Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'nerwy'.
Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Naprawdę zły dzień…

  • Napisane 1 października 2016 o 22:41

Dziś miałam okropny dzień.

Spałam do 10:30, zjadłam śniadanie. Myślałam, że to będzie miły dzień. Ale nie…

A. wyprowadzała mnie okropnie z równowagi. Nie słucha się totalnie. Mam wrażenie, jakby była głucha. Nie słucha, a potem przychodzi i pyta o rzecz, którą powiedziałam jej dosłownie 2 minuty temu. Popołudniu zmęczona Ss. nie chciała za nic w życiu zasnąć tylko płakała i płakała. Gdy w końcu zasnęła, sama się położyłam. Pech chciał, że w tej chwili Ss. znudziło się spanie i postanowiła się obudzić. Wieczorem pojechaliśmy do sklepu i znów chodziła gdziekolwiek, tylko nie w tą stronę gdzie ja. Poszliśmy coś zjeść i robi co jej do głowy najdzie. Na koniec Ss. gdzieś zapodziała swój smoczek i zaczęła drzeć się w niebo głosy. Zaczęłam się kłócić z S, że powinien uważać na tego cholernego smoczka, bo wiadomo że pół roczne dziecko nie posiedzi za długo cicho w foteliku w aucie. Wysiadłam. Moje nerwy zostały pozbawione granic…

 

To był naprawdę ciężki dzień.

 

Inness

Nadal wszystko źle

  • Napisane 11 lutego 2016 o 11:39

24 dni do porodu. Mam już dość tej ciąży. Mam dość: nieprzespanych nocek; wizyty w toalecie po kubku herbaty; uczucie kuli do kręgli w brzuchu; brak możliwości ubrania na to co akurat ma się ochotę; problem ze wstawaniem z pozycji leżącej; częstych opuchnięć dłoni; brak dobrego samopoczucia jak i humoru, chęć rozwalenia wszystkiego co ma się pod ręką; co dwutygodniowych wizyt u ginekologa; swojego odbicia w lustrze; brak bliskości z S; brak sprawności fizycznej; ciągły strach i stres przed porodem; tej huśtawki nastrojów Nie chcę już. Chcę by było po wszystkim. Końcówka jest najgorsza i najdłuższa. We wtorek przyszły paczki…

Menu dnia – ciężkostrawna atmosfera

  • Napisane 9 grudnia 2015 o 20:10

Achhhh… Zamiast iść lepiej, to wszystko spada na dno. Już wczoraj rano S. był naburmuszony. Ja natomiast nie dałam się wciągnąć w kłótnie. Poszłam na zajęcia, było mi naprawdę ciężko, byłam mega śpiąca przez nie wysypianie się, do tego ta choroba. Dociągnęłam do końca, ale jak już wchodziłam do domu, byłam wykończona. Na szybko zrobiłam obiad i najgorsze, że dzień wcześniej umówiłam się z Kami, że do niej wpadnę. Miała wizytę u dentysty i jak byłaby gotowa, miała mi dać znać. Myślałam, że zdążę zjeść obiad i się położyć na chwilę, ale napisała wiadomość z pytaniem: kiedy będę, bo już…

Piątek….. Nadzieja na spokój

  • Napisane 10 kwietnia 2015 o 11:52

To były dwa długie i okropne dwa tygodnie.

Stres, nerwy, problemy… Od 3 dni piję… Wysiadłam… Dziś w końcu się nie obudziłam na kacu, ale mało brakowało w związku ze wczorajszym.

A. do przedszkola nie zaprowadzam, stwierdziłam że i tak mam wolne, więc może się ze mną tam czy tu pojawiać. Dziś jednak ją dałam, bo już jej było tęskno za kolegami z przedszkola.

Papi dziś miała egzamin z kursu, jutro ma drugą część. Właśnie dzwoniła, byśmy razem (znów) wypadły na miasto. Nie będę siedzieć w domu, bo pogoda sprzyja. Ciepło jak na wiosnę przystało, więc idę zaraz się ogarnąć, pranie z wirującej już pralki powieszę, odbiorę A. z przedszkola i pojedziemy na miasto. Miałam na dziś troszkę inne plany, ale Papi i tak potem musi iść do pracy, więc później spędzę z A. trochę czasu na placu zabaw.

Dzień zapowiada się na spokojny i mam nadzieję, że taki pozostanie. Bo mam już dość niespodzianek, stresu i nerwów.

Od poniedziałku szkoła… Brrrr…. Zero chęci! ZERO!

 

Inness

Okropne samopoczucie

  • Napisane 29 marca 2015 o 13:04

Kiedy to się skończy?!

Znów weekend, znów nie wypał! Koszmarnie.

Ale z dniem dzisiejszym obiecałam sobie, że przestanę stresować się i denerwować tym wszystkim! Dość już tego.

Tylko, żeby to było takie łatwe…

 

Niedziela, znów sama z A. Wszystko byłoby normą, gdyby nie te nerwy…

Właśnie Papi zadzwoniła, ze wpada. Bynajmniej sama nie będę siedzieć…

Pogoda barowa, zimno i brak chęci do wszystkiego. Plus zaczynający się ból głowy.

Dodatkowo wolne mam, a tu zapowiada się prawie cały tydzień deszczowo! Super!

 

Inness

  • Napisane w kategorii:

Choroba-znów, ciężka tygodniowa atmosfera+dobra nowina

  • Napisane 12 marca 2015 o 21:25

A. znów chora. NORMA. Dziś byłyśmy u lekarza, panują dwa rodzaje gryp. No nie powiem grubo, grubo. Kupiłam, prócz przepisanych syropów i spray dla A. – Sanostol, ma pomóc przy odporności. Jedna łyżka dziennie. Oby coś pomogło, bo wysiadam.

Ja też jutro rano śmigam do lekarza, miałam pobór krwi no i jestem ciekawa co tam się wyjaśni jutro.

Weekend zapowiada się ciężki i pewnie będzie taki. Nie wiem sama czego się spodziewać. Plus w domu od poniedziałku atmosfera mega napięta, ale dziś w końcu ją opanowaliśmy. Co będzie po weekendzie? Ha, dobre pytanie. Oby nie to co zawsze.

Ostatnio za to usłyszałam miłą nowinkę – będę ciocią po raz drugi! Moja starsza siostra jest w ciąży. Jestem tak bardzo ciekawa czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka. W sumie u nas w rodzinie same dziewczynki, więc może jakaś odmienna płeć by się przydała  :mrgreen:

Jeszcze trochę czasu muszę poczekać…

 

Inness

Bunt A. w przedszkolu

  • Napisane 5 marca 2015 o 20:05

A. popisała się dziś w przedszkolu, no nie ma co. Myślałam, że jej już to przeszło. A. czasem ma swoje odchyły i zapomina się kto jest kim. Oczywiście nie wobec mnie. Do mnie ma szacunek, ale do innych… Czasem wymyka się jej to spod kontroli. Dziś jej opiekunka zatrzymała mnie, gdy przyszłam ją odebrać. Dyrektorka ponoć kazała jej pozbierać jakieś rzeczy, a ona jak to często w tych jej odchyłach bywa – zaczyna pokazywać swoje – nie zbiera, wręcz rzuca wszystkim, rzuciła nawet krzesłem w dyrektorkę.

Ciężko było mi tego słuchać. Poszłam z nią oczywiście do dyrektorki i musiała ją przeprosić. Rozmawiałam z obiema paniami i mówię, że nie wiem skąd to się bierze. Rozmawiam z nią dużo, ona wie, że trzeba mieć szacunek do innych. Że ma słuchać wszystkich pań w przedszkolu, itp. Łzy stanęły mi dziś w oczach. Wróciłam do domu i się rozpłakałam. Sama nie wiem czemu, w sumie już od wczoraj czułam jakąś chandrę no i dziś pęknęłam. Oczywiście rozmawiałam dziś z nią i znów zapewnienia, że już tak nie będzie robić. Powoli zaczynam opadać z sił, bo nie wiem jak mam sobie zaradzić z tym jej charakterem i jak na nią wpłynąć, by nie była więcej taka. Zupełnie nie wiem, co dalej. Dyrektorka powiedziała, że poczekamy jeszcze jakiś czas i poobserwujemy co dalej będzie się działo. W najgorszym wypadku będę musiała się z nią zgłosić do psychologa. Powiedziałam, że owszem pójdę, ale potrzebuję co najmniej tłumacza lub polskiego psychologa. Jutro S. ma iść z A. rano do przedszkola i jeszcze raz porozmawiać z paniami, bo nie wszystko rozumiałam dziś co starały mi się przekazać.

Jutro też ta nocka w przedszkolu A. Cieszyłam się, że jakąś przygodę przeżyje, ale z dniem dzisiejszym mam ogromną obawę, co będzie się działo przez całą noc w przedszkolu, jeśli przez 6 godzin potrafi coś odwalić. Zdenerwowałam się tym, że rozmawiałam z A. już wcześniej o takich sytuacjach, zapewniała i obiecywała, że się poprawi i że już tak nie będzie. Ale znów coś się jej odwidziało. Sama dyrektorka powiedziała, że przez dłuższy okres nic się nie działo, że sama była z niej zadowolona i nagle dziś… Brak mi słów. Jestem zawiedziona i rozczarowana.

S. wspiera mnie i jest ze mną w tej ciężkiej dla mnie chwili. Jutro mamy zaplanowany ten wyjazd do Hannoveru. Brak mi ochoty na to z dniem dzisiejszym. Być może jutro nastanie nowy dzień, prześpię się z problemem i wstanę z lepszym humorem…

 

Inness

……….

  • Napisane 17 stycznia 2015 o 23:27

Nienawidzę takich weekendów!!!!!!!!!!!

Coś kurwa okropnego!

Jak można?

Mam nerwicę, stres, trzepie mnie aż od środka!

Muszę jakoś to przetrawić do jutra.

Dziś nie jestem w stanie cokolwiek normalnego napisać.

 

Wkurwiona

 

Inness

  • Napisane w kategorii: