Idealny dzień!

  • Napisane 8 stycznia 2015 o 11:04

Wczoraj już tutaj nie zdążyłam wejść, a tak naprawdę przypomniało mi się po północy, że nic tutaj nie zrobiłam. Ale to było już po północy więc i tak by się to liczyło na dziś, więc pisanie w nocy (jak to bywało wcześniej) nie porywało mnie.

 

Wczoraj…. Wczoraj…. Wczoraj był piękny dzionek!

Takie dni uwielbiam! Spędzone z Nim – wspólnie spędzony czas daje mi ogromnego powera!

Wstaliśmy, zaprowadziłam A. do przedszkola, zjedliśmy śniadanie, poszliśmy na miasto. S. – dziwo mnie nie raz bierze – lubi chodzić po sklepach i to nawet z ciuchami! Jakaż to miła odmiana po P. . Chodzi ze mną, mówi co jest ładne, czeka przy kabinie i widzę, że nie nudzi go oglądanie mnie w kolejnej przymierzanej bluzce czy spodniach. Sam jeśli coś znajdzie idzie przymierzyć, pyta się co ja o danej rzeczy myślę. No po prostu dla mnie szok, że on jest facetem! I to moim :)

Więc po zakupach poszliśmy zjeść jakby to nazwać, lunch – zupa z jogurtu z mięsem z chlebem + pikantna pasta z jogurtem, marchwią i czosnkiem plus chlebek. Pyyyycha! :)

Później zakupów ciąg dalszy, ale do momentu, aż trzeba było odebrać A. z przedszkola.

Na obiad zrobił pieczonego łososia z smażonymi warzywami.

Oooooo tak! S. potrafi gotować i dla mnie potrawy smakują jak z jakieś wykwintnej restauracji! A on sam uwielbia spędzać czas w kuchni!

Ale później musiał iść do pracy, więc zostałam sama z A. Od dwóch dni spędzam wolny czas przy moim filmie, więc czas mi tak zleciał do przyjścia S.

Zanim wrócił przygotowałam małą przekąskę z jego ulubioną herbatą plus pokój oświetliłam świecami… Nastrojowo.

S. wrócił i był zadowolony, bo co jest piękniejszego niż ukochana osoba czekająca na Ciebie w takim doborowym towarzystwie? :) Później było gorąco, ale podaruję sobie już pisanie o tym :)

Wczorajszy dzień był naprawdę miły, udany, byłam szczęśliwa! I chcę taka pozostać!

 

paryz--miasto-zakochanych-lt3-byl-k

 

Rozmarzona

Inness

 

P.S. To mój pierwszy pozytywny wpis już nie wiem od jakiego czasu na tym blogu! Milej mi się robi, jeśli nie muszę ciągle tylko narzekać lub opisywać ciężkich chwil, jak to miało wcześniej bardzo często miejsce. Naprawdę miłe uczucie! Oby tak było częściej :)

Dodaj komentarz