Bliźniaczki – nie zawsze takie bliskie sobie

  • Napisane 11 listopada 2015 o 20:55

Za chwilę będzie połowa listopada, a to oznacza, że zostało dokładnie 1,5 miesiąca na znalezienie nowego mieszkania i przeprowadzenie się. Zaczyna mnie to powoli przerażać, bo nie ma mieszkań. Jeśli już, to jest mnóstwo chętnych i dziwnym trafem zawsze dostaje ktoś inny, ale nie ja. Nie mam pojęcia jak to się zakończy, ale przeraża mnie to bardziej i bardziej.

Zabawne dla mnie jest to, jak ktoś kiedyś bardzo bliski tobie powoli zmienia się i daje ci do zrozumienia, że jeśli nie potrzebuje już ciebie i twojej pomocy to po co mu Ty? Kiedyś miałyśmy lepsze relacje, ba! Najlepsze z naszej rodziny bym napisała. Ale to było, zanim przeprowadziłam się do Niemiec i zanim ona tutaj przyjechała. W Polsce wiadomo, ciężko się żyje. Ciężko jest młodym osobom w stabilizacji finansowej i nie tylko. Tutaj jest łatwiej na start. Tam wspierałyśmy siebie nawzajem. Zawsze mogła polegać na mnie w razie kłopotów. A miała ich dość trochę. Tutaj ma wszystko to, czego nie miała w Polsce. Nie potrzebuje mnie na tyle, ile potrzebowała tam.

Ja przyjechałam do Niemiec zacząć nowe życie, zakończyć to co było okropne i niszczyło mnie i powoli dziecko. Po 5 miesiącach przyjechała i moja siostra, niegdyś tak mi bliska. Więcej już nie chciałam. Ona od zawsze miała ciężki charakter. Nigdy nie zważała na swoje słowa, postępowanie. Ja byłam kiedyś taka sama. Może nie aż tak jak ona, ale wiem że byłam. W wieku 20 lat urodziłam A. Chcąc czy nie z biegiem czasu zmieniłam swoje nastawienie do wielu rzeczy. Ona nadal nie. Przyjechała tutaj, przeprowadziła się na swoje i odżyła. Powolutku, powolutku zauważyłam tą przepaść jaka zaczyna nas dzielić coraz bardziej. Ona ciągłymi wymówkami, że szkoła, że praca, że brak czasu, że zalatana nie tak jak ja. Ja też szkoła, dziecko, dom, rodzina. Coraz mniej czasu na spotkanie. Nie dawno zrobiła coś, po czym zrobiło mi się przykro i zauważyłam jeszcze bardziej ile dla niej znaczy, niegdyś najważniejsza siostra. Kiedyś było nie do pomyślenia, że będąc obok siebie, nie spędzimy urodzin. W tym roku jeszcze się nie zjawiła już po nich. Jeśli coś jej nie pasuje, wyrzuca to nie patrząc czy mnie tym urazi. Być może nie za każdym razem świadomie, ale jednak. Jej zdaniem jestem taka sama jak matka. A dla niej osoby, które są bardzo do niej podobne, są przegrane. Gdy Papi z nastolatki zrobiła się „dorosłą” uważała, być może znów nie aż tak świadomie, że najlepiej wyszła z całej naszej rodziny. Obie jej siostry mają po dziecku, teraz znów po kolejnym. Ona nadal panna z nie najgorszym wyglądem…

Mogłabym tak pisać i pisać, lecz co to zmieni. Przykro mi się robi, jak pomyślę o tym wszystkim. Kiedyś bardzo dobrze się rozumiałyśmy. Ale ona ma inne priorytety niż ja. Dla niej dziecko, rodzina to nuda. Jest za młoda. Może mieć takie zdanie, ale to nie powód by skreślać kogoś lub osądzać. Być może i jest młoda, ale nie wiadomo, co jeszcze los nam przyniesie, co nam zgotuje. Ona chyba często o tym zapomina.

Osobiście nie pamiętam kiedy ostatnio się spotkałyśmy. W tamtym miesiącu byłam z A. na zakupach, to spotkałam ją w jednym ze sklepów. Porozmawiałyśmy chwilę i tyle. Nawet, kiedy dzwoniłam do niej w poniedziałek w sprawie jej jutrzejszego wyjazdu do Polski to była to bardzo chłodna rozmowa. Wręcz wywnioskowałam z niej, po co dzwonisz? W pracy jestem, zajęta….

Zapomniała też o swojej siostrzenicy. Nie odwiedza, nie zadzwoni. A A. ma tylko tutaj ją z najbliższej rodziny. Z resztą do drugiej siostrzenicy ma podobne podejście.

Już od dawna wiem, że nie dałabym się pokroić za swoją rodzinę. Teraz wiem to na pewno. Kiedyś ze wszystkich, wybrałabym ją. Dziś grubo bym się zastanowiła….

 

Inness

Komentarze (2) do Bliźniaczki – nie zawsze takie bliskie sobie

  1. Megu pisze:

    Boże … naprawdę piszesz to co ja przeżywałam jakiś czas temu . Mi ból już troszkę ustąpił,mam teraz inne sprawy, problemy .Brak czasu ,bo przyjaciele,chłopak,szkoła. oni są najważniejsi .
    Kiedyś z siostrą także miałyśmy najlepsze relacje w rodzinie, jak bliźniaczki , jak yin yang ale teraz… Jesteśmy wobec siebie uprzejme ale często dochodzi do lekkich spin . Żal mi . Szkoda mi tego. Kiedyś bardzo ją kochałam ,zrobiłabym dla niej wszystko , bardzo się wspierałyśmy w trudnych chwilach ,ale kiedy sytuacja trochę się uspokoiła w domu,ja z nią ciągle się kłóciliśmy z byle powodu .
    Jakiś czas temu spytała co z nami (po ostrej kłótni), co z tą przyjaźnią ,tym wszystkim . Powiedziałam ,że nie wiem .
    Od tamtej pory o nic nie pyta, nic nie rozmawiamy praktycznie ,nic o sobie nie wiemy .
    Jakbyśmy były tylko lokatorkami .
    Nawet powieść którą razem pisaliśmy,która była moim życiem ,wszystkim . -Teraz już mi na niej nie zależy , zmieniła się wraz ze siostrą . Ona zrobiła się dojrzała, bardzo się zmieniłyśmy , ma 20 lat, a zachowuje się na 40 . To nie jest to co kiedyś .

    Bardzo mi przykro ,że wasze relacje tak się zmieniły . Ale jestem z tobą i cie rozumiem . Naprawdę .

    • Inness pisze:

      Dziękuję, za miłe słowa.

      Najważniejsze, że mamy jednak jeszcze kogoś innego prócz tych, które się odwróciły. Może to za grube słowo, ale jednak.

      Buziaki!

Dodaj komentarz