Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'furia'.
Wyświetlam 1 - 3 z 3 notek

Światło w ciemnym długim tunelu

  • Napisane 19 października 2016 o 22:40

Z rana urwanie głowy. Nakramić Ss; w tym czasie dobudzić A. i przypilnować, by nie ubierała się 20 minut. Zrobienie śniadania do przedszkola, zaprowadzenie A. na dół kiedy podjeżdża bus. Ubrać się, ubrać Ss. i nie spóźnienie się na umówiony termin. Zdążyłam na czas. Uff… Ale poranek był masakryczny. Do tego cały dzień lało. Była umówiona z dyrektorką lub psychologiem – sama nie wiem, jak ją opisać – w sprawie A. Co dwutygodniowe spotkania… Psycholożka powiedziała jasno, że u A. widać poprawę jeśli chodzi o jej frustrację. Nie krzyczy już tak i nie wyje (inaczej się tego nie da opisać).…

Trudny weekend

  • Napisane 17 października 2016 o 11:31

Weekend był ciężki…. Naprawdę.

Dzieci też dały popalić, ale najbardziej oczywiście A. Dziś już w końcu poszła do przedszkola i zrobiła się cisza. S. w pracy i jest jak makiem zasiał… Ss. właśnie zasnęła i mam trochę czasu dla siebie. Niezbyt dużo, bo zaraz muszę iść coś ugotować na obiad, ale zawsze coś.

Wczoraj Ss. nie mogła choć na dłuższą chwilę zasnąć, bo obie dziewczynki nie dały jej pospać swoją zabawą. Choć ja i S. apelowaliśmy do nich, by choć na godzinę się czymś po cichu zajęły, bo Ss. jest zmęczona. Ale nie dało się przetłumaczyć. Wieczorem po 19.00 kiedy wykąpałam Ss; dałam mleko i wzięłam jak zawsze do odbicia to biedna zasnęła mi na kolanach na siedząco. Odbiła sobie już podczas snu. Wzruszył mnie ten widok, ale z drugiej strony zawołałam A. i pokazałam jej jak małe dziecko potrzebuje snu w ciągu dnia, bo potem marudzi, płacze i męczy się okropnie. Nie wiem czy coś poskutkuje obrazek śpiącej Ss. na moich kolanach, bo mam już dosyć powtarzania do A. „Proszę cicho bądź! Daj jej pospać!”

Przez cały tydzień ferii miałyśmy z A. dużo sprzeczek. 3 razy dostała tej swojej oryginalnej furii. Robi to już tak długo, że przestało mnie to ruszać. Denerwuje mnie to, że ona drze się nie potrzebnie a potem Ss. płacze, bo najzwyczajniej w świecie się boi. Jedyną jaką poprawę zauważyłam, a może lepiej nazwać to „małym krokiem w lepszą stronę” jest to, że po całej akcji i darciu się przychodzi i przytula się i przeprasza za swoje zachowanie. Czego wcześniej w ogóle dotychczas nie było… Przestawała się wydzierać i zaczynała zabawę jak gdyby nigdy nic. Albo przychodziła do mnie i tylko dziwnie na mnie patrzała i zaczynała inny temat. Wczoraj też zrobiła swoją furie. Kami powiedziała, że syn jej siostry też miał dokładnie to samo i przestał to robić jak poszedł do szkoły. Mam wielkie nadzieję, że i u mnie to się skończy bo ileż można?!

Jeśli chodzi o wagę to w tym tygodniu jakoś dobrze mi nie poszło. Nie wiem dlaczego, nie zaczęłam się nagle objadać po nocach. Trudno… Może ten będzie lepszy. Ale i tak czuję się inna. I nie mam takiego uczucia pełności. Coś w ogóle zauważyłam, że moja waga pokazuje różny stan. Raz więcej, raz mniej i to nawet wtedy, kiedy wchodzę od razu drugi raz na wagę. Nie wiem co jest nie halo, przecież stoi w miejscu i nikt jej nie rusza…

__78.3  76.9 76.1  _______________________

 

 

Inness

Udane urodziny, kolejna furia

  • Napisane 10 października 2016 o 22:37

Tydzień minął bardzo szybko. W końcu pogodziłam się z S. ale Bóg wie, kiedy znów coś wypali. Sobotę spędziłam na pieczeniu ciasta i muffinków dla S. na urodziny. W niedzielę rano zaśpiewałyśmy mu z A. sto lat i wręczyłyśmy prezent. Nawet powiesiłam mu kilka balonów i serpentyn w salonie. Ale miał minę. Popołudniu przyszli goście, wsadziłam w ciasto świeczki z numerem 36 i weszłam do salonu z kolejnym sto lat. Wszyscy mu zaśpiewaliśmy, a sam S. uśmiechnął się szeroko. Pogadaliśmy, zjedliśmy później kolację i goście się rozeszli. No i po urodzinach. S. zadowolony najbardziej ze skrzynki na narzędzia, jaką udało mi się kupić. Nawet trafiłam w tą, którą chciał sobie kupić. Ale szczerze, gdy weszłam do sklepu i stanęłam przed regałem z mnóstwem skrzynek na narzędzia, dosłownie czułam się jak facet stojący przy półce z podpaskami :lol:

A. ma tydzień ferii, bo akurat nadeszły w Niemczech. Dziś wrzeszczała i to dosłownie, bo poprosiłam ją by posprzątała rzeczy które rozsypała mi w sypialni. Chciałam jej puścić bajkę, która leciała za 10 minut ponieważ ją lubi. Ale ona swoje „NIE”. Już od bardzo długiego czasu przestała się mnie w większości słuchać. Czasem nawet jak jej powiem to czy tamto, to po prostu nie słucha. Zwróciłam jej kolejny raz uwagę i nadal nic. Poszłam do salonu i włączyłam telewizor, a ta zaraz znalazła się obok. Mówię jej, że nie zobaczy bajki bo ją o coś prosiłam ale nie posłuchała. Ona stwierdziła, że już idzie zbierać. Wytłumaczyłam jej, że nie na tym to polega. Wtedy kiedy ją o coś proszę, a nawet dwa razy powinna to zrobić, a nie wtedy kiedy coś dostaje w zamian. Ona rozpłakała się, a z płaczu zrobiły się krzyki, tupanie nogami i rękami o podłogę. Ryk było na bank słychać u sąsiadów. Po 10 minutach weszłam do pokoju i mówię, żeby wstała i w końcu to pozbierała, ale ta nadal swoje. Wyszłam, po chwili znów wróciłam i kazałam jej posprzątać już wszystko to co i u siebie nabałaganiła, bo zaraz kolacja, kąpiel i spać. Ss. wykąpałam, dałam mleko i położyłam spać. Poszłam sprzątać kuchnie, a gdy A. skończyła w końcu przy zbieraniu zabawek płakać i kiedy wszystko już pozbierała, wpadła do kuchni i przytuliła się. Mówię, że powinna przeprosić. Przeprosiła. Usiadłam z nią w kuchni przy stole i tłumaczyłam jej jak sprawa stoi. Ona tylko wycierała łzy i patrzyła. Nie wiem na ile wystarczy mój wykład, ale jak sobie pomyślę, że za 4 miesiące skończy 6 lat a ona nadal potrafi robić to co robiła rok temu i przez co zmieniła przedszkole…. To mnie to przeraża…. Serio. Nie wiem co mam dalej o tym myśleć…

Jeśli chodzi o dietę to trzymałam się zasad, które sobie postawiłam i czasem było naprawdę ciężko, zwłaszcza wieczorami i późnymi wieczorami. Walka z głodnym żołądkiem nie jest łatwa. Tym bardziej, że lubię jedzenie. Ale kiedy widzę, że cyferki się zmieniają na wadze, to jakaś motywacja się pojawia.

__78.3 76.9 __________________________________

 

Inness