Bomba w końcu wybuchła…

  • Napisane 12 lutego 2016 o 17:20

No i wybuchłam. Wczoraj.

Myślałam, że się uspokoiłam, że wszystko już w normie. Ale pojawił się problem, który przełamał wszystko co do tej pory trzymałam i starałam się uporządkować w głowie. Wybuchłam ogromnym płaczem, że nie potrafiłam złapać oddechu. Zwymiotowałam nawet. Później było mi cholernie zimno i trzęsłam się, sama nie wiedząc dlaczego.

Byłam jak naładowana bomba, która może się uruchomić od byle czego. Dziś już jest lepiej, choć nie mogłam spać do 3:00… Przez to jestem zmęczona i mam napuchnięte, zmęczone oczy. Ale widzę, że jest poprawa z samopoczuciem. Potrafię w końcu po prawie całym tym cholernym tygodniu się uśmiechnąć i zażartować. Byłam już tym złym nastrojem zmęczona.

Mieliśmy iść dziś z S. oglądać farby i tapety. Coś powybierać, ale przez to że oboje nie spaliśmy do 3:00 to byliśmy na tyle zmęczeni, że przedpołudnie ja przeleżałam w łóżku. Jemu udało się zasnąć, mi już nie. Mam nadzieję, że jutro zdołamy iść coś wybrać i zorientować się w kolorach, jakie i gdzie byśmy pomalowali.

W niedzielę walentynki. Ja co prawda kupiłam buty dla S. które miały być właśnie prezentem na tę okazję, ale wręczyłam mu już je i tak o to jestem bez jakiegoś upominku. Mam nadzieję, że uda mi się jutro wyskoczyć szybko na miasto i znaleźć coś. Problem w tym, że nie mam pojęcia co mam kupić… Jak zawsze…

0_0_52150508_Walentynki_przez_4litery_middle

Znalezione w internetach :D

Inness

1 komentarz do Bomba w końcu wybuchła…

  1. Megu pisze:

    Z kupnem czegoś dla faceta jest straszne . Nigdy nie wiem co kupować . :\

    Widzę ,że czytam właśnie najświeższy wpis . Rany. czas szybko gna . Naprawdę szkoda mi ciebie ,że się tak męczysz . Ale szczerze mimo wszystkiego cieszę się ,że masz mieszkanie , kochającą wspaniałą córeczkę, troskliwego S. , dobrą przyjaciółkę i tak dalej . Zapewne gdyby nie oni ,wszystko by inaczej wyglądało . Mam nadzieję,że spotkamy się kiedyś .
    Cieszę się,że założyłam bloga i poznałam ciebie. Każdą notkę piszę z myślą o tym ,że Y i ty poczytacie i mnie pocieszycie. Zawsze wiem ,że ktoś czyta moje notki .To bardzo miłe.

    Zawsze próbuje dawać jakiś komentarz ,żeby pokazać ,że jestem i czytam i obchodzi mnie cholernie co się u ciebie dzieje . Lecz zawsze moje komentarze są takie drętwe, nie wiem czemu . Gdy czytam naprawdę mam wiele myśli , a gdy chcę skomentować to już nie wiem co .
    Nie miej jednak wiedz ,że pragnę zostać twoją fanką nr. 1## :D

    Uśmiechnij się , wiem ,że jest ciężko . Ale będzie dobrze. Jeszcze troszkę i uspokoi się cała sytuacja. A co ja będę cię pocieszać, widzę ,że doskonale sobie radzisz w wszystkim . Zawsze. Nie ważne jak będzie źle ,ja wiem że ty wstaniesz i zawalczysz.

Dodaj komentarz