Aktualnie przeglądasz kategorię Alone
Wyświetlam 11 - 20 z 29 notek

Tęsknota i Passenger

  • Napisane 13 grudnia 2015 o 11:01

Tyle czasu mam dla siebie, że nie wiem co mam robić. Wiem, mam masę rzeczy do zrobienia, ale szczerze to mi się nic nie chce. Może zacznę od przyszłego tygodnia, bo dziś i tak jest niedziela.

Z resztą te sprawy dotyczą mieszkania, ale jak na nie patrzę, to mi się zwyczajnie nie chce. Żyję ja jak i S. nowym mieszkaniem. Teraz głowę zaprząta mi jeszcze sprawa, kiedy wróci i czy uda się tam załatwić wszystko, tak jak na to liczymy. O 5:22 naszego czasu był już na miejscu. Tam są dwie godziny różnicy. Czyli u nas 10, a tam 12 godzina. Pisałam rano i dzwoniłam, ale nie ma internetu, więc podejrzewam że poszedł z papierami od razu załatwiać, bo wspominał. Gdy tylko będzie na miejscu to od razu atakuje.

Obiecał mi wczoraj, że jeśli uda się załatwić dokumenty, to jeśli tego samego dnia za pół godziny będzie odlot to on się zbiera i idzie na samolot. Napisał mi nad ranem wiadomość, po której się wzruszyłam. I zabrakło mi go jeszcze bardziej…

W nocy śniły mi się jakieś głupoty. Śmieszna sytuacja, bo w końcu w śnie (był jakby świadomy) stwierdziłam, że to jakieś głupoty i otworzyłam oczy ze świadomością. Rozwaliło mnie to.

Dziś sprawdziłam stan przesyłki, którą wysłałam do polskiego sądu. Czyli moje odwołanie i okazało się, że w piątek już je otrzymali. Muszę czekać na dalszy rozwój. Oby następnym krokiem było odrzucenie wniosku i postanowienie przez sąd, że rozprawa powinna odbyć się w Niemczech. Chciałabym bardzo, żeby mój były otrzymał jeden egzemplarz tego jak go obsmarowałam. Bo on prawdy nie napisał w swoim wniosku. Wysłałam dwa egzemplarze mojego wniosku dowodowego, bo tak było opisane w zawiadomieniu z sądu. Więc podejrzewam, iż otrzyma jedno. Chciałabym zobaczyć jego minę i jego rodziny. Wiele bym dała za to. Tym bardziej, że pisałam to sama. Pisałam prawdę oczywiście, którą oni lubią dość często tuszować. Ze mnie zrobić tą wredną i bez serca, a on taki poszkodowany. Proszę bardzo. Żeby się kawą nie zakrztusili.

Od wczoraj zasłuchałam się znów w Passenger. Wokalista ma przepiękną barwę głosu. Charakterystyczną na tyle, że gdy w radiu usłyszysz to wiesz, że to on.

Albo


Inness

Porażka lotnicza odwołana. Odlot aktualny

  • Napisane 12 grudnia 2015 o 17:43

No i stało się…. S. dziś wylatuje. Właśnie oczekuje na lotnisku na samolot. Popłakałam się. Mimo tego, iż ostatnio nie były miłe dwa dni to i tak serce mi się kraje, jak mam być bez niego. Sama zasypiać i budzić się. Tylko A. mi pozostała. Nie wiem, czy zdąży wrócić do świąt. Na nic się nie nastawiam, ani na nic nie robię sobie nadziei. Zawiedzenie i rozczarowanie boli bardziej. Dopiero jutro rano będzie w Iraku. Cały wieczór i noc w podróży i w oczekiwaniu. Mam nadzieję, że uda się mu załatwić jak najszybciej te dokumenty. Wczoraj była M. – córka…

Menu dnia – ciężkostrawna atmosfera

  • Napisane 9 grudnia 2015 o 20:10

Achhhh… Zamiast iść lepiej, to wszystko spada na dno. Już wczoraj rano S. był naburmuszony. Ja natomiast nie dałam się wciągnąć w kłótnie. Poszłam na zajęcia, było mi naprawdę ciężko, byłam mega śpiąca przez nie wysypianie się, do tego ta choroba. Dociągnęłam do końca, ale jak już wchodziłam do domu, byłam wykończona. Na szybko zrobiłam obiad i najgorsze, że dzień wcześniej umówiłam się z Kami, że do niej wpadnę. Miała wizytę u dentysty i jak byłaby gotowa, miała mi dać znać. Myślałam, że zdążę zjeść obiad i się położyć na chwilę, ale napisała wiadomość z pytaniem: kiedy będę, bo już…

Bardzo złe dni

  • Napisane 10 listopada 2015 o 21:26

Mam okropne dni. Nie potrafię zasnąć, a jeśli już to budzę się co godzinę, więc ciągle chodzę niewyspana. Od dwóch dni najchętniej siadłabym i płakała, jak wypłaczę się to boli mnie głowa i oczy są napuchnięte. Wtedy jestem zmęczona i marzę o wyspaniu się, co teraz graniczy z cudem. Po jakimś czasie znów zbiera mi się na płacz. Tabletki, które przepisała mi ginekolog na sen – nie działają. Nie wysypiam się, mam jakieś nabuzowane nerwy i to wszystko sprawia, że miałam ochotę coś rozwalić. Wypłakałam się dziś histerycznie. S. wziął i objął mnie mocno, bo widział, że źle ze mną.…

Przekraczanie granic

  • Napisane 8 sierpnia 2015 o 09:10

Każdy pewnie z nas ma granice w życiu. Dotyczą one ‚przeholowania’ czegoś.

Ja takie posiadam. I choć nie zdaję sobie z tego sprawy, to kiedy zostają one przekroczone przez kogoś – zaraz czuję wielkie STOP w głowie.

Pierwsze przekroczenie moich granic poczułam już pewnie wcześniej i teraz nie przypomnę sobie tego, bo nie były one tak odczuwalne. Chodzi mi o związki. Kiedyś inaczej je traktowałam, niż odkąd urodziła się A. ze związku z P. W czerwcu 2013 roku poczułam mocne przekroczenie mojej granicy, jeśli chodzi o walkę o związek, wytrzymałość, znoszenie okropnego życia. Momentalnie mnie to uderzyło i wiedziałam już, że muszę odejść, bo nic się nie zmienia, a tylko się wykańczam. Za to On myślał, że będę ciągle trwała przy nim. Pomylił się, kiedy zebrałam się w sobie i w sierpniu 2013 roku wyjechałam za granicę z A. Po drodze gdzieś, tego jakże nie udanego związku czułam inne przekroczenia moich granic, wystawianych na ciężką próbę: zatracenie miłości, brak zaufania, brak szczerości, brak spojrzenia na lepsze jutro, uczucie samotności w związku i jeszcze parę innych. To się czuje.

Dlaczego zawodzimy siebie nawzajem? Dlaczego uczucie porażki jest tak okropne? Chce się coś stworzyć, ale nie wychodzi. Jak ominąć, to co i tak jest nie do ominięcia?

 

Inness

Wieczór z procentami

  • Napisane 7 kwietnia 2015 o 20:44

Dziś piję JA!

W końcu mogę. Mam wolne! Do poniedziałku. Co z tego, że rano muszę wstać i pewnie głowa będzie boleć.

Ale to nic. Wezmę tabletkę, przed pójściem spać.

Chwilami miło, potem się psuje. Dlaczego? Po co robić problemy z niczego?

Ciągle coś…

Po całym tygodniu w napięciu, postanowiłam dziś zapić to procentami.

Choć na chwilę mieć spokój w głowie.

Takie moje refleksje na dziś.

 

Inness

Co to będzie dalej…

  • Napisane 2 kwietnia 2015 o 22:05

Niby wszystko jest w porządku, a tak naprawdę nie do końca.

To Twoja zasługa – pluję sobie w twarz.

Święta już tuż, tuż. Zakupy prawie zrobione. W przerwie tej bieganiny, byliśmy zjeść obiad w restauracji. Grzebiąc widelcem w zapiekance z pieczarkami, papryką, kurczakiem i serem rozmyślam, czy nie zamówić jakiegoś drinka, obserwując tą atmosferę. Jednak zdecydowałam się na deser i herbatę. Wracam do domu z ponurym nastrojem.

Nawet nie pomagają tulipany, które kupiłam w dwóch kolorach (żółty, fiolet) i drugie coś, które wybierał S. Rozpakowałam zakupy, kwiatki wstawiłam do wody i znów to uczucie, które towarzyszy mi od paru dni. Nie mam pojęcia, jak się go pozbyć. Ohhh, żeby to wszystko było takie łatwe…

Inness

Okropne samopoczucie

  • Napisane 29 marca 2015 o 13:04

Kiedy to się skończy?!

Znów weekend, znów nie wypał! Koszmarnie.

Ale z dniem dzisiejszym obiecałam sobie, że przestanę stresować się i denerwować tym wszystkim! Dość już tego.

Tylko, żeby to było takie łatwe…

 

Niedziela, znów sama z A. Wszystko byłoby normą, gdyby nie te nerwy…

Właśnie Papi zadzwoniła, ze wpada. Bynajmniej sama nie będę siedzieć…

Pogoda barowa, zimno i brak chęci do wszystkiego. Plus zaczynający się ból głowy.

Dodatkowo wolne mam, a tu zapowiada się prawie cały tydzień deszczowo! Super!

 

Inness

Wtorkowy lamęt

  • Napisane 20 stycznia 2015 o 23:11

 

Wczoraj mnie tutaj nie było, bo nie miałam chęci, czasu, weny, itp. Po weekendzie, a u mnie jak zawsze problemy, które zawsze po nim zostają. Okropnie się wczoraj czułam, dałam ciała… Po raz kolejny z resztą. Rozwiązanie przyszło bez mojej zgody i nie zadowalające obie strony. Nie wiem, jak mam naprawić coś, co psułam (nie tylko ja) od dłuższego czasu… Próbowałam tym razem, ale się nie udało. Nie wiem w którą stronę uderzyć, by było jak dawniej… Zaczyna mnie to powoli wszystko przerastać.

Nie wiem co mam dalej robić. Czuję się rozbita. Na razie zostawię to tak jak jest. Zaobserwować i odpocząć muszę, później się zastanowię jak to odkręcić, przełamać się w sobie i iść na przód nie w tył. W tej chwili – 10 kroków do tyłu zrobiłam…

Czasem jestem do bani, wiem o tym, ale staram  się jak mogę i wkurwia mnie to, że nie zauważają tego, co dla mnie jest wielkim osiągnięciem. Tylko patrzą na to co zrobiłam źle… Tylko to dostrzegają… A w zasadzie jedna osoba.

Nie mam nic więcej do dodania…

Inness

 

……….

  • Napisane 17 stycznia 2015 o 23:27

Nienawidzę takich weekendów!!!!!!!!!!!

Coś kurwa okropnego!

Jak można?

Mam nerwicę, stres, trzepie mnie aż od środka!

Muszę jakoś to przetrawić do jutra.

Dziś nie jestem w stanie cokolwiek normalnego napisać.

 

Wkurwiona

 

Inness