Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'emocje'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Eksplozja stresu i nerwów

  • Napisane 15 października 2016 o 20:25

Zawsze jakaś bomba musi wybuchnąć, by było dobrze… Po całym tym cholernym tygodniu wypłakałam się i trochę się lżej zrobiło. Pękłam.

Po wszystkim S. przeprosił za swoje zachowanie i zrozumiał, że opieka nad dziećmi i domem wcale takie łatwe nie jest. Tym bardziej jak się ma taką pięciolatkę w domu. Do tego problemy między nami… On też ma nerwy i stres w pracy, ja rozumiem. Ale powiedziałam mu, że mimo wszystko zazdroszczę mu, że może choć do tej pracy wyjść. Zostawić na chwilę dom, dzieci i wyjść do ludzi. Teraz przy takiej pogodzie mam ograniczone możliwości wychodzenia kiedy się chce choćby na spacer. Choćby z tego względu, żeby jedna nie zachorowała bo potem mam szpital w domu. A dzieci marudne są jeszcze gorsze niż zdrowe…

Poszliśmy na miasto, zjedliśmy obiad i kupiłam kurtkę która mi się podobała. Później wpadła Kami z córką, która została na noc u A. Więc pobawiły się razem i przynajmniej dziś choć  na chwilę A. nie siedziała mi na głowie tylko się czymś zajęły…

Ale i tak czuję jeszcze ten stres w sobie. Muszę cokolwiek z tym zrobić, bo to nie jest nic fajnego.

Głowa mi dziś pęka.

 

Inness

Problem z kurtką i furią

  • Napisane 13 października 2015 o 17:49

Opuściłam się w pisaniu. Straszliwie.

Niewiarygodne, że połowa października może być tak zimna! Próbowałam się dziś wbić w kurtkę zimową z tamtego roku, ale nie dopinam się. No i mam problem. Muszę się w coś zaopatrzyć. Problem następny polega na tym, że w Niemczech kupisz wszystko firmowe i drogie. Ewentualnie zostaje ci Ebay. Kupować drogą kurtkę, która na przyszły rok będzie za duża nie jest najlepszym pomysłem. Lecz z pomocą nadchodzi druga połowa szafy. A mianowicie należąca do S. Niemożliwe, że facet potrafi mieć tyle par spodni, bluzek, koszul czy kurtek! Jest pierwszym facetem u którego takie coś spotkałam. Wiem, że nie jest wyjątkiem na tym świecie ale mimo wszystko czasem, gdy otwieram jego część garderoby, by włożyć tam świeżo uprane ubrania – nie mogę uwierzyć, że prawie dorównuje mi. Czasem jest to dla mnie zabawne i śmieję się z niego.

No więc szukam między jego kurtkami coś dla siebie i znalazłam w dość przyzwoitym zielonym kolorze kurtkę, w której mam zamiar przez jakiś czas przejść ten okres, w którym mój brzuch nie osiągnie maksymalnych rozmiarów.

Z A. mam problemów czasem co niemiara. Byłam już z nią u psychiatry, parę wizyt psychologa i wszyscy powtarzają obserwacje. Nikt nie może dać jakiegoś rozwiązania. Wiem też, że to wcale nie jest takie łatwe. Ma problem z emocjami. Jest naprawdę zdolnym dzieckiem, gdzie sama to spostrzegam i słyszę z przedszkola. Lecz czasem są dni, kiedy o małe bzdury wścieknie się tak, że w przedszkolu lata wszystko w powietrze. Wtedy dostaję telefon, że mam odebrać córkę z przedszkola. Parę razy nie wytrzymałam (plus hormony) i popłakałam się w obecności przedszkolanki, kiedy przyszłam odebrać A. i zobaczyłam pokój z porozwalanymi stołami, krzesłami i zabawkami. Sama stoi i wrzeszczy na cały regulator. Nie jest to łatwe, ale muszę wysłuchać co się znów stało, kazać jej wszystko posprzątać, ubrać i wracamy do domu. Są rozmowy w domu. Wie jak może się zakończyć to wszystko, jeśli nie zmieni swojego zachowania, ale i tak za jakiś czas słyszę że powtórzyło się wszystko. Nabroi, a potem się tego wstydzi. Jest ciężkim orzechem do zgryzienia. Ja sama mam tylko nadzieję, że to tylko taki okres u niej i wszystko w końcu minie. Okres, który już trwa rok czasu…

Mam również nadzieję, że zmieni się coś jeśli urodzi się jej braciszek. Na pewno coś się zmieni. To wiem na pewno. Nie wiem tylko czy w dobrą stronę czy w złą…

 

Inness