Nadal wszystko źle

  • Napisane 11 lutego 2016 o 11:39

24 dni do porodu. Mam już dość tej ciąży. Mam dość:

  • nieprzespanych nocek;
  • wizyty w toalecie po kubku herbaty;
  • uczucie kuli do kręgli w brzuchu;
  • brak możliwości ubrania na to co akurat ma się ochotę;
  • problem ze wstawaniem z pozycji leżącej;
  • częstych opuchnięć dłoni;
  • brak dobrego samopoczucia jak i humoru, chęć rozwalenia wszystkiego co ma się pod ręką;
  • co dwutygodniowych wizyt u ginekologa;
  • swojego odbicia w lustrze;
  • brak bliskości z S;
  • brak sprawności fizycznej;
  • ciągły strach i stres przed porodem;
  • tej huśtawki nastrojów

Nie chcę już. Chcę by było po wszystkim. Końcówka jest najgorsza i najdłuższa.

We wtorek przyszły paczki na które czekałam. Przyszedł w końcu mój wózek. Jestem mega zadowolona z niego. Jest najlepszy, jaki do tej pory miałam. Wszystko mi się w nim podoba. Oby w praktyce równie dobrze się spisywał, jak to wrażenie które na mnie wywołał. A. już oczywiście przewiozła w nim swoją lalkę. Sama też chciała wejść do środka, ale wytłumaczyłam, że to dla małych dzieci. Paczki poprawiły mi humor, ale tylko na chwilę.

Z pakowaniem jestem coraz dalej. W każdym razie udało mi się co nieco zrobić, co planowałam.

Za to ja sama jestem tragiczna. Gdy jestem sama to jest mi dobrze. Nikt mi nie przeszkadza, nikt nic ode mnie nie wymaga ani nie chce. Za to gdy wróci A. z przedszkola i S. z pracy mam ochotę usiąść, najlepiej schować się i zasnąć. Aktualnie przy kimś czuję się źle. Nie wiem skąd to się bierze, ale irytuje mnie czyjaś obecność. Może tak reaguję na stres? Wczoraj siedziałam sama w pokoju i łzy same mi poleciały. Za dużo tego na raz. Chyba za bardzo się zawiodłam na sobie. Chodzi mi o to, że myślałam że im bliżej będzie do wyprowadzki i porodu tym bardziej będę zadowolona czy szczęśliwa. Ale im bliżej tym bardziej ogarnia mnie smutek, strach, stres. Do tego ta gówniana sprawa w sądzie. Wszystko działa na mnie jak bomba. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę… Nie umiem porozmawiać o tym z S. bo zaraz pojawiają się łzy, zamykam się w sobie i nie chce o niczym rozmawiać. Chcę by to się skończyło i tyle.

3a8b61385dcbd544f532ef1ef06bc086

386571062822511492449112

 

Inness

Dodaj komentarz