Aktualnie przeglądasz kategorię Imprezowo
Wyświetlam 1 - 10 z 13 notek

Udane urodziny, kolejna furia

  • Napisane 10 października 2016 o 22:37

Tydzień minął bardzo szybko. W końcu pogodziłam się z S. ale Bóg wie, kiedy znów coś wypali. Sobotę spędziłam na pieczeniu ciasta i muffinków dla S. na urodziny. W niedzielę rano zaśpiewałyśmy mu z A. sto lat i wręczyłyśmy prezent. Nawet powiesiłam mu kilka balonów i serpentyn w salonie. Ale miał minę. Popołudniu przyszli goście, wsadziłam w ciasto świeczki z numerem 36 i weszłam do salonu z kolejnym sto lat. Wszyscy mu zaśpiewaliśmy, a sam S. uśmiechnął się szeroko. Pogadaliśmy, zjedliśmy później kolację i goście się rozeszli. No i po urodzinach. S. zadowolony najbardziej ze skrzynki na narzędzia, jaką udało mi się kupić. Nawet trafiłam w tą, którą chciał sobie kupić. Ale szczerze, gdy weszłam do sklepu i stanęłam przed regałem z mnóstwem skrzynek na narzędzia, dosłownie czułam się jak facet stojący przy półce z podpaskami :lol:

A. ma tydzień ferii, bo akurat nadeszły w Niemczech. Dziś wrzeszczała i to dosłownie, bo poprosiłam ją by posprzątała rzeczy które rozsypała mi w sypialni. Chciałam jej puścić bajkę, która leciała za 10 minut ponieważ ją lubi. Ale ona swoje „NIE”. Już od bardzo długiego czasu przestała się mnie w większości słuchać. Czasem nawet jak jej powiem to czy tamto, to po prostu nie słucha. Zwróciłam jej kolejny raz uwagę i nadal nic. Poszłam do salonu i włączyłam telewizor, a ta zaraz znalazła się obok. Mówię jej, że nie zobaczy bajki bo ją o coś prosiłam ale nie posłuchała. Ona stwierdziła, że już idzie zbierać. Wytłumaczyłam jej, że nie na tym to polega. Wtedy kiedy ją o coś proszę, a nawet dwa razy powinna to zrobić, a nie wtedy kiedy coś dostaje w zamian. Ona rozpłakała się, a z płaczu zrobiły się krzyki, tupanie nogami i rękami o podłogę. Ryk było na bank słychać u sąsiadów. Po 10 minutach weszłam do pokoju i mówię, żeby wstała i w końcu to pozbierała, ale ta nadal swoje. Wyszłam, po chwili znów wróciłam i kazałam jej posprzątać już wszystko to co i u siebie nabałaganiła, bo zaraz kolacja, kąpiel i spać. Ss. wykąpałam, dałam mleko i położyłam spać. Poszłam sprzątać kuchnie, a gdy A. skończyła w końcu przy zbieraniu zabawek płakać i kiedy wszystko już pozbierała, wpadła do kuchni i przytuliła się. Mówię, że powinna przeprosić. Przeprosiła. Usiadłam z nią w kuchni przy stole i tłumaczyłam jej jak sprawa stoi. Ona tylko wycierała łzy i patrzyła. Nie wiem na ile wystarczy mój wykład, ale jak sobie pomyślę, że za 4 miesiące skończy 6 lat a ona nadal potrafi robić to co robiła rok temu i przez co zmieniła przedszkole…. To mnie to przeraża…. Serio. Nie wiem co mam dalej o tym myśleć…

Jeśli chodzi o dietę to trzymałam się zasad, które sobie postawiłam i czasem było naprawdę ciężko, zwłaszcza wieczorami i późnymi wieczorami. Walka z głodnym żołądkiem nie jest łatwa. Tym bardziej, że lubię jedzenie. Ale kiedy widzę, że cyferki się zmieniają na wadze, to jakaś motywacja się pojawia.

__78.3 76.9 __________________________________

 

Inness

Urodziny A i klucze do nowego mieszkania

  • Napisane 23 lutego 2016 o 22:35

No i klucze ładnie odebrane. Jestem MEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEGA zadowolona!!!! Jak i S. Kopary nam opadły, jak weszliśmy do mieszkania. Wszystko odnowione, nowe, łazienka od podstaw wyremontowana, ściany przygotowane do malowania. Jest o wiele lepiej niż przypuszczaliśmy, że będzie. Przede wszystkim cieplutko i ładnie. A jak dojdą dzisiejsze tapety i farby, które razem wybieraliśmy pół przedpołudnia to będzie jeszcze piękniej. S. nawet odpalił jakiś taniec w przedpokoju, to chyba był taniec zachwytu  Od jutra S. zaczyna pracę nad ścianami i cała resztą. Ja natomiast muszę przygotować się do jutrzejszego przyjęcia urodzinowego od A. Dziś moja córeczka kończy równe 5 lat!!!!!!  Napompowanie tych…

I cry

  • Napisane 17 listopada 2015 o 21:08

When I need a healin’, I just look up to the ceiling
I see the sun coming down, I know it’s all better now

Starsza nutka, ale bit się nie nudzi :) Wrzucę sobie.

 

 

Kirmes – szał karuzel i horroru!

  • Napisane 19 marca 2015 o 13:35

Od 3 dni mam wolne. We wtorek nie było zajęć, bo Ape zachorowała. W środę postanowiłam sobie przedłużyć weekend i nie pójść na kurs. A co mi tam, niech będzie!

Dziś popołudniu S. ma wolne. Boże tego wolnego ma aż tyle, że głowa pęka! Taaa… Prawie w ogóle. Jutro zaczyna się kirmes. Kirmes, tzn. pełno karuzel, budki z jedzeniem i mnóstwo wydawania kasy. Coś jak wesołe miasteczko. W moim mieście jest to dwa razy w roku. Zawsze przed Wielkanocą i pod koniec października. trwa mniej więcej 2 tygodnie lub 3. W pierwszy dzień jest zawsze promocja – płacisz raz – jedziesz dwa razy. Czyli płacisz raz, a biletów masz dwie sztuki. Bardzo dobre dla rodziców. Ja zawsze chodzę w pierwsze dni rozpoczynające kirmes, bo A. pojeździ, i mam dodatkowe bilety na inne dni. Następnym razem nie płacę za karuzele, bo bilety mam w kieszeni. Super sprawa, jak dla mnie!

Wybieram się w piątek, nie wiem może z Papi i jak S. znajdzie czas to i z nim. Chętnie sama się na czymś przejadę. Ale najgorsze są domy horror!!!! Byłam raz z kumpelą. Tragedia! Było ciemno, ludzie poprzebierani i charakterystyka upiorna na skalę Hollywood. Coś okropnego. Mało nie udusiłam Kami. Drugi raz w ten sam dzień poszłam z S. Szok! On się w ogóle nie bał! Wręcz przeciwnie! Wpuszczali po 4 osoby, więc szłam ja, S. i dwójka jeszcze osób. S. szedł przodem, ja za nim (głowa schowana za jego plecami), a za mną pozostali. S. szedł, straszył tych co wyskakiwali z tego domu i dodatkowo straszył mnie i tych za mną. Osikałam się ze strachu! To był raz jedyny w takim domu horroru i nigdy więcej!

Chętnie za to jeżdżę, na tych ogromnych karuzelach. S. za to nie jeździ, bo się boi. Zawsze jak się zbliża kirmes, to namawiam S. na wielką karuzelę, ale on zawsze mówi, że mam przestać, bo i tak nie pojedzie. Potem dodaje, że jeśli ja pójdę do domu strachów  to i on pójdzie na krauzele. Oczywiście sprytna bestia wie, że nigdy więcej nie wejdę do takiego domu i wykorzystuje to maksymalnie. Mimo wszystko to i tak będzie znów ciekawy wypad.

Już jutro!

 

Inness

♪ ♫ ♫ ♪

  • Napisane 2 marca 2015 o 23:31

Dziś wrzucam tylko nutkę, bo padam na….

 

 

Bardzo przyjemna :)

Dobranoc

Inness

♪ JDN – Zabawa murowana!!!! ♪

  • Napisane 27 lutego 2015 o 10:46

Dziś w końcu pospałam sobie w nocy, w końcu widać jakąś poprawę. Tydzień czasu już planowałyśmy sobie z Papi wspólną babską imprezkę, no i chyba w końcu dziś do tego dojdzie. S. zostanie z A; z resztą nie będzie sama, bo przychodzi też H. Choć one i zabawa… graniczy z cudem. Ale nie ze strony A, bo ona jest skora do zabawy. Planujemy z Papi coś wypić plus do tego Just Dance Now. Już kiedyś pisałam o tym. Obie uwielbiamy muzykę plus taniec, wiec będzie dziś muzycznie, tanecznie, wesoło, potliwie i z %% Ale to dopiero wieczorkiem, bo Papi dziś…

Sto latek moja A.!!!!!

  • Napisane 23 lutego 2015 o 18:01

Wczoraj impreza urodzinowa od A. się udała. Przyjęcie bombowe, prezenty super, A. przeszczęśliwa. Dziś małe przyjęcie w przedszkolu. Dzieciaki zaśpiewały „Happy Birthday”, A. rozdała paczuszki… Dwa dni świętowania – wystarczy Wszystkiego najlepszego moja córeczko!!!!! Ja dziś umieram z moim gardłem – jakby inaczej. Na zajęcia nie poszłam, bo straciłam głos. Plus okropny kaszel. Ale za to później dostałam informację, że jutro wolne, bo nauczycielka nie może przyjść i wolne od zajęć! Ucieszyłam się podwójnie, bo nie dość że z tą chorobą się męczę to dodatkowo nie chce mi się wstawać wcześnie rano. Więc większa szansa, że do środy się lepiej…

Urodzinowe przyjęcie A.

  • Napisane 22 lutego 2015 o 11:47

Wczoraj wysprzątałam całe mieszkanko, zrobiłam sałatkę na dziś, zamarynowałam kurczaka, nadmuchałam balony. Dziś w końcu nadszedł dzień przyjęcia mojej A. Na razie ogląda bajki, ja mam chwilkę, by coś naskrobać tutaj. Za nie długo muszę wszystko przygotować. Koło 15-16 godziny mają przyjść goście. S. w pracy, ale dziś nie na cały dzień, jak to zwykle w niedzielę bywa. Dziś krócej, na szczęście. W piątek przyszła paczka z Polski dla A. od tatusia i jego rodziny. Podpowiedziałam, co ma jej kupić, bo sam mnie o to prosił, więc prezenty były trafione. Mega zadowolona jest. Dziś kolejna porcja prezentów. Ja nadal chora,…

Koniec karnawału, ufff….

  • Napisane 16 lutego 2015 o 19:39

No i minął już cały ten karnawał. A. zachwycona w niebiosa. W przedszkolu kolorowo, muzycznie i pełno małych dzieciaków w przebraniach. Przedszkolanki też się poprzebierały. Ale śmiałam się, gdy rano weszłam z A. do przedszkola.

Ja natomiast weszłam do klasy i patrzę, a tam dwie osoby i to bez przebrania! Myślę sobie: „Boże tylko ja się przebrałam?”. Potem doszła jedna, przebrana za myszkę z córką przebraną za indiankę. Nauczycielka też się przebrała za indiankę. Więc tylko my. Reszta – czytaj Turczynki – stwierdziła, że one nie obchodzą karnawału u siebie, więc się nie przebrały. Tak jak myślałam. Za to wszystkim podobało się moje przebranie, choć nauczycielka w końcu zapytała: „Za co ty się przebrałaś?”. Odpowiadam, że coś w stylu disco, a ona na to: „Ja myślałam, że za Lady Gagę”. Wszystkie wybuchłyśmy śmiechem. Byłam dziwacznie ubrana, ale nie aż tak by przypominać Gagę :) Po półtora godzinie rozmawiania o karnawałach i słuchania muzyki, przeszłyśmy do innej sali, gdzie przygotowałyśmy sobie wspólne śniadanie. Zjadłyśmy w przyjaznej atmosferze. Po śniadaniu, wyciągnęłam karty UNO i zaczęłyśmy grać. Już raz na lekcji uczyłam wszystkie w to grać, więc trzeba im było tylko odświeżyć pamięć. Oczywiście znów pierwsza wszystkie ograłam, a dość długo trwała jedna rozgrywka. Grało nas 9 osób. Ta gra jest nieprzewidywalna i trochę to trwało. Później zagrałyśmy w chińczyka, co tutaj w Niemczech nazywa się o dziwo „Nie irytuj się”. Wypiłyśmy w między czasie herbatę no i czas zleciał do końca.

W sumie na takie zajęcia, bez nauki mogę chodzić :) Wszystkie przymierzały moją perukę disco i dodatki. Oczywiście narobiły fotek co niemiara.

Jutro już normalny dzień, czyli normalne zajęcia. Szkoda…

Teraz przyszła pora na planowanie urodzin dla A. Prezent już dziś kupiłam, by mieć to w końcu z głowy.

 

Inness

Przebranie na karnawał: Gorączka sobotniej nocy!

  • Napisane 13 lutego 2015 o 17:18

W końcu byłam dziś na mieście. Piękna pogoda była! Słonecznie, trochę zimno, ale tak przyjemnie w tym słoneczku! Oczywiście słuchawki w uszy i dzień nabiera barw. Kupiłam prezent dla S. Po dłuższych namysłach powiedział, że potrzebuje nowy portfel. Kupiłam z ładnej skóry. Mam nadzieję, że nie rozwali go szybko. Dla A. i H. kupiłam po lizaku z czekolady w kształcie serca plus dla S. misia z czekolady. Znalazłam różdżkę dla A. do stroju czarownicy. Byłam w tym sklepie, gdzie masa jest stroi na karnawał. Boże jakie mieli piękne peruki, ale były drogie. Nie miałam już tyle pieniędzy, by kupić. Ale…