Uciekający czas

  • Napisane 27 kwietnia 2016 o 22:53

W poniedziałek w końcu Ss. miała bilans. 6 tygodni po urodzeniu przytyła 1,100 kg i o 4 cm jest większa. Całe badanie poszło jak z płatka, bo jak się okazało nie było szczepienia. Będzie dopiero w 3 miesiącu życia.

Kolejny bilans czeka mnie z A. Termin jest na maja. Na szczęście też jeszcze bez szczepionki. We wtorek przedszkole znów miało swój daremny strajk, ale A. poszła do przedszkola. Po godzinie dostałam telefon, że mam ją odebrać, bo znów nie potrafiła się uspokoić. Jak się okazało znów poszło o totalną bzdurę. Ręce opadają.

Pogoda jest makabryczna. Najpierw 2 dni były mocny zimny wiatr, a teraz od poniedziałku na przemian deszcz- grad- słońce- burza. Jakaś katastrofa. I tak całe, całe dnie. Po przerwie nastaje to słońce, to deszcz, to grad… Nigdzie nie idzie wyjść, bo nie wiadomo co zaraz się pojawi na niebie.

Urodziny w zeszłą sobotę były mistrzowskie. Tak się pośmialiśmy, że aż się popłakałam i to nie raz. Tematy były przeróżne. Jedzenie przepyszne. Planowałam wrócić do domu koło 20, ale gdy patrzałam na zegarek to z 19 godziny zrobiła się nagle 22. Więc dość późno wróciłam do domu z A. bo Ss. została z S. w domu. Ale było mega.

Poza tym to dni uciekają jeden po drugim. Czas płynie jeszcze szybciej. Z poranka robi się wieczór. Tu butelka i przewinięcie, jakieś śniadanie, sprzątanie lub wyjście na miasto w celu zakupów bądź załatwiania papierkowych spraw, butelka, obiad, butelka i przewijanie, chwila na cappuccino, butelka, kąpiel dzieci, butelka i przewijanie, ja sama do kąpieli i dzień za mną. Tak można skrótowo podsumować dzień. Wieczorem kiedy najdzie mnie myśl, by włączyć lapa i ewentualnie nadrobić zaległe odcinki serialu lub cokolwiek obejrzeć to albo jestem zbyt zmęczona, albo zwyczajnie o tym zapominam  lub za chwilę nie mam czasu, bo przypomniało mi się że miałam coś zrobić.

Mam wielki karton moich rzeczy nadal do rozpakowania i poukładania w komodzie i dziś nawet nie zdążyłam go ruszyć. Do szafy muszę powiesić moje ubrania na wieszaki i też nie zdążyłam. Dzień po prostu jest dla mnie za krótki. Jutro znów trzeba iść za papierkową sprawą, więc znów dzień ucieknie nie wiadomo gdzie…

czas-ucieka-

 

Inness

Dodaj komentarz