Bunt A. w przedszkolu

  • Napisane 5 marca 2015 o 20:05

A. popisała się dziś w przedszkolu, no nie ma co. Myślałam, że jej już to przeszło. A. czasem ma swoje odchyły i zapomina się kto jest kim. Oczywiście nie wobec mnie. Do mnie ma szacunek, ale do innych… Czasem wymyka się jej to spod kontroli. Dziś jej opiekunka zatrzymała mnie, gdy przyszłam ją odebrać. Dyrektorka ponoć kazała jej pozbierać jakieś rzeczy, a ona jak to często w tych jej odchyłach bywa – zaczyna pokazywać swoje – nie zbiera, wręcz rzuca wszystkim, rzuciła nawet krzesłem w dyrektorkę.

Ciężko było mi tego słuchać. Poszłam z nią oczywiście do dyrektorki i musiała ją przeprosić. Rozmawiałam z obiema paniami i mówię, że nie wiem skąd to się bierze. Rozmawiam z nią dużo, ona wie, że trzeba mieć szacunek do innych. Że ma słuchać wszystkich pań w przedszkolu, itp. Łzy stanęły mi dziś w oczach. Wróciłam do domu i się rozpłakałam. Sama nie wiem czemu, w sumie już od wczoraj czułam jakąś chandrę no i dziś pęknęłam. Oczywiście rozmawiałam dziś z nią i znów zapewnienia, że już tak nie będzie robić. Powoli zaczynam opadać z sił, bo nie wiem jak mam sobie zaradzić z tym jej charakterem i jak na nią wpłynąć, by nie była więcej taka. Zupełnie nie wiem, co dalej. Dyrektorka powiedziała, że poczekamy jeszcze jakiś czas i poobserwujemy co dalej będzie się działo. W najgorszym wypadku będę musiała się z nią zgłosić do psychologa. Powiedziałam, że owszem pójdę, ale potrzebuję co najmniej tłumacza lub polskiego psychologa. Jutro S. ma iść z A. rano do przedszkola i jeszcze raz porozmawiać z paniami, bo nie wszystko rozumiałam dziś co starały mi się przekazać.

Jutro też ta nocka w przedszkolu A. Cieszyłam się, że jakąś przygodę przeżyje, ale z dniem dzisiejszym mam ogromną obawę, co będzie się działo przez całą noc w przedszkolu, jeśli przez 6 godzin potrafi coś odwalić. Zdenerwowałam się tym, że rozmawiałam z A. już wcześniej o takich sytuacjach, zapewniała i obiecywała, że się poprawi i że już tak nie będzie. Ale znów coś się jej odwidziało. Sama dyrektorka powiedziała, że przez dłuższy okres nic się nie działo, że sama była z niej zadowolona i nagle dziś… Brak mi słów. Jestem zawiedziona i rozczarowana.

S. wspiera mnie i jest ze mną w tej ciężkiej dla mnie chwili. Jutro mamy zaplanowany ten wyjazd do Hannoveru. Brak mi ochoty na to z dniem dzisiejszym. Być może jutro nastanie nowy dzień, prześpię się z problemem i wstanę z lepszym humorem…

 

Inness

Dodaj komentarz