam wczoraj i musiała, wyjść z domu pomimo durnego deszczu. Poszłam do Kami i na chwilę się wyluzowałam. Pośmiałyśmy się, poplotkowałyśmy. Cappucino, potem herbatka i czekoladki na osłodę. Później przyszła paczka z jej zakupionym laptopem, więc pomogłam jej mniej więcej na tyle ile pozwolił mi czas. Na koniec musiałam biec na autobus z A; bo byśmy nie zdążyły. O 20:00 byłyśmy w domu. Znów kaloryfery nie grzały. Powalczyłam z nimi i w końcu zaskoczyły…

Dziś znów pada i pada…

Dzwoniłam wczoraj do siostry, zapytać się jak tam nowe dziecko w rodzinie się czuje. Poza tym, że w nocy wstaje co 2 godziny do karmienia to wszystko jest w porządku…

Co dwie godziny……………. A ja się już teraz nie wysypiam…………… Co to będzie po porodzie?………… O matko i córko!

 

Inness