Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'motywacja'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Konflikt, dieta

  • Napisane 3 października 2016 o 20:53

Wczoraj wzięłam się za sprzątanie mieszkania. Tak wiem, niedziela była. Ale chyba wolę czasem posprzątać w niedzielę, bo to tak nudny dzień że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Dziś dokończyłam i nawet udało mi się pozanosić parę rzeczy do piwnicy, które już dawno powinny zostać wyniesione.

Dziś święto w Niemczech, więc wszystko pozamykane i A. jest również w domu, bo przedszkola też mają wolne. Także dziś również mam uczucie, jakby nadal była niedziela.

Z S. znów jesteśmy na złej ścieżce. Nikt do nikogo się nie odzywa. I choć atmosfera jest napięta, cisza jest pomiędzy nami (po raz kolejny) to mam wrażenie, że raz mi to pasuje a z drugiej strony jest bardzo uciążliwe. Z jednej strony mam spokój, że nikt mi nie wisi nad uchem (oczywiście poza A.), nikt mnie nie irytuje, nikt nie rzuca dziwnymi tekstami. Z drugiej strony irytuje mnie to co się dzieje, irytuje mnie to, że czasem powiem co mi na sercu leży, a on potrafi tak wyolbrzymić temat, że potem jest jak jest. Irytuje mnie to, że nie potrafimy czasem porozmawiać jak na ludzi przystało, że później on siedzi wgapiony w telefon (jak zawsze) lub ogląda film, na który czasem nawet nie patrzy. Irytuje mnie to, że czasem czuję się jakbym miała 3 dzieci w domu, że jego UROJENIA w głowie przewyższają trzeźwe myślenie i na koniec jego duma i honor… Czasem ciężko jest, bo tak naprawdę kłócimy się o bzdury. Udaje dorosłego, ale tak naprawdę jak nie ma ludzi w pobliżu to w domu wcale taki nie jest. Ja oczywiście nie jestem bez winy, ale wydaje mi się, że ktoś kto kończy 36 lat powinien z innej perspektywy patrzeć na pewne rzeczy. Czasem czuję jakbym rozmawiała z facetem mojego wieku. Który poznaje dopiero co to życie dorosłego człowieka…

I tak sobie nie rozmawiamy już 2 dzień. Nie wiem ile jeszcze to potrwa. Chciałam konflikt zażegać, ale on był uparty. Uffff………!

Poza tym dziś przeszłam na dietę. Mam wiele rzeczy, w które nie mogę wejść po ciąży i strasznie mnie to wkurza. Dużo mi nie zostało do wagi sprzed ciąży, a powinnam ważyć o wiele mniej kilogramów nawet przed ciążą. Pomyślałam, że jeżeli tak bardzo brakuje mi motywacji i chęci, bo gasną one po 2-3 dniach… Będę ważyć się co tydzień i tutaj zapisywać wyniki. Obym wytrwała!

__78.3→__________________________________

 

Inness

Odnalezienie motywacji i zaplanowane prezenty

  • Napisane 2 lutego 2016 o 16:32

200. wpis! 200 wypocin. 200 przemyśleń. 200 żali. 200 smutków i radości. Uff… Po ponad tygodniowej przerwie A. poszła dziś wreszcie do przedszkola. Od ponad tygodnia pada, leje, pada i leje. Poprawy nie widać.. Więc z humorem coraz gorzej, bo ileż można oglądać deszcz i ponure chmury? Dziś czuję się nabuzowana, chyba hormony wariują mi na koniec. Do tego cholernie śpiąca. Wczoraj byłam z A. u dentysty i gdyby nie jej lekkie spięcie to wszystko byłoby superowo. Choć i tak, jak wspominam pierwszą wizytę i ten ryk, to tym razem było elegancko. Dostała zabawkę za dzielność, a ząbki czyste i zadbane.…

Dzień kobiet i oddanie testów z mega wynikiem

  • Napisane 9 marca 2015 o 20:34

Wczoraj Dzień kobiet. Wpadła Papi. Na obiad zaserwowałam makaron smażony z warzywami, później wypiłyśmy shake bananowy z lodami waniliowymi i do tego jakieś ciasteczka, cukierki, miśki, wafelki, czekolady, itp. Pooglądałyśmy razem kabarety. Mój ulubiony ostatnimi czasy to Kabaret Młodych Panów. Niezłe teksty mają no i dodatkowo mają dużo skeczów po śląsku, co bawi mnie niesamowicie. Później zjadłyśmy kolację czyli bułki prosto z piekarnika z pomidorami, ogórkami, smalec z ziołami (być może żaden rarytas, ale my lubimy :)), serki z papryką i herbatka z cytrynką. Nie piłyśmy, jak to na pewno 80% płci żeńskiej zrobiła z tej okazji, bo Papi sama na kacu była po dniu wcześniejszym, a ja nie miałam ochoty. Z resztą dziś zajęcia, więc umierałabym niemiłosiernie.

Na zajęciach dziś było na prawdę luźno. Nowa gramatyka jest jak najbardziej łatwa dla mnie. Wszystko rozumiem, o dziwo. Ale jak piszę – jest to łatwa część, którą akurat przerabiamy. Dziś Ape oddała testy, które napisałyśmy w środę. Był cholernie ciężki dla mnie. Bardzo dużo gramatyki, kulturoznawstwo z Niemiec, czytanie tekstu ze 3 stron i wyłapywanie potrzebnych informacji plus opisanie obojętnie jakiego miasta w Niemczech. Tekst był dla mnie najgorszy, bo nie mam bogatego zasobu niemieckich (ciężkich) słów. Na razie. Liczyłam, że jak dostanę z 15 punktów to się ucieszę. No i dostałam ponad 58/90 punktów!!!! :lol:  Jestem mega zadowolona z siebie. Nie liczyłam, że dostanę tyle, bo był na prawdę ciężki. Widzę jakieś postępy z moją nauką. Cieszy mnie to niezmiernie.

Ale dziś jakaś padnięta jestem, pomimo pięknej pogody. Oooo, tak! W końcu widać pierwsze oznaki wiosny – krokusy zakwitły i przebiśniegi. Słoneczko!!!! Dziś było ciepło, że aż przyjemnie. Miła odmiana po ciągłej zimie i deszczach.

 

Inness

Przygoda z blogowaniem

  • Napisane 16 stycznia 2015 o 11:18

Moja przygoda z blogiem zaczynała się dość długo. Zawsze uwielbiałam pisać, ale zdawałam sobie z tego sprawę, że polonistka ze mnie marna. Nie umiem i nie znam tych trudnych słów, nie sklejam pięknie zdań, nie mam zdolności dziennikarskich. Nie wiedziałam w co uderzyć. Ktoś, kto nie ma wybitnych zdolności do pisania – jak może w ogóle się za to zabierać? Później odkryłam takie coś jak blogowanie. Coś na miarę pamiętnika. Jak byłam nastolatką też miałam swój pamiętnik. Ale pisanie w zeszycie, mając dwie siostry… Zawsze zostaje ten strach, że ktoś znajdzie i potem będzie wielka śmiechawa. Popisywałam trochę, ale potem…