Aktualnie przeglądasz kategorię Miłość
Wyświetlam 1 - 8 z 8 notek

Druga połowa

  • Napisane 18 stycznia 2017 o 12:25

Czego tak naprawdę oczekujemy od drugiej połówki? Jak byłam nastolatką oczekiwałam dobrego humoru, wspólnej dobrej zabawy, jakiś dyskotek, zobaczenie tego, zwiedzenie tego. Jeśli chodzi o osobowość… Chciałam być kochana, nie oszukiwana, chciałam wzajemnego zaufania, nie musiał być przystojny. Wystarczyło by miał w sobie coś, co przykuło moją uwagę do niego i potrafił mnie rozbawić. Jak przekroczyłam magiczny próg 20 roku życia i przestałam być formalnie nastolatką moje życzenia, jeśli chodzi o facetów zbytnio się nie zmieniło. Poza wyskakiwanie na potańcówki czy jakieś grube imprezy. Wtedy byłam już matką jednej z moich córek. Nadal chciałam być kochaną i doszło jeszcze to,…

Konflikt, dieta

  • Napisane 3 października 2016 o 20:53

Wczoraj wzięłam się za sprzątanie mieszkania. Tak wiem, niedziela była. Ale chyba wolę czasem posprzątać w niedzielę, bo to tak nudny dzień że nie wiem co mam ze sobą zrobić. Dziś dokończyłam i nawet udało mi się pozanosić parę rzeczy do piwnicy, które już dawno powinny zostać wyniesione.

Dziś święto w Niemczech, więc wszystko pozamykane i A. jest również w domu, bo przedszkola też mają wolne. Także dziś również mam uczucie, jakby nadal była niedziela.

Z S. znów jesteśmy na złej ścieżce. Nikt do nikogo się nie odzywa. I choć atmosfera jest napięta, cisza jest pomiędzy nami (po raz kolejny) to mam wrażenie, że raz mi to pasuje a z drugiej strony jest bardzo uciążliwe. Z jednej strony mam spokój, że nikt mi nie wisi nad uchem (oczywiście poza A.), nikt mnie nie irytuje, nikt nie rzuca dziwnymi tekstami. Z drugiej strony irytuje mnie to co się dzieje, irytuje mnie to, że czasem powiem co mi na sercu leży, a on potrafi tak wyolbrzymić temat, że potem jest jak jest. Irytuje mnie to, że nie potrafimy czasem porozmawiać jak na ludzi przystało, że później on siedzi wgapiony w telefon (jak zawsze) lub ogląda film, na który czasem nawet nie patrzy. Irytuje mnie to, że czasem czuję się jakbym miała 3 dzieci w domu, że jego UROJENIA w głowie przewyższają trzeźwe myślenie i na koniec jego duma i honor… Czasem ciężko jest, bo tak naprawdę kłócimy się o bzdury. Udaje dorosłego, ale tak naprawdę jak nie ma ludzi w pobliżu to w domu wcale taki nie jest. Ja oczywiście nie jestem bez winy, ale wydaje mi się, że ktoś kto kończy 36 lat powinien z innej perspektywy patrzeć na pewne rzeczy. Czasem czuję jakbym rozmawiała z facetem mojego wieku. Który poznaje dopiero co to życie dorosłego człowieka…

I tak sobie nie rozmawiamy już 2 dzień. Nie wiem ile jeszcze to potrwa. Chciałam konflikt zażegać, ale on był uparty. Uffff………!

Poza tym dziś przeszłam na dietę. Mam wiele rzeczy, w które nie mogę wejść po ciąży i strasznie mnie to wkurza. Dużo mi nie zostało do wagi sprzed ciąży, a powinnam ważyć o wiele mniej kilogramów nawet przed ciążą. Pomyślałam, że jeżeli tak bardzo brakuje mi motywacji i chęci, bo gasną one po 2-3 dniach… Będę ważyć się co tydzień i tutaj zapisywać wyniki. Obym wytrwała!

__78.3→__________________________________

 

Inness

Idealny dzień!

  • Napisane 8 stycznia 2015 o 11:04

Wczoraj już tutaj nie zdążyłam wejść, a tak naprawdę przypomniało mi się po północy, że nic tutaj nie zrobiłam. Ale to było już po północy więc i tak by się to liczyło na dziś, więc pisanie w nocy (jak to bywało wcześniej) nie porywało mnie.   Wczoraj…. Wczoraj…. Wczoraj był piękny dzionek! Takie dni uwielbiam! Spędzone z Nim – wspólnie spędzony czas daje mi ogromnego powera! Wstaliśmy, zaprowadziłam A. do przedszkola, zjedliśmy śniadanie, poszliśmy na miasto. S. – dziwo mnie nie raz bierze – lubi chodzić po sklepach i to nawet z ciuchami! Jakaż to miła odmiana po P. .…

Inna miłość

  • Napisane 16 listopada 2013 o 19:24

Wspominałam poprzednio o kimś, to pojawił się w moim życiu… Owszem, jest ktoś taki.

W sumie jak mi powiedział, że czekał na mnie 1,5 roku nie wiedziałam, czy wierzyć w to czy nie. Tak ogólnie jakoś dalej do końca w to nie wierzę. Wierzę raczej, że przypadkiem nasze drogi znów się złączyły. Na początku nie wiedziałam, czy w ogóle w to wchodzić. Nowe ekscytacje, wiadomo tylko są na początku, potem dochodzi to, czego raczej każdy z nas nie chce, czyli problemy, monotonia, różowe okularki spadają i tak o to wtedy zastanawiamy się, czy chcemy nadal to kontynuować.

Ja jestem na etapie jakby to podsumować – miłości z problemami.

Problemy, które atakują i w które sama weszłam ze świadomością, lecz może nie do końca tak jasnymi do przewidzenia.

S. jest innego wyznania, innej kultury, innej mentalności, ogólniej rzecz biorąc jest całkowicie inny. Tak właśnie, dlatego nie wiedziałam, czy wchodzić w to, nie potrafiłam pozbyć się obaw, które dziennie budziły się ze mną rano.

Pierwsze jego „Kocham Cię” wydawało mi się śmieszne, nie mogłam w to uwierzyć, wręcz wyśmiałam go. On zapytał czemu mu nie wierzę… Czemu?… Bo wydawało mi się to nie dorzeczne. No bo jak? On za to tylko w kółko powtarzał, że  mi to pokaże, że się przekonam.

No i się przekonałam. Na tyle, że sama się zakochałam.

Każdy ciągnie ze sobą swój bagaż doświadczeń. S. ma swój, ja mam swój. Pytanie czy uporządkujemy lub poszufladkujemy to i będziemy żyć w spokoju i miłości? Trudne pytanie. Raczej poczekam co przyniesie los i czas…

 

 

Inness

Brazylijski sen

  • Napisane 24 czerwca 2013 o 10:37

Wczorajszy dzień…. Lenistwo na maksa. Nie lubię takich dni, bo czuję, że zmarnowałam dzień, choć wieczorkiem ruszyłam się łaskawie na mały spacer. Czasem i mi należy się dzień lenistwa. Zatopiłam się w meksykańskiej telenoweli. Do nocy, się naoglądałam  to potem mi się śniły bzdury. Na samą myśl chce mi się śmiać. Pracowałam w nowej pracy, przyszedł kolega mojego byłego, zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Nagle napięcie się uniosło między nami i mnie pocałował. Odskoczyłam, po chwili znów jakieś strzępy rozmowy i mówi, że zawsze mu się podobałam, tylko nie mógł tego powiedzieć, bo byłam z jego przyjacielem. Patrzył mi prosto w oczy i już miał mnie znów całować, ale że mieszkam przy głównej ulicy i przejechał wielki samochód to się wybudziłam.

Hahahaha bez kitu, sen jak z brazylijskich filmów. Śmieję się na samą myśl o tym śnie. Ale też sobie coś małego uświadomiłam, że gdzieś tam w sobie tęsknie za nową miłością, za nowym uczuciem, za motylami w brzuchu, których już od dawna nie odczuwam. Dzisiejszy sen mnie w tym utwierdził. I choć pochmurnie na dworze ( w końcu ) to ja śmieję się od środka i na zewnątrz.

 

 

Wesołego dnia!

 

Inness

Dziecięca miłość

  • Napisane 22 czerwca 2013 o 10:26

Okropne uczucie ucisza się we mnie, tylko dlatego, że Go nie ma na horyzoncie. Wczoraj udało mi się uniknąć z Nim wizyty, ale dziś znów się pojawi, oby na chwilę. W nocy A. nie spokojnie spała, obudziła się, weszła w moje drzwi, pytam się: -Co się stało? A Ona bez słowa, weszła do mojego łóżka i wtuliła się we mnie. Nigdy jeszcze tak nie zrobiła. Zamknęłam oczy, przytuliłam ją mocniej i uśmiechałam się sama do siebie. Jakby wiedziała, że mama jest smutna, zła. Rano budzi się, przylatuje do mojego łóżka z uśmiechem, kładzie się obok i mówi „Kocha się”, co oznacza po naszemu „Kocham Cię”. Ja również odpowiadam i wiem, że dzień musi być udany.

 

 

Inness

Bez sensu rozgryzać to, co jest stare

  • Napisane 15 czerwca 2013 o 21:55

Boże, po co On ciągle wchodzi na ten sam temat. A mi jest tak ciężko o tym wszystkim z Nim rozmawiać, na samą myśl łzy same napływają mi do oczu. Mimo tego, że powoli staje mi się coraz bardziej obojętny, to przypominają się te wszystkie moje zmagania, które były tylko moje i nie prowadziły tak na prawdę do niczego.

Ale czuję, że jest lepiej niż kiedykolwiek. Wcześniej rzuciła bym się w wir proszenia, żeby został. Żeby spróbować jeszcze raz. Teraz wychodzę z założenia, że i tak tylko ja bym o to błagała, bo nic by się nie zmieniło, wszystko byłoby po staremu. Dlatego trzymam się ciągle swoich planów. Planów, w których nie ma Go.

 

Inness

Czy przeciwieństwo to dobra rzecz w związkach?

  • Napisane 6 czerwca 2013 o 11:33

Leżąc wczoraj w łóżku, zaczęłam się zastanawiać, z resztą nie pierwszy raz nad zdaniem, że PRZECIWIEŃSTWA SIĘ PRZYCIĄGAJĄ. Czy to prawda? Jeśli chodzi o związki oczywiście. Zaczynam wątpić w to zdanie. Bo niby jeśli tak jest, to na początku wiadomo ma się te różowe okulary, i te przeciwieństwa nas śmieszą. Tak było w moim przypadku. Ale z czasem zaczynają one stawać między dwoma ludźmi, zaczynają lekko mówić denerwować.

Ja mam inny pogląd na życie, niż P; różni nas baaardzo dużo, na początku było to nawet urocze, wiązało się to również z tym, że mieliśmy dużo tematów, ale z czasem? Przestaliśmy się z tego śmiać, zaczęło nas denerwować, że Ty uważasz tak, a ja tak i że w życiu się nie dogadamy. I zaczyna powoli rosnąć tak zwany mur.

Dlatego co jest lepsze? Szukać drugiej połówki z innymi zainteresowaniami, poglądami na życie, na świat? Czy szukać osoby podobnej do nas? Bo ciągle nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć….

 

Inness