Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'niedziela'.
Wyświetlam 1 - 6 z 6 notek

Niedziela

  • Napisane 22 stycznia 2017 o 21:05

Ale była cisza….

A. była na nocce u koleżanki. Ja byłam sama w domu z Ss. i wiecznie mi coś brakowało. S. wrócił późno z pracy i gdy położyłam Ss. spać, dziwnie było bez jednego brakującego dziecka. W końcu 6 lat razem, dzień w dzień :) Dziś wróciła już do domu. Od razu przyleciała do mnie i woła, że za mną tęskniła. Dziś Ss. nauczyła się raczkować, jak na dziecko przystało. Jeszcze powolutku, ale to kwesta koło dwóch dni i będzie naparzać przez całe mieszkanie jak torpeda.

Wysprzątaliśmy z S. dziś całe mieszkanie, korzystając z okazji, że nie ma jednego urwisa. Tak wiem, dziś niedziela. Ale osobiście nienawidzę sprzątać w soboty. I jakoś nie przeszkadza mi sprzątanie w niedziele. Dzień jak każdy, tylko tyle, że wszystko pozamykane. W domu u matki zawsze w sobotę obowiązkowe i przymusowe sprzątanie w soboty i tak to znienawidziłam, że nie powielam rytuału mojej matki.

Dzwoniłam wczoraj do matki i nakręcałam ją na przyjazd do mnie. Znów. Słyszałam przez telefon, że kobiecina się nakręciła. Choć jak stwierdziła to nie tak hop siup i że musi się z tym przespać. Argumentowałam tym, że od A. i Ss. zbliżają się urodziny i mogłaby przyjechać. Nic nie obiecywała i mówiła, że mam sobie nie robić nadziei, ale jeśli miałaby przyjechać to dopiero w lutym. Jestem ciekawa czy się zjawi…

 

Inness

Bomba w końcu wybuchła…

  • Napisane 12 lutego 2016 o 17:20

No i wybuchłam. Wczoraj. Myślałam, że się uspokoiłam, że wszystko już w normie. Ale pojawił się problem, który przełamał wszystko co do tej pory trzymałam i starałam się uporządkować w głowie. Wybuchłam ogromnym płaczem, że nie potrafiłam złapać oddechu. Zwymiotowałam nawet. Później było mi cholernie zimno i trzęsłam się, sama nie wiedząc dlaczego. Byłam jak naładowana bomba, która może się uruchomić od byle czego. Dziś już jest lepiej, choć nie mogłam spać do 3:00… Przez to jestem zmęczona i mam napuchnięte, zmęczone oczy. Ale widzę, że jest poprawa z samopoczuciem. Potrafię w końcu po prawie całym tym cholernym tygodniu się…

Wizyta na porodówce

  • Napisane 24 stycznia 2016 o 21:49

Niedziela minęła z atakiem śmiechu. Wpadła Papi, zamówiłyśmy obiad, obejrzałyśmy komedię, zjadłyśmy kolację i poszła do siebie. Było naprawdę śmiesznie. Z jednej strony z powodu ostatniego braku kontaktu między nami i tej nie przyjemnej atmosfery, poniekąd zapomniałam, że mamy tak bardzo podobne poczucie humoru i rozumiemy wiele rzeczy tak samo. List okazał się pomyłką. Nie było to nic z Polski, okazało się że to łóżeczko zamówione dla dziecka. Było ciężkie, więc dlatego dostawca się nie chciał przemęczyć tym wnoszeniem na 3 piętro. Z drugiej strony wręcz szkoda, bo muszę nadal czekać na decyzję z sądu. Robi się niepokojąco, bo już…

Kończę niedziele muzycznie

  • Napisane 8 lutego 2015 o 21:56

 

Dobry remix nie jest zły :)

Plany – nie dalekie

  • Napisane 25 stycznia 2015 o 15:34

Jest dobrze.

Niby jest dobrze, niby wszystko ok, ale nagle jak z procy uderza mnie coś nie miłego. Coś co dźga moje serce i doprowadza do duszności. Co będzie dalej? Jak to będzie wyglądać w przyszłości?

Nie wiem co mam na ten temat myśleć. Ale ciągle przychodzi mi do głowy myśl, że muszę się „odchamić”. Potrzebuję tego. Plan już jest, teraz tylko to wykonać. Ale sama ze sobą. Nie chcę nikogo z dobrymi radami. Nie chce mi się o tym rozmawiać. Już nie długo.

 

Niedziela, więc jutro poniedziałek i 6:50 witaj dniu. Plus zimno i śnieg. Pięknie.

Namalowałyśmy piękne obrazki farbkami, teraz idę zaserwować mi  i A. jakiś obiad. W planach spaghetti z tuńczykiem i sosem śmietanowym. Mam nadzieję, że będzie zajadać.

Śnieg roztopiony i teraz mój bałwanek, a raczej Bulinka pojęła, że nie można brać śniegu do domu i robić z niego koktajlu czekoladowego.

Później w planach jakiś film, ewentualnie jakaś kinowa bajka z Bulinką. A. nie pasuje na Bulinkę, bo to chodzący Patyczak. :)

 

Po raz kolejny w niedzielę – leniuchowanie, jak co tydzień zawsze u mnie, ale tym razem – o dziwo – bez piżamy.

 

Inness

Słodkie niedzielne lenistwo

  • Napisane 11 stycznia 2015 o 13:48

Zmiany. Wygląd stronki się zmienił. Napis na nagłówku jest strzałem w dziesiątkę. „Never give up. There is no such thing as an ending. Just new beginning.” Żebym zawsze o  tym pamiętała! Dziś ostatni dzień leniuchowania… Jak to zleciało. Jutro od nowa chodzenie na zajęcia. Pobudki, stres z rana. Wybudzić A. ubrać się, zrobić śniadanie, zaprowadzić A. do przedszkola i zdążyć na tramwaj. Wstawaj sobie jak jeszcze jest ciemno plus zimno. Od trzech dni u mnie wieje i to okropnie plus deszcz! Na bank zawita i tutaj nie długo śnieg. Jestem tego pewna. S. w pracy od rana. Zawsze tak jest…